Podejrzenie dżumy na Syberii. WHO chce wyjaśnień, Trump porozmawia z Putinem
Niepokój i znaki zapytania po podejrzeniu dżumy na Syberii. Po śmierci 28-letniej pracownicy rosyjskiego instytutu, WHO poprosiła Rosję o wyjaśnienia. Eksperci uspokajają jednak, że w Europie ryzyko pojawienia się tej choroby jest bardzo małe. „Ryzyko dotarcia drobnoustrojów tej choroby do Polski, jest w tym momencie żadne".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co stało się w Irkuckim Instytucie z pracownicą?
- Dlaczego WHO żąda wyjaśnień od Rosji?
- Jakie są obecne zagrożenia dżumą dla Europy?
- Które postacie dżumy są najbardziej zakaźne?
Śmierć w instytucie na Syberii
Podejrzenie dżumy płucnej na Syberii przypomniało światu o chorobie kojarzonej głównie z wielkimi plagami sprzed wieków.
Daria Szypilowa, 28-letnia pracownica Irkuckiego Instytutu ds. dżumy i innych chorób zakaźnych zmarła na ciężkie zapalenie płuc. Rosyjskie media informowały, że mogła mieć kontakt z bakterią wywołującą dżumę po stłuczeniu probówki w instytucie.
Rosja zaprzecza, WHO i Trump chcą wyjaśnień
Rosja nie potwierdziła, że w instytucie doszło do incydentu, który mógł wywołać zakaźną chorobę u pracownicy instytutu.
Rospotriebnadzor poinformował, że w badaniach nie wykazano u kobiety obecności mikroorganizmów związanych z jej pracą. Światowa Organizacja Zdrowia poprosiła jednak Rosje o dodatkowe informacje. WHO chce wiedzieć, co było przyczyną ciężkiego zapalenia płuc u kobiety, jakie podjęto działania zapobiegawcze i czy podobne objawy wystąpiły też u drugiego pracownika instytutu.
Głos w sprawie zabrał też Donald Trump, który poinformował, że ma zaplanowaną rozmowę z Władimirem Putinem. Podczas niej ma być poruszona kwestia śmierci pracownicy syberyjskiego instytutu.
Ekspertka uspokaja: dżuma nie zagraża Polsce
Zdaniem profesor Aleksandry A. Zasady, bakteriolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH-PIB, nie ma obecnie podstaw do obaw, że dżuma mogłaby pojawić się w Polsce. – Ryzyko dotarcia drobnoustrojów tej choroby do Polski, gdyby ktoś zachorował na innym kontynencie, jest w tym momencie żadne – powiedziała ekspertka.
Profesor Zasada wyjaśnia, że w Europie dżuma obecnie nie występuje ani u ludzi, ani u zwierząt. W XX i XXI wieku na Starym Kontynencie praktycznie nie odnotowywano zachorowań. W Polsce ostatnie przypadki „czarnej śmierci” miały miejsce w XVIII i na początku XIX wieku.
Ekspertka zwraca również uwagę na zabezpieczenia w portach, które są głównym rezerwuarem bakterii przenoszonych przez gryzonie.
Są specjalne
procedury, który zapobiegają przedostaniu się zwierzą na ląd. Chodzi między innymi o szczury przypływające na statkach z regionów, gdzie dżuma występuje.
Trzy postacie dżumy
Dżuma to choroba zakaźna wywoływana przez bakterię Yersinia pestis. W przeszłości doprowadziła do ogromnych epidemii, w których zginęły dziesiątki milionów ludzi. Dziś przypadki zachorowań są rzadkie, a chorobę można leczyć antybiotykami. Bakteria jest najczęściej przenoszona na ludzi przez pchły żywiące się krwią zakażonych gryzoni. W ten sposób dochodzi przede wszystkim do dżumy dymieniczej. Choroba może też występować w postaci płucnej i septycznej. Dżuma płucna jest znacznie bardziej zakaźna niż dżuma dymienicza. Z kolei postać dymienicza ma bardzo ograniczoną możliwość przenoszenia się z człowieka na człowieka, a jej przebieg jest zwykle łagodniejszy.
Źródło: Radio ZET/ PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET