Nawet miesiąc w roku w schronach. Tak ukraińskie dzieci uczą się w trakcie rosyjskich ataków
Lekcje w domach albo w schronach. Z powodu zmasowanych rosyjskich ostrzałów ukraińskie szkoły rozpoczynają rok szkolny albo w trybie online, albo - tam gdzie to możliwe - w systemie rotacyjnym. Wszystko po to, żeby zapewnić dzieciom bezpieczne schronienie na wypadek ostrzałów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Wiele ukraińskich szkół odwołało uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego z powodu rosyjskich ataków, a zajęcia odbywają się zdalnie ze względu na zagrożenie ostrzałami.
- Lekcje stacjonarne odbywają się tylko w placówkach z bezpiecznymi schronami, jak w szkole w Fastowie pod Kijowem, gdzie uczniowie uczą się w podziemiach podczas alarmów.
- W Chersoniu i na wschodzie kraju szkoły działają wyłącznie zdalnie, a nasilenie ataków może prowadzić do zamknięcia placówek również w Kijowie.
Ukraina. Trudna sytuacja uczniów w nowym roku szkolnym
Ukraina bez pierwszego dzwonka. Z powodu masowych rosyjskich ataków dronowych i rakietowych w wielu ukraińskich szkołach odwołane zostały uroczystości związane z pierwszym dniem roku szkolnego. Wiele dzieci także w kolejnych dniach nie pójdzie do szkoły - najbardziej zagrożone ostrzałami placówki oświatowe będą pracować w trybie zdalnym.
Stacjonarnie uczniowie będą przebywać tylko w tych placówkach, gdzie znajdują się bezpieczne schrony na wypadek kolejnych rosyjskich ataków. Jedna z takich szkół znajduje się w Fastowie pod Kijowem. Gdy tylko włączają się syreny i słychać charakterystyczny dźwięk, podopieczni mają dosłownie kilka minut, żeby ubrać się i zejść do chronionych, bezpiecznych pomieszczeń. Czasem w podziemiach spędzają cały dzień i tam właśnie odbywają się lekcje.
- W skali roku - a przynajmniej tak było w poprzednich latach - dzieci spędzają w schronach ok. 160 godzin. Czyli to niemal cały miesiąc - mówi w rozmowie z Radiem ZET dominikanin i dyrektor gimnazjum w Fastowie, o. Michał Romaniw. W tym roku liczba godzin może jedna wzrosnąć, bo alarmy włączają się nawet kilka razy dziennie.
W podkijowskiej placówce prowadzonej przez dominikanów sytuacja jest o tyle dobra, że miejsc w schronach wystarcza dla wszystkich. Nie wszędzie jednak dzieci mają tyle szczęścia. - W zeszłym tygodni byłem w Chersoniu. Tam dzieci w ogóle nie chodzą do szkół, tylko uczą się całkowicie zdalnie - dodaje zakonnik. Podobnie jest na wschodzie kraju, jeśli rosyjskie ataki jeszcze bardziej się nasilą, szkoły zostaną zamknięte także w stolicy.
Źródło: Radio ZET/Miłosz Gocłowski
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET