Wybuch w składzie paliwa w Soczi. "Dron przeleciał obok rezydencji Putina"
Pożar składu paliwa niedaleko lotniska w Soczi. Według kanałów na Telegramie ogień mógł wybuchnąć po ataku dronem, który przeleciał niedaleko rezydencji Władimira Putina.
Do wybuchu doszło około godziny 5 czasu miejscowego w rejonie adlerskim w Soczi na południu Rosji przy granicy z Gruzją (de facto nieuznawaną Abchazją). Według serwisu Ukraińska Prawda zapalił się zbiornik z olejem napędowym, a pożar objął powierzchnię 96 metrów kwadratowych.
Rosyjskie agencje państwowe informowały, że z ogniem walczyli miejscowi strażacy i na miejscu interweniowali policjanci oraz karetki pogotowia. Mimo poważnej sytuacji nie wstrzymano funkcjonowania pobliskiego międzynarodowego lotniska.
Pożar składu paliwa w Soczi. Media: dron przeleciał obok rezydencji Putina
Lokalne władze nie podały przyczyn incydentu. Rosyjski kanał na Telegramie Baza napisał, że powodem pożaru składu paliwa był atak dronem. Zamieszczono również zdjęcia, które mają przedstawiać szczątki bezzałogowca, którego użyto do ataku.
Z kolei kanał Agentsvo poinformował, że "dron spadł 25 km od rezydencji Władimira Putina" i to pierwszy raz, kiedy bezzałogowiec przeleciał tak blisko jednej z siedzib rosyjskiego dyktatora. "Adler, część miasta Soczi, znajduje się około 550 km od najbliższego terytorium kontrolowanego przez Ukrainę. Drony nigdy wcześniej nie przeleciały tak daleko nad rosyjskie wybrzeże Morza Czarnego" - napisał kanał.
Dodano: "Miejsce rozbicia drona znajduje się około 25 km od oficjalnej rezydencji Putina Boczarow Ruczaj. Co więcej, jest ona położona bliżej Ukrainy niż zniszczone składy ropy. Po wystrzeleniu drona z Ukrainy miał przelecieć obok obszaru, na którym znajduje się rezydencja".
- Niemcy domagają się pilnych wyjaśnień w sprawie wiz. Wezwano polskiego ambasadora
- "Niepokoi nas Polska". Łukaszenka ujawnił szczegóły rozmowy z Putinem
- Polska przestanie pomagać Ukrainie? Minister PiS nie wyklucza dużego zwrotu
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET