Obserwuj w Google News

Putin zapowiedział „kordon sanitarny”. „Kryzys w systemie”

4 min. czytania
19.06.2023 09:51
Zareaguj Reakcja

Z pewnym zaskoczeniem należy przyjąć brak szybkiej reakcji Kremla na rajdy rosyjskich partyzantów – mówi w podcaście „Współrzędne Świata” Piotr Żochowski z Ośrodka Studiów Wschodnich. Ekspert ocenia również pozycję lidera Grupy Wagnera w putinowskim systemie.

Władimir Putin
fot. Alexei Danichev/Associated Press/East News (ilustracyjne)

To bardziej operacja psychologiczna i propagandowa niż prawdziwe działania wojskowe – tak o rajdach rosyjskich partyzantów mówi ekspert OSW. Najpierw pod koniec maja, a później na początku czerwca członkowie Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego i Legionu Wolność Rosji podjęli zbrojne akcje w obwodzie biełgorodzkim.

- Wjechali oni lekkimi pojazdami w głąb Rosji, maksymalnie do 10 kilometrów, opanowali przejścia graniczne i poinformowali o tym cały świat przez serwisy społecznościowe. Miało to wywołać panikę wśród ludności cywilnej – ocenia Piotr Żochowski. Media w wielu krajach donosiły o sensacyjnych działaniach rosyjskich partyzantów, którzy zapowiadali, że to dopiero początek. - Z pewnym zaskoczeniem należy także przyjąć brak szybkiej reakcji Kremla – dodaje ekspert.

Wojna w Ukrainie. Rajdy rosyjskich partyzantów

Partyzantce antyputinowskiej udało się na kilka dni opanować tereny niedaleko granicy rosyjsko-ukraińskiej, niedaleko miasta Szebiekino w obwodzie biełgorodzkim. Kremlowska propaganda ogłosiła „zwycięstwo” w starciu z rebeliantami, których miało zginąć około setki.

- Trzeba podkreślić, że Rosyjski Korpus Ochotniczy i Legion Wolność Rosji są ochotniczymi formacjami Rosjan sprzeciwiających się inwazji, w tym dezerterów, ale te formacje wchodzą w skład Sił Zbrojnych Ukrainy. Przedstawiciel wywiadu Ukrainy oficjalnie potwierdził, że oni działają w porozumieniu z nimi i zbierają dla nich informacje. Również uzbrojenie i wyposażenie jest im dostarczane przez Ukraińców. Tutaj nie ma żadnej samowoli.

Ekspert OSW przypomina, że obwody biełgorodzki, briański i kurski od dłuższego czasu są ostrzeliwane przez Ukraińców. - Dochodziło również do różnych tajemniczych incydentów, jak pożary składów paliwa czy uszkodzenie torów. Działania dywersyjne Ukrainy trwały tam na pewno. Władze rosyjskie przyznały się, że służba graniczna FSB jest niewydolna i nie jest w stanie uniknąć podobnych rajdów. Deklarowali umocnienia przed ewentualną ukraińskim najazdem, do którego moim zdaniem nie dojdzie, bo dostarczyłoby to argumentów Putinowi – wyjaśnia Żochowski.

Redakcja poleca

Kordon sanitarny” Putina

Gość podcastu „Współrzędne Świata” zwraca uwagę na wypowiedź Putina z 13 czerwca. Podczas rozmowy z wybranymi blogerami wojskowymi po raz pierwszy odniósł się do sytuacji na froncie. Potwierdził wtedy rozpoczęcie ukraińskiej kontrofensywy.

- Powiedział też o sytuacji w obwodzie biełgorodzkim, gdzie jego zdaniem można było lepiej się przygotować. Wbił szpilkę nie tylko wojsku i służbom, ale i władzom lokalnym, że wspólnie nie przygotowali obrony tego obwodu – tłumaczy Żochowski.

Przypomina, że Putin zaproponował powstanie „kordonu sanitarnego” wokół granicy z Ukrainą. - Liczy się to, że Rosjanie w przypadku aktu dywersji nie byli w stanie wysłać grupy szybkiego reagowania. Kryzys w systemie obrony Rosji dobitnie pokazuje fakt, że władze obwodu biełgorodzkiego zdecydowały się podpisać umowę z jedną z formacji kadyrowców, aby ci zapewniali obronę tego pasa – mówi Żochowski.

Ze szczątków informacji, które można zebrać na przykład z kanałów na Telegramie, wynika, że rajdy partyzantów nie zwiększyły w Rosji nastrojów antywojennych.

- Raczej okresowo wzmogły krytykę władz, które nie zapewniły bezpieczeństwa. Ukraińcom nie zależy na tym, żeby wspierać jakiś projekt rosyjski, nad którym nie mają pełnej kontroli. To na razie brzmi za słabo, żeby mówić o zbrojnym ramieniu rosyjskiej opozycji. Powodzenie jej pomysłów zależy od tego, jak przebiegnie transformacja ustrojowa w Rosji. Są pewne objawy krytycznego podejścia do wojny i sposobu jej prowadzenia, ale system Putina nie rozsypuje się – ocenia Żochowski.

Redakcja poleca

Prigożyn pręży muskuły?

Partyzanci antykremlowscy przyprawiają władze Rosji o znacznie mniejszy ból głowy niż bojownicy na usługach Putina. Rywalizacja Grupy Wagnera, która przez ostatnie miesiące za pomocą „mięsa armatniego” atakowała Bachmut w Donbasie, z czeczeńskimi oddziałami jest coraz wyraźniejsza

- Ramzan Kadyrow konkuruje z Jewgienijem Prigożynem, składa hołdy wierno-poddańcze Putinowi. Oddziały czeczeńskie zaczęły podpisywać kontrakty potwierdzające, że walczą w ramach armii rosyjskiej. Prigożyn, który był aktorem kontrolowanym przez Kreml, ma doświadczenie w budowaniu swojej pozycji w działalność wojny hybrydowej. Ale nie ma zaplecza politycznego, on ma siłę, którą udostępnia mu państwo rosyjskie.

Żochowski przypomina, że Prigożyn obelżywie krytykował rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu i generałów. - On ma firmę Concord, która dostarczała posiłki dla rosyjskiego wojska – złoty interes – komentuje ekspert OSW. Dodaje, że Prigożyn przez ostrą krytykę Kremla chce na siebie zwrócić uwagę i zachować dotychczas wypracowane sobie wpływy w autorytarnym systemie.

- Podczas konfliktów w systemie Putin często obserwował, kto będzie silniejszy i jego popierał. Prigożyn publikuje w sieci oceny działań wojskowych i potem jedzie w głąb Rosji. Wygłasza takie patriotyczne pogadanki popierające inwazję. On jest popularny w pewnych kręgach, głównie radykalnych. On jest populistą, ale czy też politykiem? Trzeba pamiętać, że on nie ma zaplecza politycznego.

Redakcja poleca

RadioZET.pl