`

Szokujący wypadek w parku. Rowerzysta zderzył się z niedźwiedziem

2 min. czytania
22.05.2023 15:21
Obserwuj nas na Google

30-letni Kevin Milner jechał do pracy przez rezerwat przyrody Lowe Seymour w Kanadzie, gdy doszło do niecodziennego wypadku. Rozpędzony rowerzysta zderzył się z wielkim niedźwiedziem. Na szczęście zwierzę się spłoszyło i nie zaatakowało mężczyzny. - Cieszę się, że żyję, a ten wypadek to najbardziej kanadyjska rzecz, jaka mogła się wydarzyć - powiedział.

Kevin Milner
fot. Facebook/Screen

Sceny mrożące krew w żyłach rozegrały się w rezerwacie przyrody Lowe Seymour w Kanadzie. "New York Post" opisuje historię rowerzysty, który trafił do szpitala po tym, jak zderzył się z ogromnym niedźwiedziem. 30-letni Kevin Milner powiedział, że "cieszy się, że żyje".

Uderzył w niedźwiedzia. "Był jak ciężarówka"

Poszkodowany mężczyzna relacjonuje, że wybrał się na przejażdżkę rowerową, która mogła go kosztować życie. Podczas zjazdu skręcił za róg i zobaczył na swojej drodze wielkiego niedźwiedzia. - Chciałem go ominąć, ale gdy tylko zacząłem skręcać, zwierzę przestraszyło się i zaczęło uciekać. Wjechałem prosto w niego - mówił. 

- On był jak ciężarówka, nawet nie odczuł tego uderzenia, a ja przeleciałem nad nim w powietrzu - relacjonował. Niedźwiedź pobiegł do lasu, a ranny 30-latek wylądował poturbowany na ziemi. Na szczęście całe zajście widzieli inni rowerzyści. Jedn z nich udzielił Kevinowi pierwszej pomocy, a dwaj kolejni ruszyli w stronę ulicy, by złapać zasięg w telefonie i zadzwonić na numer alarmowy.

Niedźwiedź wrócił na miejsce wypadku

Zanim jednak na miejsce dotarli ratownicy, niedźwiedź wrócił. - O cholera, ten niedźwiedź wrócił - powiedział Milner do mężczyzny, który udzielał mu pomocy. Zwierzę nie przejmowało się jednak obecnością ludzi, patrzyło jedynie z oddali, a w końcu zaczęło po prostu jeść trawę. 

Gdy emocje opadły, Kevin zaczął się obawiać o swoje zdrowie. Zobaczył, że pluje krwią i bał się, że doznał krwotoku wewnętrznego. Dzięki pomocy świadka udało mu się dotrzeć na skraj lasu, gdzie zajęli się nim lekarze. 30-latek doznał złamania łopatki, stłuczenia serca i żeber, a część jego ciała była odrętwiała.

Kevin od lat korzystał z tej trasy, by dojeżdżać rowerem do pracy. - Chciałem uciec od ruchu ulicznego, ale po uderzeniu w niedźwiedzia dochodzę do wniosku, że bezpieczniej będzie jeździć samochodem. Cieszę się, że żyję, ten wypadek to najbardziej kanadyjska rzecz, jaka mogła się wydarzyć - stwierdził. 

Redakcja poleca

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET