Powódź w Hiszpanii. Rząd zawiódł? Mieszkańcy: to były alerty na zasadzie "za minutę będziesz pod wodą"
Rośnie bilans ofiar gwałtownej powodzi w Hiszpanii. Liczba osób, które zginęły, przekroczyła już 200. W Walencji jest reporter Radia ZET Maciej Bąk. Z informacji, które uzyskał na miejscu, wynika, że wolontariusze, którzy pomagają poszkodowanym przez żywioł, mają pretensje do rządu o zbyt niemrawe działania pomocowe. Dziennikarz pokazał również, jak wygląda całkowicie zniszczona plaża niedaleko Walencji.
- 16 zdjęć Zobacz galerię
Powódź w Hiszpanii. Rośnie liczba ofiar
Cyklon Dana od wtorku pustoszy Hiszpanię. W kraju doszło do ogromnej powodzi. Żywioł najwięcej szkód wyrządził w Andaluzji na południu kraju, Walencji na wschodzie oraz Kastylii La-Mancha w centralnej części kraju, szczególnie dotykając prowincję Albacete. Niestety, cały czas rośnie też bilans ofiar śmiertelnych. W samej prowincji Walencji zginęły 202 ofiary śmiertelne, w całej Hiszpanii jest ich 205 - poinformowała w piątek wieczorem agencja EFE. Liczba ta może wzrosnąć, ponieważ wciąż trwają poszukiwania zaginionych.
W Walencji jest specjalny wysłannik Radia ZET Maciej Bąk. Na zdjęciach swojego autorstwa pokazał m.in. całkowicie zniszczoną przez żywioł plażę w miejscowości Pinedo niedaleko zalanego miasta.
"Po powodzi woda w morzu ma rdzawy kolor, a na nabrzeżu jest mnóstwo śmieci, które naniosła wielka woda. Krzesła, butle gazowe, buty, zabawki, mnóstwo dyni, a piasek całkowicie pokryły gałęzie" - napisał.
"Te gigantyczne kolejki do Muzeum Nauki w Walencji to wolontariusze, którzy przyjechali pomóc sprzątać zalane miasteczka. Mogą czekać nawet parę godzin na przydział, potem piechotą idą do konkretnego miejsca, pracują do zmroku - informował Bąk we wcześniejszym wpisie.
Rząd zawiódł? Mieszkańcy krytykują system ostrzegania i działania władz
Niestety, wygląda na to, że system ostrzegania na terenach dotkniętych kataklizmem praktycznie do niczego się nie przydał. W telefonach specjalny rządowy alarm co prawda włączył się, ale już po tym jak pierwsze miasteczka znalazły się pod wodą. - To było ostrzeżenie na zasadzie: "za minutę znajdziesz się pod wodą" albo "już jesteś pod wodą". Przyszło bardzo późno, przez to wiele osób nie miało już czasu na decyzję - relacjonowała w rozmowie z Radiem ZET jedna z mieszkanek.
W wielu miejscach, gdy przyszła fala, normalnie odbywał się ruch na drogach. Dlatego tak dużo osób zginęło w swoich pojazdach, a spiętrzone auta do teraz blokują część ulic, utrudniając akcję ratunkową. Te obrazki widać na bardzo wielu zdjęciach i materiałach wideo z miejsc powodziowych.
Z kolejnego wpisu Bąka wynika jednak, że część wolontariuszy ma również żal do władz państwowych za nieskuteczne i nieodpowiednie działania w kwestii pomocy powodzianom.
"Rząd zawodzi, wojska jest za mało - słyszę od wolontariuszy z Walencji, których tysiące od rana czekają na przydział miejsc, gdzie będą pomagać" - pisze Bąk. Jego rozmówcy powiedzieli mu, że "ludzie traktorami wyciągają auta, znajdują w nich ciała. To rządowe służby powinny to robić, my mamy mopy i miotły”.
Gwałtowne burze i powodzie. Eksperci: pojawią się tez w kolejnych latach
Gwałtowne burze, powodzie i podtopienia to skutek zjawiska atmosferycznego określanego w Hiszpanii jako DANA (depresion aislada en niveles altos). Powstaje ono, gdy zimne powietrzne natyka się nad Morzem Śródziemnym na ciepłe i wilgotne, co prowadzi do ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak burze, tornada i powodzie. Eksperci uważają, że powódź jest wynikiem zmian klimatycznych na świecie, a także słabej organizacji terenu w Walencji. Hiszpańskie wybrzeże jest szczególnie narażone na tego typu zjawiska. Doświadczało je już w przeszłości i najprawdopodobniej będzie się z nimi mierzyć w kolejnych latach.
Źródło: Radio ZET/PAP/X/Maciej Bąk