Są nagrania z rosyjskiego ataku międzykontynentalną rakietą balistyczną. "Putin jest szalony"
Rosja po raz pierwszy od rozpoczęcia inwazji na Ukrainę miała wykorzystać międzykontynentalną rakietę balistyczną (ICBM), która może przenosić ładunki jądrowe. Wołodymyr Zełenski ocenił, że "Rosja pokazała, jak bardzo gardzi wolnością i życiem ludzi". W sieci pojawiły się nagrania, na których ma być widoczny atak na Dniepr.
- Rosjanie po raz pierwszy od początku inwazji na Ukrainę mieli wykorzystać międzykontynentalny pocisk balistyczny, który jest zdolny do przenoszenia ładunków jądrowych, a jego zasięg sięga 6 tys. km
- W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, na którym rzekomo widać moment uderzenia głowic rakiety balistycznej
- "To oczywiste, że Putin się boi [...] Nasz szalony sąsiad pokazał, jaki jest naprawdę" - skomentował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski
Międzykontynentalny pocisk balistyczny. Może przenosić ładunki jądrowe
Strona ukraińska informuje, że po raz pierwszy od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosja użyła w ataku międzykontynentalnego pocisku balistycznego, który jest zdolny do przenoszenia ładunków jądrowych. Siły powietrzne Ukrainy podały, że został wystrzelony z obwodu astrachańskiego w Rosji. Portal Ukraińska Prawda, powołując się na anonimowe źródła, podaje, że chodzi o rakietę średniego zasięgu RS-26.
W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, na których widać moment uderzenia. Wynika z nich, że pocisk był wyposażony w sześć głowic. "Ukraińskie miasto Dniepr stało się pierwszym w historii ludzkości, w które uderzył międzykontynentalny pocisk balistyczny. To punkt zwrotny, w którym międzykontynentalny pocisk został użyty nie na poligonie, ale przeciwko milionowemu miastu" - napisał w mediach społecznościowych Anton Heraszczenko, były doradca ukraińskiego MSW.
Inne nagranie rosyjskiego ataku udostępnił w serwisie X profil "Clash Report". Na filmie widzimy, jak niebo nad miastem w pewnym punkcie staje się jasne. Chwilę później widać, jak w ziemię uderzają kolejne pociski. Według Sił Powietrznych Ukrainy, prócz rakiety międzykontynentalnej, Rosja zastosowała w ataku jedną rakietę Ch-47M2 Kindżał oraz siedem rakiet manewrujących Ch-101. Ukraińska obrona zniszczyła sześć pocisków Ch-101. "Inne rakiety nie doprowadziły do ważnych następstw” - podkreślono w komunikacie.
Zełenski: "To oczywiste, że Putin się boi"
Do ataku odniósł się prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "Dziś nasz szalony sąsiad po raz kolejny pokazał, jaki jest naprawdę i jak gardzi godnością, wolnością i życiem ludzi w ogóle" - napisał w serwisie Telegram. "Putin tak bardzo się boi, że już używa nowych rakiet. I rozgląda się po świecie w poszukiwaniu innych miejsc, w których mógłby znaleźć broń: albo w Iranie, albo w Korei Północnej. Dzisiaj pojawił się nowy rosyjski pocisk rakietowy. Ma wszystkie cechy - prędkość, wysokość - międzykontynentalnego pocisku balistycznego. Obecnie prowadzimy badania" - dodał.
Zełenski ocenił też, że Władimir Putin "wykorzystuje Ukrainę jako poligon testowy". "To oczywiste, że Putin się boi, gdy wokół niego toczy się normalne życie. Kiedy ludzie po prostu mają godność. Kiedy kraj chce po prostu być i mieć prawo do niezależności" - stwierdził.
Zełenski podziękował też Ukraińcom i Ukrainkom, którzy bronią państwa "przed tym złem niezłomnie, odważnie, stanowczo". "Godnie. To jedno z głównych słów o Ukrainie - godność. I jest to słowo, które prawdopodobnie już nigdy nie zostanie wypowiedziane o Rosji" - podsumował prezydent.
Sikorski mówi o eskalacji. "Mam tę determinację"
Szef polskiego MSZ Radosław Sikorski ocenił z kolei, że użycie przez Rosję międzykontynentalnej rakiety balistycznej to duża eskalacja konfliktu i zarazem jej kolejny etap. - Wiemy, jaką broń normalnie przenoszą takie rakiety - powiedział Sikorski. Dodał, że ma "tę determinację, by tę wojnę utrzymać jak najdalej od polskich granic".
Przypomniał ponadto, że we wtorek w Warszawie spotkali się szefowie MSZ tzw. europejskiej Wielkiej Piątki oraz szef MSZ Wielkiej Brytanii. - Powróciliśmy do kręgu decyzyjnego UE - ocenił Sikorski. Dodał, że w poniedziałek w Brukseli "walczył o to, by Węgry zdjęły weto na refundację dla Polski dwóch miliardów złotych za sprzęt, jaki Polska dostarczyła Ukrainie".
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET