Wybory na Łotwie w cieniu Rosji. „Zupełnie inne niż cztery lata temu”
Łotwa przygotowuje się do wyborów parlamentarnych, których jednym z głównych tematów jest bezpieczeństwo i zagrożenie ze strony Rosji. Politolog Filips Rajevskis w rozmowie z Radiem ZET wskazuje, że tegoroczne głosowanie będzie zupełnie inne niż cztery lata temu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego te wybory na Łotwie będą inne.
- Która grupa wyborców jest zmotywowana do głosowania.
- Co jest głównym tematem w czasie kampanii wyborczej.
- Czego obawiają się politycy i eksperci.
Wybory na Łotwie. „Zupełnie inne niż cztery lata temu"
Łotwa szykuje się do wyborów parlamentarnych, nowych posłów i posłanki Łotysze wybiorą 3 października. Finisz kampanii wyborczej odbywa się w obliczu rosyjskich prowokacji wymierzonych w państwa NATO. W Rydze jest specjalny wysłannik Radia ZET Maciej Bąk, który rozmawiał z tamtejszym politologiem i komentatorem sceny politycznej. Filips Rajevskis mówi wprost: - Te wybory generują dużo emocji.
- Nie wiem, czy to dlatego, że politycy zachowują się bardzo emocjonalnie, czy może jest inny powód, ale widać bardzo dużą różnicę między tymi a poprzednimi wyborami. W 2022 roku mieliśmy wysoką frekwencję, jednak nie dotyczyło to mniejszości rosyjskiej - tłumaczy.
Ekspert ocenia, że cztery lata temu osoby zorientowane prorosyjsko, które stanowią na Łotwie około 20 proc. wyborców, nie były zmotywowane do głosowania. Tym razem - zdaniem politologa - mają dużo więcej powodów do pójścia do urn. - Nie są przy tym zjednoczeni, więc uważam, że ich głosy rozłożą się na kilka mniejszych partii, a nowy rząd utworzą najpewniej politycy prozachodni - dodaje.
Łotwa. Bezpieczeństwo głównym tematem kampanii wyborczej
W rozmowie z Radiem ZET Filips Rajevskis mówi też, że w czasie kampanii wyborczej dużo rozmawia się o bezpieczeństwie. - Polacy zrozumieją to lepiej niż ktokolwiek inny. Żyjemy blisko wojny, a związany z nią strach się zmienia. Żyjemy z nim, przyzwyczajamy się do niego i wykorzystujemy, aby jak najlepiej się przygotować - dodaje.
- Przypomnę, że cztery lata temu rozmawialiśmy w Europie o tym, czy Ukraina upadnie i co zrobimy później. Teraz tematem są różne możliwe scenariusze i to, jak wspierać walczącą Ukrainę - stwierdza politolog.
W ocenie eksperta to pokazuje zupełnie inne podejście do Rosji i działań Kremla. - Ten oślepiający strach zniknął. Trzeba o tym pamiętać, bo jeśli ktoś chce cię zniszczyć, potrzebuje żołnierzy na granicy. Tego obecnie nie widzimy - twierdzi.
- Oczywiście, gdyby coś się stało, gdybyśmy zobaczyli tysiące żołnierzy na granicy, ten strach by wrócił. Jednak w obecnej sytuacji wydaje mi się, że jesteśmy lepiej przygotowani do wojny hybrydowej niż społeczeństwo Rosji, bo my żyjemy z tym od dłuższego czasu - dodaje.
Obawa przed dronami
Największą obawę zarówno w Polsce, jak i w krajach bałtyckich budzą obecnie nowe metody prowadzenia wojny, które nie wymagają obecności żołnierzy. W szczególności chodzi o ataki dronami, które mogą skutecznie zniszczyć infrastrukturę krytyczną.
Właśnie z uwagi na te obawy, bezpieczeństwa w czasie wyborów na Łotwie będą strzegły niemieckie myśliwce. NATO chce w ten sposób zminimalizować ryzyko rosyjskich prowokacji, chociażby w postaci wysyłania dronów, co skutkowałoby ogłoszeniem alertów.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET