"Porażka Rosji" w Mołdawii. Kreml reaguje na referendum ws. integracji europejskiej
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że wyniki referendum ws. integracji europejskiej w Mołdawii "budzą wiele pytań". Powiedział też, że kampania wyborcza "była wolna od wolności". Po zliczeniu głosów z ponad 90 proc. komisji wyborczych za wpisaniem eurointegracji do konstytucji opowiedziało się 50,39 proc. Mołdawian. Przewodniczący delegacji Parlamentu Europejskiego ds. stosunków z Republiką Mołdawii Siegfried Muresan ocenił wcześniej, że wynik wyborów w tym kraju jest "porażką Rosji".
Wybory i referendum w Mołdawii
W niedzielę obywatele Mołdawii mogli głosować w referendum w sprawie członkostwa kraju w Unii Europejskiej. W poniedziałek rano do mediów trafiła informacja, z której wynika, że po zliczeniu głosów z ponad 99 proc. komisji wyborczych wyniki dzielą się niemal na pół. Za wpisaniem integracji europejskiej do konstytucji opowiedziało się 50,39 proc. Mołdawian.
Kreml reaguje na wyniki referendum. "Budzą wiele pytań"
Do tych informacji odniósł się w poniedziałek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Ten stwierdził, że "wskaźniki, które dzisiaj obserwujemy, które monitorujemy, dynamika ich zmian, budzą oczywiście wiele pytań". - To, co widzimy, to oczywiście takie mechaniczne, trudne do wyjaśnienia tempo wzrostu głosów na korzyść tych uczestników referendum, którzy opowiadają się za orientacją na Unię Europejską - powiedział.
Na tym jednak Pieskow się nie zatrzymał. Poplecznik Putina stwierdził, że kampania wyborcza w Mołdawii była "wolna od wolności". W jego ocenie opozycja w tym kraju była prześladowana. - Byli wtrącani do więzień, przesłuchiwani, nie pozwolono im wjechać do kraju, zamknięto prasę, zablokowano zasoby internetowe i tak dalej - wyliczał.
Wybory w Mołdawii. Rosja próbowała "kupić głosy wyborców"?
Z drugiej strony władze w Kiszyniowie przekazały, że przed niedzielnymi wyborami rosyjskie działania hybrydowe uderzające w politykę prozachodniego rządu stały się jeszcze bardziej intensywne. Podawano przykład kampanii informacyjnych oraz nielegalnego przesyłania pieniędzy dla prorosyjskich aktywistów czy polityków - środki miałby być wykorzystane na "kupowanie głosów" wyborców.
- Mołdawia doświadczyła bezprecedensowego zamachu na wolność i demokrację, zarówno dzisiaj, jak i w ostatnich miesiącach – oświadczyła w nocy z niedzieli na poniedziałek prezydent Maia Sandu, odnosząc się do ingerencji w wybory i referendum ze strony sił prorosyjskich.
- Grupy przestępcze, które działały wspólnie z zagranicznymi siłami wrogimi naszym interesom narodowym, zaatakowały nasze państwo przy użyciu dziesiątków milionów euro, kłamstw i propagandy. Mamy dowody na to, że te grupy kryminalne zamierzały kupić 300 tys. głosów w ramach oszustwa na bezprecedensową skalę. Ich celem było podważenie procesu demokratycznego, szerzenie strachu i paniki w społeczeństwie - oświadczyła Sandu w nocy z niedzieli na poniedziałek, gdy trwało liczenie głosów w wyborach prezydenckich i referendum konstytucyjnym. Przewodniczący delegacji Parlamentu Europejskiego ds. stosunków z Republiką Mołdawii Siegfried Muresan ocenił wcześniej, że wynik wyborów w tym kraju jest "porażką Rosji".
Źródło: Radio ZET/TASS/WP/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET