„Uciekliśmy w ostatniej chwili”. Wstrząsające relacje polskich turystów z Chorwacji
Wstrząsające relacje z Chorwacji. W związku z ogromnymi pożarami na turystycznym wybrzeżu ewakuowano ponad tysiąc osób. Wśród uciekających przed żywiołem znaleźli się Polacy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie tereny zostały najbardziej dotknięte pożarami w Chorwacji.
- Dlaczego turyści musieli być ewakuowani z chorwackich kurortów.
- Jakie są relacje turystów, którzy uciekli przed pożarem.
Chorwacja w ogniu. Turyści uciekają przed żywiołem
Ogromne pożary nawiedziły Chorwację. W nocy z czwartku na piątek z żywiołem walczyło ponad 150 strażaków, a w piątek nad ranem ogień dotarł do popularnego turystycznego kurortu Omisz. Na chorwackim turystycznym wybrzeżu ewakuowano ponad tysiąc osób, a dziesiątki zostało rannych. Przed żywiołem uciekało także wielu Polaków, którzy zdecydowali się spędzić wakacje w tych okolicach.
O pożarach w Chorwacji informowaliśmy w piątek na RadioZET.pl. Pod naszym wpisem na Facebooku pojawiły się komentarze osób, które ogień zmusił do ucieczki. „Uciekliśmy w ostatniej chwili. To było straszne. Pożar potężny. Drogi zablokowane, ludzie nie mieli jak uciekać. Horror” - napisała pani Ewelina. Z kolei pani Aleksandra relacjonowała, że została ewakuowana około godz. 22.30. Ogień miał przemieszczać się „piorunująco szybko”. „Ruszyliśmy prosto na obwodnicę Omisia górą i to nas uratowało przed korkami, bo magistrala była już zamknięta w obie strony” - opisała.
Ludzie uciekali z płonących samochodów
Podobnych relacji w sieci pojawiło się więcej. O tym, co działo się w nocy opowiedział także w rozmowie z „Faktem” polski dziennikarz, który w tym czasie przebywał z rodziną w Lokvie Rogoznicy. Dawid Kierczak, naczelny portalu wrzuc.info opisał, że gdy pierwszy raz poczuł dym, myślał, że to sąsiedzi rozpalają grilla. Dopiero po chwili zobaczył ogromną czerwoną łunę nad apartamentami. - Języki płomieni miały jakieś 20 metrów wysokości i to było jakieś 300-400 metrów od nas. Wtedy zdecydowaliśmy się, że jedziemy stamtąd - powiedział.
W punkcie ewakuacyjnym dziennikarz spotkał innych Polaków. - Mówili, że kilkanaście minut po naszym wyjeździe zaczęła się panika, zrobił się korek i ludzie nie byli w stanie po prostu odjechać. Samochody zaczęły się palić, ludzie zaczęli z nich uciekać - wyjaśnił w rozmowie z „Faktem”. Wiele osób, które uciekły, zostawiło za sobą dokumenty, pieniądze czy inne rzeczy osobiste. Drogi do miejscowości objętych pożarem zostały zamknięte. Choć obecnie nie ma oficjalnych informacji o ofiarach śmiertelnych, to niektórzy odnieśli poważne obrażenia. - Wiem, że na chwilę obecną jest siedem osób w stanie ciężkim. W tym punkcie ewakuacyjnym chyba był zrobiony taki swego rodzaju szpital polowy, dlatego, że tam wszystkie karetki były kierowane i widzieliśmy, jak wyciągają z nich poparzonych ludzi - relacjonował Kierczak.
Jak przekazał w piątek rzecznik polskiego MSZ Maciej Wiewiór, wśród poszkodowanych w pożarach w Chorwacji są Polacy. „Czterech polskich obywateli zostało poszkodowanych w wyniku pożarów w Chorwacji, z czego jedna osoba przebywa na oddziale intensywnej terapii, a pozostałe opuściły już szpital” - poinformował Wiewiór.
Chorwacja zmaga się obecnie z falą upałów, które przekraczają 40 st. C. Rekordowe temperatury odnotowano w ostatnich dniach w kilku miastach nad Adriatykiem, w tym w Splicie, około 30 km od Lokvy Rogoznicy.
Źródło: Radio ZET / „Fakt”
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET