Jun - wobec którego toczy się dochodzenie w związku z wprowadzeniem 3 grudnia ub. roku stanu wojennego - jest pierwszym prezydentem Korei Płd., który został aresztowany podczas sprawowania urzędu.
Prezydent po zatrzymaniu został przewieziony do siedziby biura do spraw korupcji wśród najwyższych rangą urzędników (CIO), gdzie zostaną przeprowadzone dalsze czynności.
Wcześniej urzędnik CIO poinformowała podczas briefingu prasowego, że podczas drugiej próba zatrzymania Juna, w przeciwieństwie do pierwszej, podjętej 3 stycznia, służba prezydenckiej ochrony (PSS) nie utrudniała działań śledczych.
Z kolei policja zdementowała informację o aresztowaniu p.o. szefa PSS Kim Sung Hun, o czym informowały media.
W krótkim nagraniu w mediach społecznościowych południowokoreański prezydent oświadczył, że zdecydował się oddać w ręce policji, by zapobiec rozlewowi krwi.
„Postanowiłem stawić się przed CIO, mimo że jest to nielegalne śledztwo, aby zapobiec niesmacznemu rozlewowi krwi” – mówi w nagraniu Jun Suk Jeol. „Nie oznacza to jednak, że popieram ich śledztwo” - zaznaczył.
Jak dodał, praworządność w kraju została złamana a agencje prowadzące dochodzenie w jego sprawie, ani sądy wydające nakazy aresztowania nie miały do tego uprawnień.
Swoje wystąpienie zakończył słowami: „chociaż są to mroczne dni... przyszłość tego kraju jest pełna nadziei”. „Moim współobywatelom życzę wszystkiego najlepszego i bądźcie silni. Dziękuję”.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET