`

"To nie był wypadek. Tych 14 osób zostało zabitych". Mieszkańcy mają dość

2 min. czytania
12.11.2024 07:32
Obserwuj nas na Google

Tysiące demonstrantów przed siedzibą rządu Serbii żądało jego dymisji po śmierci 14 osób w Nowym Sadzie. – Teraz albo nigdy, absolutna władza to absolutna odpowiedzialność – mówili uczestnicy protestu w Belgradzie.

Protest w Belgradzie
fot. AA/ABACA/Abaca/East News

Katastrofa budowlana w Nowym Sadzie. Wielki protest w Belgradzie

Organizatorzy niedzielnego protestu w Belgradzie w przemówieniach oskarżyli władze Serbii z prezydentem Aleksandarem Vucziciem na czele o zawłaszczenie państwa i uciekanie od odpowiedzialności za śmierć 14 osób w katastrofie budowlanej na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie. Wypowiedzi aktywistów były przerywane gromkimi brawami, trąbieniem wuwuzeli i hasłami skierowanymi przeciwko władzy. – To nie był wypadek. Tych 14 osób zostało zabitych  – oświadczył przed zgromadzonymi prawnik Jovan Rajić. – Zabiła ich korupcja, przestępczość, brak transparentności, zaniedbania i chciwość. Dlatego domagamy się odpowiedzialności i sprawiedliwości. Ten naród jest głodny sprawiedliwości – dodał.

Organizatorzy zażądali dymisji rządu i burmistrza Nowego Sadu Milana Djuricia, opublikowania wszystkich kontraktów na przebudowę dworca oraz kontroli wszystkich projektów infrastrukturalnych rozpoczętych lub zrealizowanych w ciągu ostatnich 10 lat. – Jeśli nasze żądania nie zostaną spełnione do końca tygodnia, będziemy kontynuować walkę na ulicy – zapowiedzieli z mównicy. W odpowiedzi na tragedię do dymisji podał się dotąd minister budownictwa, transportu i infrastruktury Serbii Goran Vesić.

PAP/EPA
Fot.

Serbia. "Nadszedł już czas, żeby odszedł", "Żądamy dymisji"

– To, co zdarzyło się w Nowym Sadzie, to tylko ostatni epizod w procesie niszczenia kraju – ocenił w rozmowie z Polską Agencją Prasową 30-letni Milosz. – Ten schemat jest wszystkim tutaj znany. Zawierane są tajne umowy, bliscy władzy ludzie się bogacą, a narodem nie przejmuje się nikt – stwierdził mężczyzna.

– Vuczić na każdym kroku powtarza, że jesteśmy narodem kochającym wolność. Zgadzam się, tyle że dla niego oznacza to wolność robienia wszystkiego, co mu się podoba, i traktowania Serbii jak swojej własności – powiedziała 60-letnia Aleksandra. – Nadszedł już czas, żeby odszedł – dodała.

PAP/EPA
Fot.

Po przemówieniach przed budynkiem rządu protestujący skierowali się w stronę siedziby prezydenta, gdzie planowano złożyć wniosek o dymisję premiera Milosza Vuczevicia. Budynek był jednak zamknięty i otoczony kordonem policji. Prezydent Serbii przebywa w Azerbejdżanie, gdzie trwa szczyt klimatyczny COP29.

Protestujący nieśli transparenty głoszące: "Korupcja zabija", "Żądamy dymisji" czy "Jesteście winni, będziecie odpowiadać". Podczas całego wydarzenia wykrzykiwano hasło trwających od ponad tygodnia demonstracji: "Macie krew na rękach".

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET