Rzecznik Kremla o "istotnej demilitaryzacji" Ukrainy. Nawiązał do słów Putina
Można stwierdzić istotny postęp na drodze demilitaryzacji Ukrainy - powiedział Dmitrij Pieskow, nawiązując do słów Władimira Putina o chęci "zakończenia wojny". Wypowiedź przedstawicieli władz Rosji stoi jednak w sprzeczności wobec sytuacji na froncie, gdzie Rosjanie ponieśli klęskę, ponieważ zostali wyparci z Bachmutu przez armię ukraińską.
Władimir Putin wielokrotnie powtarzał, że jego celem w wojnie w Ukrainie jest "demilitaryzacja" i "denazyfikacja" tego kraju. I cele te, z perspektywy Rosji, nie uległy zmianie, choć Ukraina po 10 miesiącach działań wojennych wciąż dzielnie stawia opór okupantowi ze wschodu.
W czwartek i piątek ukraiński sztab generalny, rosyjskie propagandowe kanały na Telegramie oraz niezależni dziennikarze informowali, że ukraińska armia wyparła rosyjskie wojska kilka kilometrów na południe od Bachmutu. Właśnie to miasto, położne na wschodzie kraju, w obwodzie donieckim, było ostatnio areną najbrutalniejszych walk.
Rzecznik Kremla o "demilitaryzacji Ukrainy"
To nie przeszkadza jednak Moskwie uprawiać czegoś na kształt propagandy zwycięstwa. Dowodem na nią są słowa Dmitrija Pieskowa, którego cytuje serwis RIA Novosti. - Można stwierdzić istotny postęp na drodze demilitaryzacji Ukrainy - powiedział rzecznik Kremla.
Wypowiedź Pieskowa odnosiła się częściowo do czwartkowego wystąpienia Putina. Dyktator stwierdził w nim, że "zapasy broni w Ukrainie się kończą" oraz, że Rosja "dąży do zakończenia wojny".
- Naszym celem nie jest napędzanie konfliktu zbrojnego, ale wręcz przeciwnie chcemy zakończenia wojny. Tego pragniemy i będziemy pragnąć - przekonywał. Komentatorzy zwracają uwagę, że to pierwszy raz, gdy Putin nazwał agresję na Ukrainę "wojną", a nie "specjalną operacją wojskową".
Putin o gotowości sił nuklearnych Rosji
Przypomnijmy, że podczas środowego spotkania z rosyjskimi wojskowymi zadeklarował, że Kreml utrzyma gotowość sił nuklearnych i będzie je nadal rozwijał.
- To, co się dzieje (wojna w Ukrainie - red.), to oczywiście tragedia – nasza wspólna tragedia. Ale to nie jest efekt naszej polityki. To efekt polityki krajów trzecich - powiedział prezydent Rosji.
RadioZET.pl/RIA Novosti/Twitter
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET