Wielka dziura "wciąga" samochody. "Kierowcy utknęli", "to znowu się stało"
Kolejny samochód wpadł do dużego zapadliska w Kalifornii, jakie powstało w wyniku intensywnych burz. Kierowcy ignorują ostrzeżenia i znaki informujące o zamknięciu drogi. "Można było temu zapobiec w 100 procentach" - tłumaczy miejscowy patrol drogowy CHP.
Droga w pobliżu miasta Tracy w Kalifornii zawaliła się na początku stycznia po burzach, jakie siały spustoszenie w całym stanie. W miejscu zapadliska służby umieściły znaki ostrzegawcze, ale kierowcy regularnie je ignorują. Do dziury w drodze wpadło już kilka samochodów.
- W poprzek jezdni są ustawione betonowe barierki. Potrzeba trochę wysiłku, aby je ominąć - tłumaczył Jesse Skinner, urzędnik ds. informacji publicznej w kalifornijskim patrolu drogowym (CHP).
Kalifornia. Wielka dziura "wciąga" samochody
Jak dotąd do zapadliska wpadły co najmniej dwa samochody. W ostatni weekend służby musiały wyciągać srebrnego pick-upa i uwięzionego w środku kierowcę. "To znowu się stało. Nie moglibyśmy tego wymyślić" - napisano na facebookowym profilu lokalnego biura CHP.
Kilka dni wcześniej do dziury w drodze wpadł inny samochód osobowy. "Brak nam słów. Gdyby tylko istniały znaki i/lub bariery, które mogłyby temu zapobiec" - napisano w poście na Facebooku.
Służby opublikowały nawet informacje o innych trasach, dzięki którym można ominąć zagrożenie. Zdarzają się jednak przypadki, że kierowcy lekceważą te ostrzeżenia. "Nie ma żadnych wymówek. Znaki są wyraźne, widoczne i niezakłócone" - piszą drogowcy.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET