Przeżył największy zamach terrorystyczny na świecie. Zginął jak bohater
43-latek został pośmiertnie okrzyknięty bohaterem po tym, jak rzucił się do wody, by ratować dzieci, które wypadły z tratwy. "New York Post" podaje, że 22 lata temu Luke Laidley przeżył atak na World Trade Center.
Niesamowitym bohaterstwem wykazał się 43-letni Luke Laidley, który 4 lipca świętował Dzień Niepodległości Stanów Zjednoczonych. "New York Post" informuje, że mężczyzna spędzał ten dzień na łodzi w pobliżu Elder Beach w stanie Illinois.
Rzucił się do wody, by ratować dzieci. Sam stracił życie
Około godziny 13:30 zobaczył, jak tratwa pełna dzieci wywraca się do wody. Bez wahania skoczył, by pomóc dzieciom, które miały problemy z pływaniem. Jeden z funkcjonariuszy straży pożarnej powiedział, że mężczyzna spędził około minuty pod wodą, zanim zabrał dzieci w bezpieczne miejsce.
Mężczyznę udało się wciągnąć na pokład, był jednak nieprzytomny. Natychmiast rozpoczęto reanimację, następnie zajęli się nim ratownicy, którzy przewieźli go do szpitala w poważnym stanie. Niestety, lekarze nie mogli mu pomóc, 43-latek zmarł.
Jako 20-latek przeżył atak na WTC
"New York Post" podaje, że Luke Laidley był jedną z osób, która przeżyła największy zamach terrorystyczny w historii - atak na World Trade Center. 11 września 2001 roku był w drugiej wieży. Był to jego drugi dzień w pracy.
"Zachęcam nas wszystkich, do świętowania każdego dnia. Daj z siebie wszystko i nie oczekuj niczego w zamian. Stań się częścią czegoś, co jest większe od ciebie" - pisał po tym traumatycznym przeżyciu.
RadioZET.pl/"New York Post"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET