Istny chaos w Sudanie. Ogłoszono rozejm, nie wiadomo kto się zgodził
Duże agencje informacyjne donoszą, że w Sudanie nastąpił przełom, a obie strony krwawego konfliktu zdecydowały się na 24-godzinny rozejm i zawieszenie broni. Amerykańscy dziennikarze mają co do tego wątpliwości.
Krwawy konflikt w Sudanie pochłonął już życia co najmniej 200 cywilów. Cały świat, na czele ze Stanami Zjednoczonymi, ONZ, UE, Unią Afrykańską czy Egiptem apelują o zaprzestanie regularnej wojny na ulicach miast. Pojawiły się pierwsze doniesienia, jakoby obie strony konfliktu: Siły Zbrojne Sudanu (SAF) i paramilitarne Siły Szybkiego Wsparcia (RSF) właśnie zgodziły się na zawieszenie broni. Amerykańscy dziennikarze mają jednak wątpliwości.
Sudan: Zawieszenie broni na 24 godziny już od wtorku. Na pewno?
Walki w stolicy Sudanu wybuchły w sobotę, a rozejm zapowiadano dwukrotnie: najpierw w niedzielę, później w poniedziałek, ale żaden nie skończył się realnym zawieszeniem broni. We wtorek pierwsze na rozejm zgłosiły się siły RSF, później Assosiated Press - powołując się na arabskie media - podało, że zgodę wyraził również oficer Szamsa El Din Kabaszi (SAF).
Umiarkowanym optymizmem dzielą się amerykańscy dziennikarze, New York Times pisze, że w tej sprawie "pojawiają się różne, wykluczające się raporty". Al Jazeera, jedna z najważniejszych telewizji arabskich podaje jednak wprost: "Al-Burhan zgodził się na 24-godzinny rozejm, rozpoczynający się o 18:00 we wtorek (18 kwietnia)" - czytamy na Twitterze.
Wojna w Sudanie. O co chodzi?
Al-Burhan (właść. Abdel Fattahow al-Burhan) to dowódca sił zbrojnych SAF (wojskowych). Mohammad Hamdan Dagalo to z kolei dowódca sił paramilitarnych RSF. Konflikt toczy się pomiędzy tymi dwiema jednostkami, które w stolicy i pobliskich regionach przelewają krew za władzę nad krajem. To wynik proponowanych przez rząd zmian, w myśl których członkowie RSF mieli zostać wcieleni do oficjalnych sił zbrojnych. Konflikt polityczny przerodził się w regularną wojnę na ulicach miast.
Nima Elbagir, korespondentka CNN oceniła niedawno, że w istocie konflikt w Sudanie jest rezultatem rosyjskich wpływów w Afryce. "Wiemy, że w przeszłości Rosja zapewniła duże wsparcie obu tym mężczyznom (dowódcy SAF i RSF - red.), w szczególności generałowi Dagalo, szefowi grupy paramilitarnej. Istnieją obawy, że rosyjski sprzęt i rosyjskie szkolenia pozwalają mu bronić się przed siłami zbrojnymi Sudanu, które przewyższają RSF liczbowo [...] - opiniowała.
RadioZET.pl/ Twitter/ Al Jazeera/ New York Times/ Assosiated Press
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET