Uważaj, gdzie kupujesz winiety. Czeski resort transportu apeluje do kierowców
Czeskie urzędy będą się sądzić z właścicielami portali sprzedających winiety za przejazdy po autostradach z dodatkowymi opłatami - poinformowały w poniedziałek „Hospodarzske Noviny”. Ministerstwo transportu na swoich stronach internetowych przypomina, że zakup winiet z tych portali może być ryzykowny.
- Kierowcy podróżujący przez Czechy powinni nabywać winiety tylko na oficjalnych portalach: edalnice.cz oraz edalnice.gov.cz, aby uniknąć dodatkowych opłat i oszustw.
- Mandaty za brak winiety są bardzo wysokie: to nawet 3,5 tys. złotych.
- Czeski resort transportu intensyfikuje działania przeciwko nieoficjalnym stronom sprzedającym winiety z ukrytymi prowizjami.
Za to można dostać mandat w Czechach
Przed podróżą za granicę warto sprawdzić, w którym kraju należy wykupić winiety. Opłaty za autostrady obowiązują w krajach takich jak Austria, Czechy, Słowacja, Słowenia, Węgry, Bułgaria, Rumunia. Zanim wykupimy winietę, powinniśmy dokładnie zweryfikować stronę internetową. Kierowcy, którzy w ostatniej chwili kupują winiety, mogą paść ofiarą oszustów.
Wystarczy wpisać w internetowej wyszukiwarce słowo winieta lub nalepka, a do tego: autostrada, opłaty itp. a system pokaże linki do portali, które jedynie pośredniczą w transakcji i doliczają sobie za to prowizję. Dodatkowe, ukryte opłaty – to tylko jedna strona funkcjonowania takich nieoficjalnych portali.
Zdarza się, że kierowca uiszcza opłatę przez internet w ostatniej chwili, tuż przed wjazdem na autostradę. Mimo że system pokazuje, że opłata jest uiszczona, w rzeczywistości potrzeba na to więcej czasu, co może skończyć się mandatem.
Taki los może spotkać m.in. polskich kierowców, którzy w ostatni weekend wakacji, jadąc z południa Europy do kraju, będą chcieli skorzystać z czeskich autostrad.
Winiety tylko z oficjalnych stron
Czeski resort transportu apeluje o używanie jedynie dwóch oficjalnych portali: edalnice.cz oraz edalnice.gov.cz. Zdaniem „Hospodrskych Novin” czeskie urzędy rozpoczęły walkę z handlarzami sprzedającymi droższe winiety. Część z nich wycofuje się z działalności, sprzedaje lub zamyka strony internetowe. To sukces czeskich urzędów, które dotąd twierdziły, że z szarą strefą związaną ze sprzedażą winiet nic nie można zrobić. Teraz receptą mają być procesy związane z zarejestrowaniem przez resort transportu oraz przez Fundusz Infrastruktury Transportu (SFDI) stosownych znaków towarowych oraz nazwy.
Pierwszy proces w takiej sprawie prawie się rozpoczął. Prawie, bo już na wokandzie okazało się, że skarżony portal zmienił właściciela i sąd musi czekać na potwierdzenie nowego brzmienia stosownych akt i rejestrów.
„Hospodarzske Noviny” napisały, że proces mógł zostać także odroczony z innego powodu. Praski sędzia Petr Koszik poinformował strony, że jest przygotowany na zgłoszenie przez nie sprzeciwu co do jego uczestnictwa w rozprawie.
"Jestem jedną z osób, które dały się nabrać nieoficjalnym portalom" – poinformował i dodał, że nie wpłynie to na jego decyzje. Żadna ze stron nie zgłosiła sprzeciwu.
Źródło: Radio ZET/PAP - Piotr Górecki
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET