Katastrofa samolotu w USA. Już dzień wcześniej wystąpił groźny incydent
Dzień przed katastrofą lotniczą w Waszyngtonie doszło do groźnego incydentu – samolot Republic Airways musiał przerwać lądowanie, by uniknąć kolizji ze śmigłowcem. Dzień później doszło do tragedii, w której zginęło 67 osób.
- Dzień przed tragiczną katastrofą lotniczą samolot Republic Airways musiał przerwać lądowanie na lotnisku Reagan National z powodu niebezpiecznej bliskości śmigłowca
- Kongres USA zwiększył liczbę lotów na zatłoczonym lotnisku, mimo ostrzeżeń o ryzyku wzrostu incydentów lotniczych
- Rozbity śmigłowiec Black Hawk wykonywał nocny trening, a jego doświadczona załoga miała gogle noktowizyjne; trwa dochodzenie w sprawie przyczyn tragedii
Niebezpieczny incydent dzień przed katastrofą w Waszyngtonie. Piloci unikali kolizji ze śmigłowcem
Dzień przed tragiczną katastrofą samolotu American Eagle Flight 5342 i wojskowego śmigłowca Black Hawk w pobliżu lotniska Reagan National Airport w Waszyngtonie doszło do innego niebezpiecznego incydentu na drodze powietrznej. Załoga samolotu Republic Airways, podchodzącego do lądowania, otrzymała ostrzeżenie o możliwej kolizji ze śmigłowcem, co zmusiło pilotów do wykonania manewru odejścia na drugi krąg.
Według doniesień "Washington Post" system pokładowy samolotu wydał ostrzeżenie "resolution advisory" (RA), co oznacza, że maszyna znajdowała się w niebezpiecznej bliskości innego statku powietrznego. Około godziny 20:05 kontrola ruchu lotniczego odnotowała obecność niezidentyfikowanego śmigłowca w pobliżu korytarza podejścia do lądowania. Dane lotnicze wykazały, że Republic Airways znajdował się niemal bezpośrednio nad helikopterem, co zmusiło załogę do podjęcia nagłego manewru w celu uniknięcia potencjalnej kolizji.
Dziennik przypomina, że osiem miesięcy temu Kongres USA przyjął ustawę zwiększającą liczbę lotów na lotnisku Reagan National Airport. Pomimo ostrzeżeń wielu ekspertów i polityków, że zatłoczenie przestrzeni powietrznej może prowadzić do wzrostu liczby incydentów, Departament Transportu nakazał w styczniu uruchomienie dodatkowych połączeń. To może mieć znaczący wpływ na bezpieczeństwo lotów w regionie.
Waszyngton USA. Katastrofa Black Hawk
Załoga rozbitego śmigłowca Black Hawk była dość doświadczona i wykonywała coroczny sprawdzian z latania w nocy - poinformował w czwartek nowy szef Pentagonu Pete Hegseth. Zapowiedział, że wszczęte śledztwo ustali, czy śmigłowiec leciał odpowiednim torem lotu.
- To była dość doświadczona załoga, która przeprowadzała wymaganą coroczny sprawdzian latania w nocy. Mieli gogle noktowizyjne - powiedział. Ogłosił też, że jednostka, do której należeli żołnierze, 12. batalion lotniczy US Army, stacjonujący w Forcie Belvoir w Wirginii, otrzymała rozkaz 48-godzinnej przerwy operacyjnej na czas analizy wypadku. Hegseth poinformował, że w sprawie trwa dochodzenie i dodał, że spodziewa się, że szybko ustali ono, czy śmigłowiec leciał odpowiednią ścieżką i na odpowiedniej wysokości.
Źródło: RadioZET.pl/Washington Post
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET