Tajemnicza i nagła śmierć rosyjskiego pułkownika. Zasłabł podczas kolacji
Pułkownik rosyjskiego FSB zmarł nagle podczas koalicji w Moskwie. Media piszą, że agent "nagle źle się poczuł i miał problemy z oddychaniem". Szybko trafił do szpitala, ale lekarzom nie udało się go uratować.
Rosja. Nagła śmierć pułkownika FSB
Nie żyje pułkownik FSB Maksim Jeremin. Rosyjski agent zasłabł podczas kolacji w Moskwie. "Nagle źle się poczuł, miał problemy z oddychaniem" - podaje kanał Baza. Jeremin trafił do szpitala.
Lekarzom nie udało się uratować życia agenta FSB. Media piszą jednak o zaskakujących kulisach śmierci. "Przyczyną jego śmierci było zakrztuszenie się. W jego drogach oddechowych utknął duży kawałek mięsa" - informują rosyjskie agencje.
Media: Kuriozalna przyczyna śmierci agenta
Niezależne media podają, że taki powód śmierci był kuriozalny, bo Jeremin był niezwykle doświadczonym funkcjonariuszem służb. Swoją pracę rozpoczął w 2000 roku, gdzie brał udział w specjalnej operacji na Kaukazie. Następnie szybko awansował i został szefem wydziału ds. walki z terroryzmem.
W kolejnych latach Maksim Jeremin zajmował się przede wszystkim zwalczaniem antyputinowskiej opozycji i walka z ruchami oporu w innych regionach. Nieoficjalnie mówi się, że zmarły agent brał udział w rosyjskiej operacji w Syrii. Walczył także w Czeczenii.
Źródło: Radio ZET/ Baza/ Nexta
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET