Skorzystali z wojny w Iranie. W Afryce rodzi się nowa potęga gospodarcza?
O Nigerii mówi się albo w kontekście dynamicznego wzrostu gospodarczego, czyniącego z tego kraju jedno z najlepiej rozwijających się państw Afryki, albo w kontekście przemocy, porwań dla okupu czy zabójstw dokonywanych na podłożu religijnym. Jaki jest więc prawdziwy obraz tego kraju?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Nigeryjczycy są niezadowoleni ze swojego kraju.
- Jak działania Aliko Dangote wpłynęły na gospodarkę Nigerii.
- Co utrudnia stabilność polityczną i gospodarczą w Nigerii.
Nigeria to największa gospodarka Afryki i jeden z najważniejszych rynków wschodzących, wchodzący w skład państw partnerskich BRICS. Część prognoz mówi nawet, że przez wzgląd na dynamiczny rozwój i rosnącą populację do 2050 roku może zostać trzecią co do wielkości gospodarką świata.
Równocześnie jest to kraj zmagający się z problemami wszechobecnej biedy, przemocy, korupcji i niestabilności rządów. Czy zatem sny o potędze mają szansę się spełnić?
Nie lubią swojego kraju
Jak mówi w rozmowie z RadioZET.pl dr Jędrzej Czerep z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, jeszcze kilka lat temu odpowiedź byłaby zdecydowanie negatywna. Sami Nigeryjczycy zresztą nie są zbyt optymistycznie nastawieni do swojego państwa.
- Najwięcej o tym kraju mówią deklaracje jego mieszkańców. Przywiązanie do flagi państwowej czy patriotyczne gesty są bardzo rzadkie. Generalnie Nigeryjczycy nie lubią swojego kraju, są z niego niezadowoleni - mówi analityk PISM.
I trudno to zmienić, bowiem system polityczny jest bardzo szczelny, co jest dużym problemem Nigerii. - Trudno jest o świeżą krew w polityce, elity polityczne i gospodarcze nie chcą wpuścić nikogo z zewnątrz. Więc w tej sytuacji trudno myśleć o reformowaniu tego kraju – ocenia dr Czerep.
Nigeria odniosła sukces
To jednak tylko jedna strona. Nigeria bezsprzecznie bowiem odniosła sukces i obecnie wyznacza w Afryce trendy. A konkretnie wyznacza je jeden człowiek. To najbogatszy człowiek w Nigerii Aliko Dangote. - To przedsiębiorca, który stał się potentatem cementowym. Reprezentuje nowe pokolenie, choć nie jest osobą młodą, to jednak jest reprezentantem przedsiębiorców, którzy myślę o rozwoju kraju i naprawie strukturalnych wad i zapóźnień trapiących Nigerię - opisuje Jędrzej Czerep.
Jak mówi analityk PISM, Dangote zbudował w Nigerii największą na świecie rafinerię, która była kluczem do sukcesu ekonomicznego. - Nigeria zawsze była krajem, który eksportował ropę, ale importował benzynę, ponieważ nie przerabiał ropy na miejscu, tylko wysyłał ją w świat. I to oczywiście było absolutnie nieopłacalne, przyczyniało się też do wysokich cen w kraju – przypomina dr Czerep.
Dangote postanowił rzucić wyzwanie lokalnym elitom i układom, zbudował rafinerię z własnych środków, przeznaczając na to w ciągu dziesięciu lat około dwudziestu miliardów dolarów, która tego, szczególnie w kontekście tego, co dzieje się w Iranie, zaopatruje w paliwa, w tym w brakujące paliwa lotnicze, rynki międzynarodowe. - Dał przykład, że można coś zmienić, wyjść poza schemat. Rzucić wyzwanie wielkim, na poziomie lokalnym i globalnym. Dlatego obecnie jest uwielbiany w całej Afryce - mówi analityk PISM. Jak dodaje, jego działania były gamechangerem dla całej nigeryjskiej gospodarki, która stała się afrykańskim liderem przemian. Dzięki nim buduje się wizerunek kraju, który osiągnął sukces.
100 milionów poniżej granicy ubóstwa
Mimo wzrostu gospodarczego i sukcesu rafinerii Dangote, według szacunków w Nigerii jest około 100 milionów ludzi żyjących poniżej granicy ubóstwa i rywalizuje z Indiami o miano światowej stolicy biedy. Jak mówi dr Czerep, na ulicach mnóstwo jest żebrzących dzieci, pojawia się problem narkomanii i przestępczości.
- Mnóstwo dzieci jest też wykorzystywanych, np. w szkołach koranicznych, gdzie uczniowie są wysyłani przez swoich nauczycieli na ulicę po to, by żebrać i zebrać pieniądze na swoich dyrektorów - opisuje ekspert ds. Afryki.
- Z drugiej strony jest to też kraj, gdzie jest sporo biznesu i ludzi, którzy odnieśli sukces. Na pewno pozytywnym przykładem z ostatnich lat jest reforma rolna, która miała pozwolić produkować żywność na miejscu, zamiast ją importować. Jednym z podstawowych składników tamtejszej diety jest ryż. Dzięki różnym zachętom dla rolników i pomocom kredytowym, które sprzyjały intensyfikowaniu lokalnej produkcji, udało się osiągnąć samowystarczalność w zakresie uprawy ryżu - dodaje dr Czerep.
Niedokończone pomysły
Analityk PISM zwraca również uwagę, że nawet w przypadku dobrych rozwiązań trudno o stabilność i kontynuację. - Jeżeli pojawiają się dobre pomysły jakiegoś przywódcy, czy to na poziomie centralnym, czy na poziomie stanowym, to kiedy przychodzi następca, najczęściej wyzerowuje to, co zrobił poprzednik - mówi.
Jak tłumaczy, to kwestia chęci pozostawienia po sobie dziedzictwa przez danego przywódcę. Sprawa spuścizny jest często ważniejsza, niż kontynuacja dobrych rozwiązań, które służą obywatelom.
- Widziałem w Nigerii sporo projektów rozpoczętych i niedokończonych. Dla przykładu, w mieście Calabar, przy granicy z Kamerunem, zaczął powstawać park technologiczny, po trochę też park rozrywki, zaczęty przez jednego gubernatora, który miał być symbolem nowoczesności. Został jednak zarzucony przez jego następcę – komentuje dr Czerep. - To jest rzeczywistość często dobrych pomysłów, których nie udaje się dokończyć - dodaje.
Przemoc opanowała kraj
Wielkim problemem Nigerii jest przemoc. Ten ogromny kraj, w którym nie brak ruchów secesyjnych, nie radzi sobie z konfliktami i przestępczością, które zżerają go od środka. Jak mówi Jędrzej Czerep, trudno nawet wskazać jedną główną przyczynę konfliktów wewnętrznych, bo jest ich naprawdę dużo.
- W Nigerii mamy oczywiście ekstremizm religijny, zwłaszcza muzułmański, czyli różne odłamy ugrupowań dżihadystycznych, które z kolei, najczęściej wzrastają na podłożu społeczności marginalizowanych, najbiedniejszych, najbardziej peryferyjnych w kraju – wymienia analityk PISM.
- Z drugiej strony są ruchy odśrodkowe, secesyjne, zwłaszcza wśród ludności Ibo w dawnym państwie Biafra, gdzie już w latach 60-tych była wielka wojna. W ostatnich latach te ruchy się tam odrodziły i pojawiła się przemoc związana z separatyzmem – kontynuuje.
Trzecim zarzewiem konfliktu, na razie opanowanym, są problemy w Delcie Nilu, gdzie znajdują się złoża ropy naftowej. Tam, jak mówi dr Czerep, za broń chwyciły grupy protestujące przeciwko eksploatacji zasobów naturalnych i wyciekom ropy, które zatruwały wodę mieszkańcom tych terenów. - W pewnym momencie te grupy zostały jednak wciągnięte przez państwo na listę płacy, żeby chroniły a nie sabotowały jego działania. I będą to robić, dopóki oczywiście będą dostawać za to pieniądze - mówi ekspert.
Poważnym problemem w Nigerii są obecnie grupy specjalizujące się w porwaniach dla okupu, o których w ostatnich latach było głośno na całym świecie. - Określa się ich mianem bandytów - „the bandits”. Nie chodzi tutaj o zwykłych przestępców, są to bowiem wywodzące się najczęściej z pasterskiego ludu Fulanów wyspecjalizowane w porwaniach dla okupu grupy – opisuje analityk.
Kilka lat temu szacowano, że jest ich około dziesięciu tysięcy. Obecnie są to prywatne armie, które rządzą całymi połaciami terenu. Jak mówi dr Czerep, takie grupy wyspecjalizowany się w masowych porwaniach, np. dzieci ze szkół, za które potem starają się otrzymać okup. - Bandyci coraz bardziej rosną w siłę i stanowią obecnie większy problem dla Nigerii niż dżihadyści - ocenia.
Problemem jest również rosnąca populacja kraju, która wpływa na zmniejszenie się obszarów przeznaczonych na uprawę ziemi pastwiska. - W Afryce pasterstwo, wędrówki z bydłem, to jest nadal bardzo istotne część gospodarki, która jednak zaczyna być problematyczna, bo zmienia się klimat, wody jest mniej, tak jak i ziemi, po której można wędrować. A z drugiej strony większa liczba ludności to też większe zapotrzebowanie na mięso. I w miejscach spotkań ludów wędrownych, pasterskich z osiadłymi mieszkańcami terenów rolniczych pojawia się wiele konfliktów – mówi analityk.
Zagrożenia i szanse
Jędrzej Czerep uważa, że prognozy mówiące o tym, że Nigeria w XXI wieku stanie się trzecią gospodarką świata są przedwczesne. Jego zdaniem najważniejsza będzie odpowiedź na pytanie, czy potencjał tego kraju faktycznie zostanie odblokowany, a także czy rzesze młodych Nigeryjczyków będą mogły wykorzystać swoje możliwości, czy też zasilą armię sfrustrowanych bezrobotnych i trafią w ręce gangów lub ekstremistów.
- Na tę młodą, bardzo dużą populację można patrzeć jako na wielki potencjał, albo wielkie zagrożenie. Jedno i drugie jest prawdziwe. Wszystko będzie zależało od tego, czy państwo stworzy im odpowiednie warunki, by mogli się realizować. Jeśli tak się stanie, ludzie z szerszymi horyzontami przebiją się do elity, to Nigeria ma wielkie szanse, by stać się potęgą gospodarczą, przynajmniej w skali Afryki - uważa dr Czerep.
- Nigeria ma właściwie wszystko, czego potrzeba, by taką potęgą się stać, jednak myślę, że nie jesteśmy w momencie, w którym możemy spodziewać się szybkiego wzrostu znaczenia tego kraju na arenie międzynarodowej, choć już są dziedziny, których taką potęgą jest, jak choćby popkultura. Nigeryjska muzyka weszła do światowego mainstreamu i ma nawet swoją kategorię w czasie nagród Grammy – puentuje analityk PISM.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET