`

Rosja gotowa na wielkie uderzenie. To ma być prezent dla Putina

3 min. czytania
05.02.2024 20:28
Obserwuj nas na Google

"Forbes" donosi, że rosyjska armia zgromadziła 500 czołgów, ponad 600 wozów bojowych, setki haubic i 40 tys. żołnierzy, aby zdobyć Kupiańsk i dużą część obwodu charkowskiego Ukrainy oraz zapanować nad całymi obwodami ługańskim i donieckim. Nie bez znaczenia są zbliżające się "wybory" prezydenckie w Rosji.

Władimir Putin
fot. Alexander Zemlianichenko/Associated Press/East News

Rosyjskie dowództwo wojskowe chce do marca br. odbić duży fragment obwodu charkowskiego położonego na wschodzie Ukrainy, który na początku wojny w 2022 roku był przez pewien czas pod ich władaniem, lecz został odbity dzięki ukraińskiej kontrofensywie jesienią 2022 roku. Celem Kremla jest zajęcie terytoriów na wschód od rzeki Oskoł, która przepływa przez Kupiańsk, miasto położone ok. 120 km na wschód od Charkowa, drugiej co do wielkości ukraińskiej metropolii. Rosja chce też zająć całość obwodów ługańskiego i donieckiego na wschodzie kraju.

Amerykański magazyn "Forbes" pisze, że zdobycie tych terytoriów byłoby prezentem dla Władimira Putina, który w zaplanowanych na marzec "wyborach" ma zostać wybrany głową państwa na kolejną kadencję. Putin jest jedynym liczącym się kandydatem w nadchodzącym głosowaniu.

Redakcja poleca

Wojna w Ukrainie. Rosjanie wystrzeliwują nawet 10 tys. pocisków dziennie

Kupiańska i obwodu charkowskiego ma bronić 20 tys. ukraińskich żołnierzy, którzy mają do dyspozycji setki czołgów, wozów bojowych i haubic. "Forbes" podkreśla jednak, że to nie ludzie i sprzęt są największą bolączką ukraińskiego wojska, ale brak amunicji. Jak dotąd jej największym dostarczycielem były Stany Zjednoczone, jednak Republikanie, których magazyn określił mianem "prorosyjskich", jesienią 2023 roku znacznie ograniczyli pomoc dla Ukrainy.

Od tego czasu dzienny przydział pocisków kalibru 155 mm zmniejszył się o dwie trzecie i wynosi 2 tys. sztuk. Siły rosyjskie wystrzeliwują nawet 10 tys. pocisków dziennie, co jest możliwe dzięki dostawom z Korei Północnej. To umożliwia siłom moskiewskim ostrzeliwanie zaludnionych obszarów bez obawy na kontrostrzał ze strony ukraińskiej. "Taka sytuacja umożliwia Rosji realizację [...] systematycznego niszczenia obszarów miejskich, co czyni miasta niezdatnymi do obrony" – poinformował ukraiński ośrodek analityczny Frontelligence Insight, który dodał, że wyniszczanie infrastruktury już się rozpoczęło. "Zdjęcia satelitarne pokazują [...] nasilone zniszczenia spowodowane ostrzałem artyleryjskim wokół Kupiańska" – donosi Frontelligence Insight.

Amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną (ISW) napisał natomiast, że "niedobory artylerii i opóźnienia w zachodniej pomocy [...] wymuszą zmiany w ukraińskich planach operacyjnych", co "może zmusić Ukraińców do podjęcia trudnych decyzji dotyczących priorytetowego traktowania niektórych odcinków frontu kosztem innych, w których ograniczone straty terytorialne są najmniej bolesne". Dzieje się tak dlatego, że Kijów nie może sobie pozwolić na utratę choćby części obwodu charkowskiego. W jego stolicy, Charkowie, znajdują się strategiczne zakłady przemysłu obronnego, w tym największa fabryka czołgów.

Źródło: Radio ZET/PAP/"Forbes"

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET