Impeachment prezydenta Juna Suk Jeola. W Korei Południowej zapadła decyzja
Zgromadzenie Narodowe Korei Płd. opowiedziało się w sobotę za impeachmentem prezydenta Juna Suk Jeola, który 3 grudnia wprowadził, a po kilku godzinach zniósł stan wojenny w kraju. Szef państwa został zawieszony w obowiązkach do czasu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który ma na to 180 dni.
- Zgromadzenie Narodowe Korei Płd. opowiedziało się za impeachmentem prezydenta Juna Suk Jeola
- Decyzję musi teraz podjąć Trybunał - jeśli podtrzyma impeachment, Jun zostanie ostatecznie usunięty ze stanowiska
- Sobotnie głosowanie było drugim w sprawie odwołania głowy państwa. Pierwszy wniosek z 7 grudnia przepadł, ponieważ nie było kworum
Impeachment prezydenta Juna Suk Jeola
Trybunał zdecyduje o tym, czy podtrzymuje decyzję parlamentu, co wiązałoby się z ostatecznym usunięciem Juna z urzędu. W tym czasie obowiązki prezydenta przejmie premier Han Duk Su. Za impeachmentem Juna opowiedziało się 204 deputowanych w liczącym 300 miejsc Zgromadzeniu Narodowym. Przeciw było 85 posłów. Trzech parlamentarzystów wstrzymało się od głosu, a osiem głosów uznano za nieważne.
Setki tysięcy demonstrantów na ulicach Korei Południowej
Było to drugie głosowanie nad wspólnym wnioskiem sześciu partii opozycyjnych w sprawie odwołania głowy państwa. Pierwszy wniosek, poddany pod głosowanie 7 grudnia, przepadł, ponieważ w parlamencie nie było kworum. Przed samym głosowaniem deputowani PWL wyszli z sali obrad. Władze PWL początkowo utrzymywały, że opowiadają się za "uporządkowanym" odejściem Juna do lutego i rozpisaniem wyborów na kwiecień. Jednocześnie do piątku siedmioro deputowanych publicznie zapowiedziało, że poprze drugi wniosek. W czwartek, po przemówieniu Juna, w którym bronił swojej decyzji, atakując jednocześnie m.in. opozycję i Państwową Komisję Wyborczą, szef PWL Han Dong zasugerował zmianę swojego stanowiska i poparcie inicjatywy opozycji, apelując do deputowanych ugrupowania rządzącego o głosowanie "zgodnie ze swoim sumieniem".
Jak podały południowokoreańskie media, w sobotę na ulicach Seulu oraz przed budynkiem Zgromadzenia Narodowego zgromadziły się setki tysięcy demonstrantów - zarówno domagających się obalenia prezydenta Juna, jak też przeciwników jego impeachmentu.
Na podstawie konstytucji prezydent może ogłosić stan wojenny "w czasie wojny, w sytuacjach podobnych do wojny lub w innych porównywalnych stanach zagrożenia narodowego", które wymagają użycia siły wojskowej w celu utrzymania pokoju i porządku. W ocenie opozycji i obserwatorów takich przesłanek Jun nie zgłaszał.
Stan wojenny w Korei Południowej. "Wyeliminować nikczemne siły"
- Ogłaszam stan wojenny, aby chronić wolną Republikę Korei przed zagrożeniem ze strony północnokoreańskich sił komunistycznych, aby wyeliminować nikczemne siły antypaństwowe sprzyjające Korei Płn., które niszczą wolność i szczęście naszego narodu, oraz by chronić [...] porządek konstytucyjny - oznajmił 3 grudnia Jun. Zarzucił opozycji wprowadzenie "dyktatury parlamentarnej" i paraliżowanie prac rządu poprzez m.in. blokowanie ustawy budżetowej.
Po trzech godzinach od odczytania przez prezydenta dekretu deputowani, którzy przedarli się przez wysłane do gmachu Zgromadzenia Narodowego siły policji i wojska, przyjęli na sesji plenarnej uchwałę wzywającą do zniesienia stanu wojennego. Została ona poparta w obecności 190 posłów, przy czym wszyscy zagłosowali "za" - w tym 18 deputowanych Partii Władzy Ludowej. Prezydent musiał, zgodnie z art. 77 konstytucji, zastosować się do tej decyzji. Zniesienie stanu wojennego ogłosił w środę przed świtem czasu lokalnego.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET