Trump-Grenlandia. Oto, co sądzą na ten temat Duńczycy
Przed spotkaniem delegacji Danii z administracją amerykańską w Waszyngtonie 14 stycznia 2026 r. duński dziennik „Berlingske” zorganizował sesję pytań i odpowiedzi. Na pytania czytelników odpowiadali dziennikarz Peter Suppli, międzynarodowy analityk Kristian Mouritzen oraz korespondent ds. bezpieczeństwa Simon Kruse.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Dania postrzega Grenlandię.
- Co Duńczycy sądzą o działaniach Donalda Trumpa.
- Jakie są możliwe scenariusze.
Sentymenty i aspekt praktyczny
Podstawowe pytanie w kwestii Trump-Grenlandia brzmi, czy Duńczycy, stojąc pod ścianą, mogą oddać Amerykanom Grenlandię. „Nie, nie ma tego na stole” - uciął Kristian Mouritzen w Q&A duńskiego dziennika „Berlingske” przed spotkaniem USA-Dania w Waszyngtonie 14 stycznia 2026 r. „Nie spotkaliśmy jeszcze polityków, którzy chcieliby się rozstać z Grenlandią” - zaznaczył Peter Suppli, odpowiadając na podobne pytanie.
Wiele osób (w tym Duńczyków) zastanawia się, po co tak naprawdę Danii Grenlandia. Oprócz względów sentymentalnych - 300-letnia wspólna historia - ważny jest też aspekt praktyczny. „Nasz status państwa arktycznego jest atutem w starciu z wielkimi mocarstwami. Zostalibyśmy sprowadzeni do stanu miniaturowego” - przyznał Kristian Mouritzen.
Połowa budżetu
Na pytanie, jakie są wydatki Danii na Grenlandię, odpowiedział Peter Suppli: „Dotacja ryczałtowa wynosi około 4,4 miliarda koron rocznie (1 korona duńska to 0,56 gr - przyp. red.). Dodatkowo, na obronę, wymiar sprawiedliwości i funkcjonowanie innych sektorów grenlandzkiego społeczeństwa przeznacza się około 1,7 miliarda koron rocznie” - poinformował dziennikarz. Dodał, że duńska dotacja stała stanowi około połowę budżetu Grenlandii.
Czy zdaniem Duńczyków Grenlandia udźwignęłaby dziś niepodległość? „Spacerując po Nuuk, nie sposób nie spotkać licznych duńskich urzędników, techników, rzemieślników, pielęgniarek i lekarzy, którzy pomagają w funkcjonowaniu państwa. Bez nich i osób z zewnątrz nie byłoby możliwe zarządzanie Grenlandią w jej obecnym kształcie. Jest to również jeden z głównych problemów kraju, w którym ubiegłoroczne wybory udowodniły, że utrzymanie państwa opiekuńczego w obecnej formie jest priorytetem dla większości obywateli” - podkreślił Peter Suppli.
Karta przetargowa
Pytanie, jakie od niedawna wisi w powietrzu, to czy Grenlandia może stać się kartą przetargową w kwestii Ukrainy. „To ryzyko, na które eksperci zwracali uwagę w ostatnich dniach. Presja ze strony Trumpa mogłaby wyglądać następująco: jeśli zamierzamy nadal wspierać Ukrainę - co jest ważne dla Was, Europejczyków - to musimy dostać jakąś zapłatę. A tą zapłatą mogłaby być Grenlandia. Byłby to rodzaj geopolitycznego szantażu” - zauważył korespondent ds. bezpieczeństwa, Simon Kruse.
Czy Trump może ominąć Kongres i dokonać militarnej inwazji na Grenlandię? „Nie, nie może. Ale to bardziej skomplikowane, ponieważ prezydent USA historycznie przyznawał sobie prawo do rozmieszczenia sił zbrojnych na okres 60 dni bez konsultacji z Kongresem. Okres ten można przedłużyć, ale żeby trwał dłużej, musi istnieć wyraźne zagrożenie dla bezpieczeństwa amerykańskiego. Trump próbuje wywołać widmo, że jeśli USA nie przejmą Grenlandii, to Rosja i Chiny ruszą do ataku” - odpowiedział Kristian Mouritzen.
Czy w razie ataku USA na Grenlandię duńscy żołnierze muszą odpowiedzieć militarnie? „W ubiegłym tygodniu Berlingske zadał to pytanie duńskim siłom zbrojnym. W przypadku ataku na terytorium Danii lub ataku na siły duńskie, żołnierze duńscy muszą »podjąć walkę, nie czekając na rozkazy ani nie prosząc o nie«. Zostało to stwierdzone w postanowieniu o stosunkach z 1952 r., które nadal jest ważne” - wyjaśnił Peter Suppli.
Źródło: Radio ZET/ Berlingske
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET