Niemiecka prokuratura federalna przejmuje śledztwo ws. drona w Lipsku
Niemiecka prokuratura federalna przejęła w czwartek ze względu na wagę sprawy śledztwo w sprawie drona znalezionego na lotnisku w Lipsku. Chodzi o „poważny atak na strukturę transportową i logistyczną w Niemczech” – podano w uzasadnieniu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Prokuratura federalna w Karlsruhe bada incydent na lotnisku Lipsk/Halle, gdzie dron z materiałem wybuchowym mógł spowodować eksplozję; incydent miał miejsce w nocy z wtorku na środę.
- Dron wyposażony w profesjonalny materiał wybuchowy został znaleziony koło ukraińskiego samolotu An-124; kolizja innego drona z samolotem w okolicach lotniska sugeruje potencjalny zamach na infrastrukturę.
- Politycy wskazują na nową jakość zagrożenia w kontekście wojny hybrydowej, sugerując możliwy udział Rosji.
Istnieje podejrzenie próby doprowadzenia do eksplozji materiału wybuchowego i niebezpiecznej ingerencji w ruch powietrzny – poinformowała prokuratura federalna w Karlsruhe. Dotychczas sprawą drona zajmował się aparat ścigania w Saksonii.
Dron miał spowodować wybuch
Liczne przesłanki wskazują na to, że we wtorek wieczorem na terenie lotniska Lipsk/Halle za pomocą drona miał zostać spowodowany wybuch. „Dron wyposażony był w profesjonalny materiał wybuchowy oraz zapalnik” – ocenili prokuratorzy. Ponadto samolot transportowy w rozszerzonym obszarze lotniska kolidował w powietrzu z prawdopodobnie kolejnym dronem.„Doszło do poważnego ataku na infrastrukturę transportową i logistyczną w Niemczech” – oświadczyła prokuratura federalna. „Czyn mógł zagrozić zewnętrznemu i wewnętrznemu bezpieczeństwu Republiki Federalnej” – czytamy w stanowisku prokuratury federalnej.
Do incydentu z dronem doszło w nocy z wtorku na środę na lotnisku w Lipsku. Ruch lotniczy został tam czasowo wstrzymany po znalezieniu na płycie lotniska drona wyposażonego w detonator i materiał wybuchowy. Bezzałogowiec znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie ukraińskiego samolotu transportowego An-124 „Rusłan”. Lotnisko w Lipsku jest wykorzystywane jako punkt przerzutowy transportów uzbrojenia i sprzętu wojskowego dla Ukrainy. Informacje, że zagrożone wybuchem samoloty miały na pokładzie amunicję, zostały w czwartek wieczorem zdementowane.
Szef MSW: Za akcją z dronem mogła stać Rosja
Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt ocenił w środę, że incydent oznacza „nową jakość zagrożenia” w wojnie hybrydowej. Ze względu na profesjonalną konstrukcję drona nie wykluczył udziału „obcych mocarstw”. Minister uznał za spekulację sugestie, że za akcją z dronem mogła stać Rosja. Marc Henrichmann, poseł CDU kierujący komisją parlamentarną do kontroli służb, powiedział, że „wiele przesłanek wskazuje na Rosję”.
– Mamy tutaj do czynienia z hybrydowym scenariuszem zamachu. Po raz pierwszy na terenie lotniska znajdował się nie zwykły dron, lecz dron z materiałem wybuchowym. Musimy być świadomi zagrożenia. Politycy muszą odpowiedzieć na to zagrożenie – powiedział Dobrindt w wywiadzie dla ARD.
Z wypowiedzi niemieckiego ministra wynika, że bezzałogowiec był uzbrojony w wojskowy materiał wybuchowy i skonstruowany w sposób umożliwiający ominięcie lotniskowych systemów zabezpieczeń.
Kolejny incydent z dronem
Tej samej nocy w pobliżu lotniska w Lipsku samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem. Maszyna wylądowała następnie w Hanowerze, gdzie stwierdzono niewielkie uszkodzenia. Do zdarzenia miało dojść około 6 km od lotniska, na wysokości około 400 metrów.
Źródło: Radio ZET/PAP; Jacek Lepiarz
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET