Senator Demokratów o nowych sankcjach na Rosję: "Trump ich nie chce"

3 min. czytania
06.06.2026 03:55
Obserwuj nas na Google

Choć Izba Reprezentantów przegłosowała ustawę o nowych sankcjach na Rosję, nie zostaną wprowadzone, bo nie chce ich prezydent Donald Trump - powiedział PAP senator Demokratów Chris Coons. Część Republikanów w Kongresie uważa jednak, że sankcje mogą zostać przyjęte.

Chris Coons
fot. ERIC LEE/Getty AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Izba Reprezentantów przegłosowała projekt ustawy nakładającej nowe sankcje na Rosję, pokonując 15-miesięczny impas dzięki buntowi części rządzących polityków.
  • Senat USA nadal debatuje nad ustawą. Prezydent Trump może blokować inicjatywy zwiększające presję na Władimira Putina.
  • Oprócz sankcji, projekt ustawy przewiduje pożyczki na zakup broni dla Ukrainy i sojuszników, a inne propozycje czekają na rozpatrzenie w Senacie.

Senat przed decyzją o sankcjach na Rosję. Będzie przełom?

W czwartek wieczorem, po ponad 15 miesiącach impasu, Izba Reprezentantów przegłosowała projekt ustawy nakazującej nałożenie nowych sankcji na Rosję, w tym wszystkie największe firmy energetyczne i instytucje finansowe. Przełamanie impasu wymagało buntu części polityków partii rządzącej, którzy doprowadzili do głosowania nad projektem z pominięciem roli kierownictwa.

- To jest moment, kiedy wybiera się między byciem Churchillem lub Chamberlainem - powiedział jeden z „buntowników” Don Bacon.

Mimo tego przełomu, droga do nałożenia nowych sankcji i zwiększenia presji na Rosję wciąż jest kręta: ustawę musi przegłosować Senat i podpisać prezydent. Optymistą nie jest jeden z głównych orędowników pomocy Ukrainie w Senacie, senator Chris Coons z Delaware, bliski przyjaciel b. prezydenta Joe Bidena.

- Prawda jest taka, że prezydent Trump po prostu nie chce zwiększyć presji na Władimira Putina, co jest błędem. To jest w interesie i Polski i Stanów Zjednoczonych, i Ukrainy. Ale on (prezydent) jak dotąd się temu opiera - powiedział senator w rozmowie z PAP. Jak przypomniał, podobnie jak było w Izbie, również w Senacie wszystkie projekty ustaw dotyczące sankcji na Rosję są konsekwentnie blokowane od ponad roku.

- To prezydent Trump blokował to głosowanie przez miesiące, więc trudno sądzić, by to się zmieniło - dodał.

Zaznaczył, że sytuację mogłaby jedynie zmienić twarda postawa dużej części republikańskich senatorów, którzy np. uzależniliby swój głos nad ustawą budżetową od dopuszczenia projektu sankcyjnego do głosowania.

Debata o sankcjach w Senacie trwa. "Głosy na pewno się znajdą"

Nie wszyscy zwolennicy zaostrzenia sankcji wobec Rosji są równie pesymistyczni.

- Dalsza ścieżka nie jest jasna, ale to nie jest sprawa beznadziejna - powiedział PAP jeden z Demokratów zaangażowanych w tworzenie ustawy.

- Tak jak zrobiliśmy to w Izbie, Demokraci mogą użyć niektórych wybiegów proceduralnych, by wymusić to głosowanie. A wtedy głosy na pewno się znajdą - dodał.

Jeszcze w czwartek kongresmen Brian Fitzpatrick, jeden ze współautorów ustawy, zapowiedział, że sam pójdzie do Senatu, by namawiać partyjnych kolegów, by poparli projekt. Kongresmen Bacon wyraził z kolei przypuszczenie, że przełom w Izbie „wstrząśnie Senatem”.

- Nie wiem, czy uchwalą tę konkretną ustawę, ale teraz będą wiedzieć, że możemy coś uchwalić. Rozmawiałem z Republikanami w Senacie i oni coś zrobią. Nie wiem jeszcze, co to będzie - powiedział polityk partii rządzącej.

Pożyczki na zakup broni dla Ukrainy

Oprócz przyjętego przez Izbę projektu, który nakłada obowiązek nałożenia sankcji przez prezydenta, a także przewiduje pożyczkę na zakup broni dla Ukrainy i sojuszników z regionu w wysokości 8 mld dol., w Senacie czekają na procedowanie inne projekty. Wśród nich jest m.in. ustawa Republikanina Lindseya Grahama i Demokraty Richarda Blumenthala z podpisami aż 80 ze 100 senatorów. Zakłada ona, że prezydent będzie miał możliwość (nie obowiązek) nałożenia dodatkowych sankcji oraz ceł do 500 proc. na towary z państw kupujących rosyjską ropę naftową.

Sam Trump, a za nim wielu polityków jego partii, podkreślał, że popiera ustawę Grahama, pod warunkiem, że da mu ona swobodę decyzyjną. Wypowiedzi te nie przełożyły się jak dotąd na konkretne działania.

Źródło: RADIO ZET/Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET