Ta droga może nas uratować przed agresją Putina. "Jedyny korytarz dla wojska"

2 min. czytania
27.10.2025 12:00
Obserwuj nas na Google

Jeśli rosyjskie czołgi wkroczyłyby do Polski i Litwy, to zmodernizowana autostrada Via Baltica odegrałaby wówczas kluczową rolę, chroniąc państwa NATO - ocenił w poniedziałek dziennik "Telegraph". Trasa E67, o długości ponad 1600 km, wiedzie z Warszawy do Tallina.

Rosja
fot. Marek Maliszewski/REPORTER, IMAGO/Sergey Bobylev/Imago Stock and People/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Via Baltica kluczowa w obronie przed potencjalną agresją Rosji. Rejon Przesmyku Suwalskiego mógłby stać się celem ataku.
  • Polska i państwa bałtyckie wzmacniają obronę granic poprzez budowę fortyfikacji i zwiększenie inwestycji w obronność.
  • Przystąpienie Szwecji i Finlandii do NATO wzmacnia obronę w regionie Morza Bałtyckiego, uznawanego teraz za wewnętrzny obszar NATO.

Via Baltica może nas uratować przed agresją Putina

Jak zauważyła brytyjska gazeta, gdyby Rosja miała dokonać inwazji na Polskę, Litwę, Łotwę czy Estonię, to właśnie Via Baltica byłaby "jedynym lądowym korytarzem dla posiłków wojskowych, które mogłyby zapobiec katastrofie". Redakcja stwierdza, że "jeśli kiedykolwiek pojawią się czołgi Putina, to prawdopodobnie uderzą one na ok. 80-kilometrowy pas terytorium Polski i Litwy, oddzielający Białoruś od Królewca", czyli Przesmyk Suwalski.

To spowodowałoby zerwanie połączenia lądowego NATO z trzema bałtyckimi sojusznikami. "Gdyby Litwa, Łotwa i Estonia zostały odizolowane, pojawiłoby się ryzyko, że mogłyby podzielić los dużych obszarów Ukrainy. Przynajmniej taki scenariusz może przewidywać Putin" - spekuluje "Telegraph", zauważając, że "obecnie podejmowane są ogromne wysiłki, aby udaremnić ewentualną rosyjską agresję".

Redakcja poleca

Jak wyjaśniono w artykule, Polska i państwa bałtyckie budują m.in. rowy przeciwpancerne i fortyfikacje antyczołgowe zwane zębami smoka. Ponadto wszystkie cztery kraje wycofują się z Konwencji Ottawskiej, co zdaniem redakcji, "umożliwi im obsianie swoich najbardziej wrażliwych granic milionami min lądowych". "Telegraph" pisze też, że "każde państwo bałtyckie jest z natury podatne na ataki", co wiąże się z brakiem tzw. głębi strategicznej, czyli wystarczającego terytorium, aby móc zaabsorbować natarcie i odbudować się po każdym ataku wroga.

Oglądaj

Sytuacja zmieniła się wraz z decyzją Szwecji i Finlandii o przystąpieniu do NATO w 2023 r. "Bałtyk jest teraz jeziorem wewnętrznym NATO, a oba brzegi Zatoki Fińskiej i dojścia do Petersburga znajdują się w granicach Sojuszu" - czytamy w artykule. O przygotowaniach do obrony granic mają także świadczyć fundusze przeznaczone na obronę. Jak zauważyła, "w tym roku Polska przeznaczy 4,5 proc. PKB na obronę, Litwa - 4 proc., Łotwa - 3,7 proc., a Estonia - 3,4 proc., a wszystkie te kraje znacznie wyprzedzają Stany Zjednoczone z 3,2 proc. czy Wielką Brytanię z 2,4 proc.".

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET