45 lat temu niespodziewanie zniknął. W liście napisał o „podróży międzyplanetarnej”
W 1980 r. mechanik Granger Taylor z kanadyjskiej miejscowości Duncan zniknął z rodzinnej farmy. Mężczyzna, zafascynowany tematem UFO i kosmitów, pozostawił wcześniej pożegnalny list skierowany do rodziców. Zapowiedział w nim powrót w przyszłości.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kim był Granger Taylor.
- W jakich osobliwych okolicznościach zniknął.
- Dlaczego określona przez służby przyczyna jego śmierci do dziś budzi wątpliwości u jego bliskich.
Zniknął w burzową noc. Chciał wybrać się w nietypową podróż
Wiele zniknięć sprzed lat do dziś pozostaje nierozwiązanymi do końca zagadkami. Jednym z głośnych zaginięć jest sprawa Kanadyjczyka Grangera Taylora. Mężczyzna urodził się w październiku 1948 r. Mieszkał w małym miasteczku Duncan na farmie należącej do jego rodziny. Zrezygnował z edukacji mniej więcej na poziomie ósmej klasy szkoły podstawowej, choć bliscy uważali go za bardzo inteligentnego. Przez następne lata pracował jako mechanik. Okazał się tak skuteczny w swojej profesji, że wiele osób zaczęło uznawać go za człowieka potrafiącego naprawić wszystko.
Na pierwszy rzut oka sprawiał groźne wrażenie – był bowiem wysokim, potężnym mężczyzną. Jego osobowość stała jednak w kontrze do wyglądu. Granger Taylor cechował się wycofaniem i dużą nieśmiałością. Spędzał dużo czasu w samotności, naprawiając samochody. Czytał też o UFO oraz kosmitach. Z czasem pasja stała się obsesją, co zaowocowało budową repliki statku kosmicznego. Maszyna stanęła na rodzinnej farmie, a samemu zainteresowanemu zdarzało się czasem w niej spać. Kanadyjczyk zaczął też wierzyć, że kosmici się z nim kontaktują.
Podczas burzowej nocy 29 listopada 1980 r. Granger Taylor zniknął bez śladu. Na farmie nie było też jego jaskraworóżowego samochodu. Po mężczyźnie został tylko napisany przez niego list o treści: „Drodzy Matko i Ojcze, wyruszyłem w podróż statkiem kosmicznym ze względu na fakt, że powtarzające się sny zapewniły mi 42-miesięczną podróż międzygwiezdną w celu eksploracji rozległego wszechświata, a następnie powrót. Zostawiam Wam wszystkie moje rzeczy, bo nie będę już potrzebować żadnej z nich. Proszę, skorzystajcie z instrukcji w moim testamencie jak z przewodnika, by pomóc. Z miłością, Granger”. Z testamentu wynikało, że wszystkie przedmioty i rozpoczęte projekty mężczyzny zostają przekazane rodzinie. Umieszczono tam też prośbę o zajęcie się jego psem – przekazują autorzy znanego podcastu kryminalnego Mile Higher. Z późniejszych ustaleń wynikało, że niedługo po pozostawieniu listu mężczyzna zjadł obiad w lokalnej restauracji, wymienił kilka zdań ze znajomą kelnerką, po czym wsiadł do samochodu i odjechał w stronę góry Mount Prevost. Wersje są różne – według niektórych doniesień medialnych ostatni raz widziano go ok. 18:30, a zdaniem innych o 22:00.
LSD, kontakt z kosmitami i rozbity samochód
Portal VICE, który przygotował rozbudowany materiał na temat zaginięcia Taylora, dotarł do siostry mężczyzny Grace Anne Young oraz jego najlepszego przyjaciela Roberta Kellera. Young, która przejęła farmę po śmierci rodziców, wyjaśniła, że w miesiącach poprzedzających zniknięcie jej brat zażywał dużo LSD. Potwierdziły to zachowane materiały pisemne innych członków rodziny, m.in. list napisany przez kuzynkę do matki Taylorów.
Narkotyki pojawiały się również podczas spotkań towarzyskich z Robertem Kellerem – pierwotnie mężczyzn połączyło wspólne palenie marihuany. Często odbywali wówczas rozmowy o kosmitach. Niedługo przed zaginięciem Taylor miał deklarować, że jest w kontakcie z bytami pozaziemskimi, które pojawiają się w jego snach. Keller do dziś utrzymuje, że jego przyjaciel nie miał myśli samobójczych. Miał mu jednak zapowiadać, że „kosmici najprawdopodobniej przybędą w złą pogodę”.
Sześć lat później w lesie w pobliżu Mount Prevost znaleziono rozbity pojazd. Otoczenie wskazywało na wybuch. Na miejscu zdarzenia odkryto też fragmenty ludzkich kości i strzępy ubrania. „Śledztwo koronera ustaliło, że Taylor musiał zginąć w wybuchu, który zniszczył samochód, stwierdzając, że przewoził dynamit” – opisuje VICE. Nie określono, czy wybuch był celowy, czy przypadkowy. Policja potwierdziła, że rejestracja zniszczonego pojazdu zgadzała się w dowodem rejestracyjnym samochodu Taylora. Robert Keller do dziś ma jednak wątpliwości, choć przyznaje, że Granger często przewoził dynamit w samochodzie. Używał go do rozbijania pni drzew. - To, co znaleźli […], nie było ciężarówką Grangera. Nie mają pojęcia, czy to były jego kości – twierdzi Keller, cytowany przez Times Colonist. - Policja powiedziała, że to była niebieska ciężarówka, ale jego auto było różowe jak Pepto Bismol - pomogłem mu je pomalować z moim kumplem Darrenem – mówi. Żyjący bliscy do tej pory nie znają motywów stojących za sprawą mężczyzny. Zaginięcie i śmierć pozostają zatem zagadkowe.
Źródło: Radio ZET/vice.com/timescolonist.com/Mile Higher - YouTube/mirror.co.uk
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET