`

Putin dostał komunikat od Bidena. Zrezygnował wówczas z ataku nuklearnego

2 min. czytania
12.03.2024 11:02
Obserwuj nas na Google

W pierwszych tygodniach wojny w Ukrainie istniały poważne obawy, że Rosja użyje taktycznej broni nuklearnej – mówił gen. Douglas Lute, były ambasador USA przy NATO i doradca prezydentów Busha oraz Obamy w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.

Władimir Putin, Joe Biden
fot. Drew Angerer/Getty AFP/East News

Gen. Douglas Lute (ambasador USA przy NATO w latach 2013-2017) w rozmowie z Wirtualną Polską wrócił do wydarzeń z 2014 roku, gdy Rosja zaanektowała Krym. Przyznał, że toczono wówczas rozmowy o przekazaniu Ukrainie broni, ale USA i kraje sojusznicze NATO obawiały się eskalacji konfliktu. – Dziś to się wydaje oczywiście głupie, bo przez ostatnie dwa lata przekazaliśmy Ukrainie najróżniejsze rodzaje broni. [...] Wcale nie poskutkowało to tym, że Putin w jakikolwiek sposób realnie zagroził Sojuszowi – ocenił.

USA obawiały się na ataku nuklearnego Rosji

Amerykański generał ujawnił jednak fakt, że w pierwszych tygodniach pełnoskalowej wojny w Ukrainie istniały poważne obawy, że Władimir Putin użyje taktycznej broni nuklearnej. – Rosjanie, atakując sąsiedni kraj doznali przy tym naprawdę ciężkich strat. I te niepowodzenia wzmagały nasze obawy, że Rosja sięgnie po broń jądrową – mówił.

Redakcja poleca

Jak dodał, wtedy administracja Joe Bidena podjęła stanowcze działania. – W tym samym czasie Rosja dostała od USA bezpośredni komunikat w tej sprawie. Jasno wskazano w nim konsekwencje, jakie by poniosła, gdyby przekroczyła granicę nuklearną – powiedział.

– Odstraszanie ma największą skuteczność w bezpośredniej komunikacji pomiędzy USA a Rosją. Nigdy nie zostało to upublicznione, ale możecie być pewni, że te konsekwencje zostały nakreślone bardzo precyzyjnie. Wierzymy, że są wystarczające, żeby utrzymać Kreml w ryzach i wybić mu z głowy użycie broni jądrowej – zadeklarował gen. Lute.

Były ambasador USA przy NATO: użycie broni jądrowej to koniec Putina

Zaznaczył, że dla Putina celem numer jeden jest utrzymanie władzy w Rosji. – Użycie broni jądrowej na pewno nie zwiększyłoby prawdopodobieństwa, że pozostanie na Kremlu – stwierdził.

Pytany o groźby Dmitrija Miedwiediewa, który straszył Polskę zrzuceniem bomb atomowych na Warszawę, powiedział, że traktowałby wszelkie groźby poważnie. – W tej chwili na pewno Putin ma możliwości przeprowadzania ataków dalekiego zasięgu, np. z Królewca, albo cyberataków, kampanii dezinformacyjnych itd. – wymieniał. – Ale myślę, że Putin rozumie też, że jak się popatrzy na mapę świata, to najbardziej wyraźną linią jest na niej czerwona granica oddzielająca NATO od Rosji – podsumował.

Źródło: Radio ZET/Wirtualna Polska

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET