"Opłakana sytuacja", "rozłam". Rosja reaguje na wyniki wyborów w Mołdawii

2 min. czytania
04.11.2024 22:08
Obserwuj nas na Google

Kreml zareagował na wyniki wyborów prezydenckich w Mołdawii, w których zdecydowanie zwyciężyła prozachodnia prezydentka Maia Sandu. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa przekonywała, że kampania w Mołdawii była pełna "licznych nadużyć i fałszerstw", a demokracja w tym kraju znajduje się "w opłakanej sytuacji".

Mołdawia
fot. Sefa Karacan/Anadolu/Abacapress.com/East News, Daniel Mihailescu/AFP/East News

Wyniki wyborów w Mołdawii. Kreml reaguje na wygraną Mai Sandu

Ubiegająca się o reelekcję, proeuropejska Maia Sandu zdobyła 55,33 proc. głosów w drugiej turze wyborów prezydenckich w Mołdawii - przekazała w poniedziałek na stronie internetowej krajowa Centralna Komisja Wyborcza (CKW) po przeliczeniu 100 proc. głosów. Na jej konkurenta, byłego prokuratora generalnego, prorosyjskiego Alexandra Stoianoglo, głos oddało 44,67 proc. wyborców. Wynik wyborów został entuzjastycznie przyjęty przez państwa zachodnie.

Co zaś było do przewidzenia, zdecydowanie negatywnie oceniono go w Moskwie, gdzie nie podoba się prounijny kurs, który obrały władze w Kiszyniowie. Kreml poprzez prorosyjskich polityków w Mołdawii, ale też dezinformację internetową i działalność trolli oraz hakerów chciał wpłynąć zarówno na rezultat elekcji prezydenckiej, jak i wynik referendum o wpisaniu do konstytucji członkostwa w UE jako celu strategicznego państwa. W obu przypadkach zwyciężyła jest opcja prozachodnia.

Redakcja poleca

Rosyjskie władze zabrały jednak głos po wyborach, a konkretnie zrobiła to rzeczniczka tamtejszego ministerstwa spraw zagranicznych Maria Zacharowa, która na swoim profilu na Telegramie przekonywała, że była to "najbardziej niedemokratyczna kampania w historii Mołdawii" i że dochodziło do "bezprecedensowych represji władz wobec opozycji i niezależnych mediów, zwłaszcza rosyjskojęzycznych" oraz "jawnej ingerencji krajów zachodnich w proces wyborczy".

Zacharowa twierdziła, że władze Mołdawii lekceważąco potraktowały mołdawską mniejszość w Rosji, tworząc dla niej "jedynie dwa lokale wyborcze", podczas gdy rzekomo w krajach zachodniej Europy i Ameryce Północnej "utworzono ich ponad 200". Pisała też o rzekomych uchybieniach w procedurze głosowania korespondencyjnego, co miało przełożyć się "liczne nadużycia i fałszerstwa ze strony władz". Jej zdaniem zwycięstwo Mai Sandu "po raz kolejny zapewnili przedstawiciele diaspory mołdawskiej z krajów zachodnich".

Wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich potwierdziły istnienie głębokiego rozłamu w społeczeństwie Mołdawii, który wyłonił się w trakcie pierwszej tury i referendum w sprawie członkostwa w UE - Maria Zacharowa

"Pomimo opłakanej sytuacji w mołdawskiej demokracji mamy nadzieję, że pozostające u władzy kierownictwo republiki nie pogłębi rozłamu w społeczeństwie i nie pójdzie za przykładem zachodnich wierzycieli, ale pójdzie drogą poszanowania interesów większości własnych obywateli mieszkających w samej Mołdawii, a nie w krajach zachodnich" - zakończyła swój wpis przedstawicielka Kremla.

Źródło: Radio ZET/PAP/Telegram

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET