"Krawędź bezpośredniego starcia". Kreml oskarża o atak amerykańskimi rakietami
Kreml twierdzi, że w poniedziałek nad terenem Federacji Rosyjskiej zestrzelił cztery rakiety amerykańskiej produkcji. Rzekomo miały zostać wystrzelone z Ukrainy. O pracy systemów przeciwlotniczych poinformowały władze obwodu biełgorodzkiego w Rosji.
Wojna w Ukrainie wciąż przebiega pod znakiem ataków Rosji na infrastrukturę cywilną. Tylko w nocy w niedzieli na poniedziałek irańskie drony wystrzelone z Rosji uderzyły m.in. w Kijów. Kilka godzin później alarm przeciwlotniczy ogłoszono w obwodzie biełgorodzkim tuż przy granicy rosyjsko-białoruskiej.
Kreml poinformował w poniedziałek, że systemy obrony powietrznej zestrzeliły w tym regionie cztery amerykańskie pociski rakietowe HARM. Resort obrony Rosji nie przedstawił żadnych dowodów na poparcie tej tezy. Agencja AFP zaznaczyła, że to pierwsze takie oskarżenie władz Rosji od momentu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.
Wojna w Ukrainie. Kreml oskarża o ostrzał rakietami amerykańskiej produkcji
Rosyjski MSZ oświadczył, że "polityka USA stawia Moskwę i Waszyngton na krawędzi bezpośredniego starcia" oraz "Rosja apeluje, by nie nakręcać spirali eskalacji".
Po nocnych atakach Rosji z użyciem dronów sytuacja w systemach energetycznych Ukrainy jest trudna – oświadczył w poniedziałek ukraiński operator energetyczny Ukrenerho. W dziesięciu obwodach oraz w Kijowie wprowadzono awaryjne wyłączenia prądu.
Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że wojska obrony powietrznej zniszczyły w nocy i poniedziałek rano 30 spośród 35 bezzałogowców Shahed, wysłanych przez siły rosyjskie nad Ukrainę. Rosjanie wypuścili te irańskie maszyny ze wschodniego wybrzeża Morza Azowskiego.
RadioZET.pl/PAP/AFP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET