Rosję czeka katastrofa gospodarcza? "Da się przeżyć, dopóki jest wódka i ziemniaki"
Wojna Putina doprowadzi Rosję na skraj katastrofy gospodarczej? W mediach społecznościowych pojawiają się już głosy niezadowolenia. Rosjanie zwracają uwagę na ogromny spadek wartości rubla. Jednak zdaniem ekonomisty Adama Karpińskiego "przeciętny Rosjanin, ten spoza dużych miast, uznaje, że da się przeżyć, dopóki są ziemniaki, napoje procentowe i herbata z samowaru".
- 27 listopada dolar kosztował 120 rubli (w porównaniu do 90 we wrześniu). - Rosjanie nie powinni się martwić wzrostem kursu dolara, ponieważ pensje otrzymują w rublach - powiedział rzecznik Kremla, czym rozzłościł Rosjan
- Negatywne nastroje społeczne widać szczególnie w serwisie Telegram, gdzie pojawiają się dziesiątki negatywnych komentarzy w stronę Pieskowa. "Zostaje tylko słonina i kartofle" - pisał jeden z internautów
- Zdaniem ekonomistów kryzys gospodarczy nie oznacza jednak katastrofy dla władz. - Przeciętny Rosjanin, ten spoza dużych miast, uznaje, że da się przeżyć, dopóki są ziemniaki, napoje procentowe i herbata z samowaru - ocenił Adam Karpiński
Ogromny spadek wartości rubla. Rosję czeka dramat gospodarczy?
Rosyjska inwazja na Ukrainę trwa już bez mała trzy lata. W tym czasie reżim Władimira Putina musiał poświęcić ogromne środki na prowadzenie działań wojennych. To odbiło się na gospodarce kraju, a co za tym idzie, na zwykłych Rosjanach. W mediach społecznościowych słychać już głosy społecznego niezadowolenia. Jak podaje WP najmocniejsze słowa padają pod adresem rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa. - Rosjanie nie powinni się martwić wzrostem kursu dolara, ponieważ pensje otrzymują w rublach - powiedział Pieskow. Należy nadmienić, że jego słowa padły po spadku wartości rubla - 27 listopada dolar kosztował 120 rubli. Dla porównania, we jeszcze we wrześniu było to 90 rubli.
Najpopularniejszym serwisem społecznościowym w Rosji jest Telegram. To właśnie tam kumulują się negatywne opinie na temat Pieskowa. WP przytoczyło kilka z nich: "Twoja córka pracowała w Paryżu i zarabiała w euro", "w naszej gów.... krainie bohaterom zostaje jednie słonina i kartofle", "genialny strateg Putin. Zaczynaliśmy wojnę z dolarem za 60 rubli, teraz jest dwa razy tyle" - to tylko niektóre z komentarzy, na które możemy trafić w serwisie Telegram.
"Dopóki są ziemniaki i napoje procentowe"
Adam Karpiński, ekonomista i ekspert WSB Merito we Wrocławiu w rozmowie z WP wyjaśnił, że "Gazprombank został objęty amerykańskimi sankcjami polegającymi na odcięciu od systemu rozliczeń w dolarze". - Bank obsługiwał płatności rosyjskich koncernów sprzedających za granicę ropę i gaz. Zablokowanie Rosji przepływów pieniężnych, a tym samym zablokowanie wymiany towarowej, byłoby idealnym sposobem na zatrzymanie wojny. Szkoda, że dzieje się to dopiero teraz - mówił w kontekście spadku wartości rubla.
- Chcielibyśmy widzieć Rosję staczającą się w otchłań kryzysu ekonomicznego, widzieć, jak wybucha bunt społeczeństwa. Jednak na razie są to tylko życzenia Zachodu - powiedział Karpiński. Ocenił też, że koszty wojny i skutki ekonomiczne, takie jak drożyna, poniosą przeciętni obywatele, "jednak trudno ocenić, ile zdołają znieść". - To może być kilka lat - stwierdził.
Karpiński ocenił też, że "w Rosji zdrożeją wszystkie dobra importowane". Pytanie jednak, czy są one Rosjanom niezbędne do życia. - Przeciętny Rosjanin, ten spoza dużych miast, uznaje, że da się przeżyć, dopóki są ziemniaki, napoje procentowe i herbata z samowaru. Oni zazwyczaj uważają, że skoro jest wojna, to trzeba pocierpieć, żeby później było lepiej - mówił Karpiński.
Rosyjski ekonomista: Nie widzę katastrofy dla władz
Zdaniem ekspertów inflacja w Rosji może dojść do 15 proc. - Nie widzę jednak żadnej katastrofy dla władz. Ja i moi koledzy zawsze powtarzaliśmy, że stabilność gospodarki to jej zdolność do wspierania wojny Putina i to wszystko - powiedział rosyjski ekonomista Wiaczesław Inoziemcew, cytowany przez "The Insider".
- Przy takim kursie rubla budżet kraju zostanie wykonany z nadwyżką, ponieważ ropa sprzedawana jest za dolary. Władze będą miały dodatkowe ruble na wojnę, na wydatki socjalne. Tak, będą to w dużej mierze zdewaluowane pieniądze, już tak żyliśmy w latach 90-tych - dodał.
Źródło: Radio ZET/WP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET