`

"To może kosztować morze krwi". Tak Rosjanie chcą zatrzymać natarcie Ukrainy

2 min. czytania
20.04.2023 16:06
Obserwuj nas na Google

Przestrzegam Ukraińców przed lekceważeniem Rosjan i niedocenianiem ich możliwości. To może kosztować Ukraińców morze krwi – powiedział „Faktowi” generał Waldemar Skrzypczak. W ten sposób były dowódca Wojsk Lądowych RP wskazał, który z kierunków spodziewanego natarcia wojsk Kijowa jest bardzo ryzykowny.

Ukraina ofensywa
fot. ARIS MESSINIS/AFP/East News

Ukraina rozpoczęła kontrofensywę na wschodzie kraju, na ziemiach okupowanych przez Rosję. - Siły obronne prowadzą aktywne działania szturmowe w kierunku bachmuckim, marińskim, awdijiwskim i łymańskim - oświadczyła 19 kwietnia wiceminister obrony Hanna Malar.

Na froncie nie widać, póki co większych zmian. W ocenie generała Waldemara Skrzypczaka Ukraińcy nie mogą pod żadnym pozorem lekceważyć wroga i polegać na swojej przewadze, uzyskanej dzięki dostawom uzbrojenia z Zachodu.

"To może kosztować morze krwi". Generał ostrzega wojska Ukrainy

Pułapką, zdaniem gen. Skrzypczaka, może być wybranie do natarcia kierunku "zaporoskiego". Chodzi o uderzenie na południe, w stronę Morza Czarnego, by "przeciąć" lądowy korytarz łączący obecnie okupowany Krym z Rosją. W ocenie wojskowego jeszcze kilka miesięcy temu taki kierunek natarcia wydawał się jak rozsądny, niemniej teraz sytuacja jest zupełnie inna.

Redakcja poleca

- Na Zaporożu trzeba pokonać pola minowe, które są pod kontrolowanym ogniem armii rosyjskiej, potem rowy przeciwczołgowe, zapory, a potem obronę nasyconą środkami przeciwpancernymi i artylerią. Lekceważenie przeciwnika najczęściej wieszczy klęskę. Przestrzegam Ukraińców przed lekceważeniem Rosjan i niedocenianiem ich możliwości. Bo to może kosztować Ukraińców morze krwi – ostrzegał na łamach „Faktu” generał Skrzypczak.

W jego ocenie Rosjanie liczą wręcz, że Ukraińcy wykrwawią się na zbudowanych przez nich umocnieniach w tym rejonie. Jednocześnie Skrzypczak wskazał też słaby punkt Rosjan. - Muszą uderzyć tam, gdzie Rosjanie są najsłabsi, a tacy są teraz właśnie w rejonie Bachmutu, dlatego że tam prowadzą natarcie i nie są przygotowani do obrony. I tam jest miejsce na zaskakujące uderzenie, które może ich rozbić – wyjaśniał były dowódca Wojsk Lądowych RP.

RadioZET.pl/Fakt.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET