Zamknij

Biejat o służbach na granicy: Sytuacja jest fatalna. Są w kryzysie psychicznym

16.11.2021 07:55
Magdalena Biejat
fot. RadioZET

- Dochodzą do nas informacje, od mieszkańców i funkcjonariuszy [na polsko-białoruskiej granicy – red.], że sytuacja naszych służb i naszych funkcjonariuszy jest fatalna. Funkcjonariusze są w dużym kryzysie psychicznym, nie mają wsparcia psychologicznego, jest problem z ich zakwaterowaniem – mówi w Radiu ZET posłanka Lewicy Magdalena Biejat, która właśnie wróciła z przygranicznego obszaru.

Gość Radia ZET podkreśla, że „nasze państwo poległo na całej linii”. - Nie wspiera lokalnych mieszkańców, nie wspiera swoich własnych służb. Lokalne gminy zostały pozostawione same z koniecznością znalezienia noclegu dla służb – dodaje Biejat. Zaznacza także, że „zmęczeni, w kryzysie psychicznym żołnierze to jest zagrożenie dla nich samych”.

„Powinniśmy pokazowo wsadzić tych ludzi do samolotów i odesłać do domu”

- Nawet, jeśli nie chcemy uznać wartości humanitarnych i nie chcemy uznać, że powinniśmy pokazać, że granica między zachodem a wschodem przebiega właśnie tutaj i Polska jest w stanie zaopiekować się tymi ludźmi, to jest to absurdalne, że nasze służby są bardziej obciążone, że ci ludzie ciągle wracają – mówi wiceszefowa klubu Lewicy. Jak powinna zachować się Polska w stosunku do koczujących na granicy migrantów? - Powinniśmy zatrzymać migrantów, przeprowadzić szybkie procedury sprawdzające, przyjąć wnioski o ochronę międzynarodową, a następnie pokazowo wsadzić tych ludzi – których wnioski będą rozpatrzone negatywnie – do samolotów i odesłać do domu – proponuje Gość Radia ZET. Posłanka dodaje, że np. Irak jest gotów współpracować i współorganizować takie powroty i takie „procedury powrotowe”.

Biejat: Niewinne osoby wysyłane są na pewną śmierć

- Nikt nie powinien zmuszać naszych służb do tego, by działały niezgodnie z humanitarnymi zasadami – uważa Magdalena Biejat. Jej zdaniem służby „nie powinny doprowadzać do sytuacji, w której niewinne osoby wysyłane są do lasu na pewną śmierć”. Posłanka uważa za „skandaliczne i bezsensowne” stosowanie metody push-back. - Doskonale wszyscy wiemy, że osoby, które trafią znów na Białoruś, nie będą przepuszczone do Mińska, nie będą mogły wrócić do domu z Białorusi, tylko zostaną wypchnięte do nas. Te osoby przekraczają granicę po kilkanaście razy – komentuje Gość Radia ZET.

Pytana przez Beatę Lubecką o swoją aktywność na terenie przygranicznym, Magdalena Biejat opowiada, że przeprowadziła interwencję polegającą na ustaleniu miejsca pobytu rodziny, która została zatrzymana przez Straż Graniczną. - To była 10-osobowa grupa: matka, ojciec, 5 dzieci, wuj i 2 mężczyzn. Niestety wuj i 2 mężczyzn zostali wypchnięci, a matka trafiła do szpitala w stanie głębokiej hipotermii – opisuje wiceszefowa klubu Lewicy. - Udało mi się ustalić, że dopóki mama tych dzieci jest w szpitalu, to nikt ich nigdzie nie będzie wywoził, tylko będą czekać na połączenie rodziny – dodaje Gość Radia ZET.

Pytana przez prowadzącą o to, czy Lewica poprze projekt nowelizacji ustawy o ochronie granicy, wiceszefowa klubu odpowiada: - Nie poprzemy tej ustawy, ponieważ nie wprowadza jasnego systemu wpuszczania mediów i akredytacji.

Magdalena Biejat: Powinniśmy informować migrantów, że są oszukiwani. Jak? Media społecznościowe, lokalne władze

- W sposób zorganizowany powinniśmy prowadzić kampanie informacyjne w krajach pochodzenia migrantów i informować ich, że są oszukiwani – mówi wiceszefowa klubu Lewicy w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Dopytywana przez Beatę Lubecką o to, w jaki sposób należy to robić, Magdalena Biejat odpowiada: - Kampanie w lokalnych mediach społecznościowych, we współpracy z lokalnymi władzami, lokalnymi organizacjami. - Robią to posłowie opozycji – dodaje posłanka.

Projekt nowelizacji ustawy o ochronie granicy? - Przeglądałam. Jest dość krótki. To robienie stanu wyjątkowego nie nazywając go stanem wyjątkowym, wprowadzanie tylnymi drzwiami zasad, jakie obowiązują w tej chwili – komentuje Magdalena Biejat. Jej zdaniem „nasz rząd sam wystawia się na strzał ze strony reżimu Białorusi”. - Nasz rząd robi wszystko, by tę wojnę – hybrydową, informacyjną – w tej chwili przegrywać. Projekt nowelizacji ustawy o ochronie granicy jest kolejnym kamyczkiem do ogródka Łukaszenki – uważa Gość Radia ZET.

„Proste zjednoczenie całej opozycji tak nie działa”

Lewica osobno do wyborów? - Ja uważam, że to powinna być oddzielna lista [od reszty – red.]. Lewica powinna mieć listę centrową i listę lewicową. Wyborcy się lepiej mobilizują i wolą, kiedy mogą mieć ten wyborów. Przy jednej liście wybór jest ograniczony – komentuje Magdalena Biejat. - Cały czas krążą słuchy, że PiS będzie chciało majstrować przy systemie wyborczym. Jeśli to się wydarzy, to będzie miało to wpływ na strategię partii opozycyjnych – dodaje. Zjednoczenie opozycji? - Wybory do PE pokazały, że niestety proste zjednoczenie całej opozycji tak nie działa. Często, kiedy mamy jedną listę całej opozycji, to działa to demotywująco na część wyborców – uważa posłanka Lewicy. Podkreśla, że „nie chodzi o to, żeby wszystkie partie opozycyjne szły w wyborach osobno, ale żeby stworzyć bloki, które będą w stanie stworzyć spójny program”.

RADIOZET/MA