Trzy scenariusze inwazji Chin na Tajwan. „Katastrofa dla świata”

3 min. czytania
24.02.2023 13:28
Obserwuj nas na Google

Nie zdajemy sobie sprawy, jak katastrofalna dla świata byłaby jakakolwiek forma chińskiej inwazji na Tajwan – mówi w podcaście „Współrzędne Świata” Justyna Szczudlik, analityczka Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. Ekspertka podała trzy scenariusze dotyczące spornej wyspy.

Napięcie wokół Tajwanu rośnie z roku na rok. Prezydent Chin Xi Jinping forsuje projekt zjednoczenia części kontynentalnej kraj z wyspą, która od 1949 roku jest de facto poza kontrolą Pekinu. Analitycy są zgodni – komunistyczny reżim bierze pod uwagę siłowe zajęcie Tajwanu, jeśli inne środki zawiodą.

Amerykańscy wojskowi alarmują, że wojska chińskie mogą podjąć taką próbę już za dwa lata. - Chińska inwazja nie jest nieuchronna. Natomiast jakiś rodzaj konflikt czy użycia siły przez Chiny w ostatnich latach rośnie – tłumaczy Justyna Szczudlik z PISM.

Redakcja poleca

Wojna w Ukrainie lekcją dla Pekinu

W ocenie analityczki możliwe są trzy scenariusze kulminacji napięcia wokół Tajwanu. Najmniej prawdopodobny to pełnoskalowa inwazja na wyspę.

- Chińska armia nie jest jeszcze na to przygotowana. Tajwan jest innego rodzaju celem, niż Ukraina – to górzysty teren otoczona wodą. Można rozważać, czy pełnoskalowa inwazja oznacza, to samo, co Rosja robi w Ukrainie, która wszystko niszczy i morduje ludzi. Tajwan jest po prostu zbyt ważny gospodarczo, żeby Chiny zrobiły to, co Putin w Ukrainie.

Według szacunków Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) potencjalna chińska inwazja w 2026 r. spowoduje w pierwszych tygodniach śmieć ok. 3200 amerykańskich żołnierzy (więcej niż w Iraku i Afganistanie łącznie) i ok. 10 tys. chińskich. Flota morska i powietrzna USA może zostać mocno zdziesiątkowana, podobnie jak chińska. Tajwan może zostać zdewastowany, a cywile będą zmagać się z brakiem dostępu do podstawowych usług.

Drugi scenariusz to częściowa lub całkowita blokada wyspy. - Morska, powietrzna albo obydwie. W ten sposób Chiny chciałyby zagłodzić Tajwan, który w prawie 90 proc. importuje surowce energetyczne – komentuje ekspertka.

Przypomniała, że w sierpniu ubiegłego roku Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (oficjalna nazwa chińskiego wojska) przeprowadziła największe od lat manewry wokół Tajwanu. W ten sposób Pekin zareagował na wizytę w Tajpej spikerki amerykańskiej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi. - Właściwie ćwiczono wtedy blokadę wyspy – dodaje Szczudlik.

Przekonuje, że „nie zdajemy sobie sprawy, jak katastrofalna dla świata byłaby jakakolwiek forma chińskiej inwazji na Tajwan”. Powody są dwa. Przez Cieśninę Tajwańską przepływa większość handlu z Japonii, Korei Południowej i Chin. Poza tym Azja Południowo-Wschodnia jest centrum światowej produkcji półprzewodników. Bez nich produkcja smartfonów, nowoczesnych samochodów czy sprzętu medycznego jest niemożliwa.

- Na Tajwanie produkowane są najbardziej zaawansowane półprzewodniki na świecie. To nie jest tak, że sam sobie je produkuje. Wykorzystywane do tego celu są specjalne maszyny z Holandii, a dizajn jest amerykański. W przypadku konfliktu serwisowanie maszyn i eksport półprzewodników zostałby zablokowany.

Redakcja poleca

Wybory okazją do prowokacji

Zdaniem gościny podcastu „Współrzędne Świata” najbardziej prawdopodobny jest trzeci scenariusz. - Xi Jinping nie musi zbombardować Tajwanu, nie musi go blokować, a może zająć małe wyspy należące do Tajwanu – wyjaśnia. Władze w Tajpej kontrolują dwa archipelagi Mazu i Peskadory oraz wyspę Kinmen.

- To będzie duży problem dla społeczności międzynarodowej, bo Chiny mogą zająć te wysepki bardzo szybko. Nawet bez żadnego wystrzału. Czy to jest już inwazja? W ten sposób Pekin może testować świat – dodaje. Wbrew zapowiedziom prezydenta USA Joe Bidena, że Waszyngton będzie bronił Tajwanu w przypadku inwazji, Stany Zjednoczone de iure nie są do tego zobowiązane.

- Jeśli będzie to pełnoskalowa inwazja, to bardzo prawdopodobne, że USA bardziej się zaangażują, bo to kluczowe miejsce dla światowego systemu bezpieczeństwa i gospodarki. Pytanie, jak USA zareagują, jak Chiny zajmą te mniejsze wyspy.

Analityczka PISM jako ważną datę podała styczeń 2024 roku, kiedy na Tajwanie planowane są wybory generalne. Sondaże wskazują, że władzę utrzyma partia nieprzychylna negocjacjom z Chinami. Pekin może potraktować planowaną elekcję jako okazję do dezinformacji i prowokacji. Duże znaczenie również będzie miał wynik wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych w listopadzie przyszłego roku.

- Młodzi, którzy już urodzili się na wyspie, nie są Chińczykami. Oni nie chcą żadnego jednoczenia się z Chinami, które są autorytarne i represyjne. Tworzy się klincz. Tajwan nie chce żadnego zjednoczenia, a Chiny nie chcą rozmawiać z obecnymi władzami Tajwanu. Świat coraz bardziej zwraca uwagi na Tajwan, a Xi widzi, że wizja zjednoczenia pokojowego z Tajwanem się oddala.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET