Leszek Miller za oddaniem Krymu Rosji. „Polska też nie miała terytorium"
Były premier Leszek Miller ocenia, że Ukraina powinna oddać Rosji Krym. - Ludzie są w stanie zmienić każde granice. Polska też nie miała terytorium - mówi były szef rządu.
Leszek Miller Gościem Radia ZET
- Czy Ukraina powinna zgodzić się na oddanie Krymu za cenę pokoju? – pyta Bogdan Rymanowski.
- Tak – ocenia Gość Radia ZET Leszek Miller.
Innego zdania jest 51 proc. głosujących w sondzie na radiozet.pl, a 49 proc. odpowiada tak, jak były premier.
Gość Bogdana Rymanowskiego zaznacza, że „Amerykanie są bliscy podjęcia decyzji wycofania się pomocy dla Ukrainy, co by oznaczało, że sytuacja Ukrainy zdecydowanie się pogorszy”. - Ciągle słyszę, że są bardzo ważne, cenne rzeczy, terytoria itd., ale tak naprawdę bezcenna jest tylko jedna rzecz – życie. Jestem po stronie zawarcia nawet wątłego pokoju. Podzielam słowa gen. Packa, Trumpa i innych, którzy mówią, że ludzie na Ukrainie muszą przestać się zabijać, za każdą cenę – tłumaczy były szef rządu. Jego zdaniem „ludzie muszą przetrwać, bo ludzie są w stanie w odpowiednim procesie historycznym i dyplomatycznym zmienić każde granice”. - Polska przez ponad 100 lat nie miała żadnego terytorium oficjalnego, a nasz naród istniał – dodaje Leszek Miller. Dodatkowo, w ocenie byłego premiera, takie rozwiązanie będzie również w interesie Polski, ponieważ „my nie możemy być krajem, który chciałby walczyć na Ukrainie do ostatniego Ukraińca”. - To wydawałoby nam jak najgorsze świadectwo – zaznacza Gość Radia ZET.
Miller o Sikorskim: Biegnie po schodach z flagą w ręku i krzyczy głośnie
Pytany o expose szefa MSZ Radosława Sikorskiego, były premier odpowiada: - O Geremku mówiono, że to taki dyplomata, o którym nie wiadomo, czy schodzi czy wchodzi po schodach i to nie z powodu niezdecydowania tylko miękkiej charyzmy i siły. – A Sikorski, jak go sobie wyobraziłem, to biegnie po schodach z flagą w ręku i krzyczy głośniej – mówi Leszek Miller.
Leszek Miller atakuje sztab Trzaskowskiego: To, co się wydarzyło przekracza wszelkie granice niekompetencji
Szymon Hołownia wzywa Rafała Trzaskowskiego do debaty. Co powinien zrobić kandydat KO? - Kandydat, który dysponuje taką przewagą, powinien jak ognia unikać tego rodzaju pojedynków, sytuacji, na których może stracić – ocenia w Radiu ZET były premier Leszek Miller. Jego zdaniem Trzaskowski „za wszelką cenę powinien uczestniczyć tylko tam, gdzie może utrzymać przewagę”. - Końskie to był kardynalny błąd całego jego sztabu, który do tego dopuścił – uważa Gość Radia ZET podkreślając, że „sytuacja, w której Trzaskowski nie wiedział, co zrobić z tęczową flagą to już przekracza wszelkie granice niekompetencji sztabu”. - Pamiętam, jak myśmy to robili na różne wybory – w gronie kompetentnych osób przewidywaliśmy, co może być – wspomina były szef rządu. Co zrobiłby Miller z flagą? - Ja bym podziękował, powiedziałbym, że dla mnie to duże wyróżnienie, ale ponieważ to sprzeczne z regulaminem, to ja to zaniosę do prowadzących – mówi Gość Radia ZET.
Były premier ocenia: Senyszyn lepsza od Biejat
- Obecna Lewica nie ma racji bytu? – pyta Bogdan Rymanowski.
- No, ta Lewica zdominowała przez pana Czarzastego nie ma racji bytu – uważa Leszek Miller.
- Sikorski byłby lepszym kandydatem, niż Trzaskowski? – pyta prowadzący.
- Trzaskowski został wybrany w demokratycznym głosowaniu, więc to zamyka sprawę – komentuje były premier.
- Senyszyn lepsza od Biejat? – pyta Rymanowski.
- No, oczywiście. Jestem poruszony przypadkiem pani Senyszyn. Jakby zmartwychwstała. Jak słucham jej programu, to w dużej części jej punkty mi się podobają – odpowiada Miller.
„Trzaskowski najlepiej przygotowany; druga Senyszyn”
- Trzaskowski jest najlepiej przygotowanym merytorycznie i profesjonalnie do wypełniania misji bycia prezydentem. Na drugim miejscu jest pani Senyszyn. Różne rzeczy można mówić o Senyszyn, ale naprawdę wie, jakie są kompetencje, zna się na ekonomii i na polityce międzynarodowej – uważa były premier.
Leszek Miller proponuje: Prezydent wybierany przez Zgromadzenie Narodowe. Ten system jest dysfunkcyjny. Wprowadza wyborców w błąd
- Oczywiście [powinniśmy wrócić do wybierania prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe – red.]. W Polsce międzywojennej ani razu nie wybrano prezydenta w głosowaniu powszechnym. Dzięki temu unikaliśmy rozmaitych kompromitacji – mówi były premier, w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Zdaniem Leszka Millera „kandydaci w 60-70 proc. mówią o kompetencjach, których prezydent nie ma i wprowadzają w błąd miliony wyborców”. - Są nowe doświadczenia i nowe doświadczenia powinny skłaniać do tego, by to wszystko przemyśleć. To, co jest teraz jest dysfunkcjonalne i to wprowadza w błąd wyborców – podkreśla gość Bogdana Rymanowskiego.
Miller o Lewicy w rządzie: Najsłabsza reprezentacja
- Żukowska powinna być wykluczona [z klubu Lewicy – red.] – ocenia były szef SLD. Chodzi m.in. o stanowisko i głosowanie Lewicy w sprawie obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. - Zdaje się, że rząd podjął projekt rządowy, w którym założono obniżenie składki zdrowotnej. Nie wyobrażałem sobie sytuacji, że kilkoro moich konstytucyjnych ministrów uczestniczy w przyjmowaniu rządowego projektu, a potem w Sejmie głosuje przeciwko. Byliby jeden dzień w rządzie, nie więcej – mówi Gość Radia ZET. Poza tym, jak uważa były premier, „takiej słabej reprezentacji, jaką Lewica ma w obecnym rządzie, to nigdy nie miała, a Lewica – a właściwie SLD – było w 5 rządach”. - To jest najsłabsza reprezentacja segmentu lewicowego – ocenia Leszek Miller.
Były premier ostrzega koalicję rządzącą: Czarzasty będzie szantażował i już tak jest
- Czarzasty będzie szantażował koalicjantów, że jak on nie zostanie marszałkiem, to koalicja się rozpadnie. Już tak jest – uważa Leszek Miller i zwraca się do rządzących: - Drodzy koalicjanci, nie dajcie się na to nabrać, bo jeśli nie zostanie Czarzasty marszałkiem, to mało kto w jego klubie będzie chciał za niego umierać. Zdaniem byłego premiera, „koalicja może wypełnić swoją powinność i nawet dopuścić do kandydowania pana Czarzastego na marszałka tylko, że jest głosowanie tajne”. Rotacyjny marszałek? - Od początku ten pomysł był głupi i bezsensowy i chyba gdzieś w czeluściach piekieł się narodził. Jest przedmiotem drwin – mówi były szef rządu.
Miller zbulwersowany zachowaniem minister kultury w sprawie tego, co wydarzyło się w Monasterzu. „Przecież to prawda”
Pytany o podmienienie tablic na pomniku UPA w Monasterzu i nałożenie krytycznej wobec Ukrainy tablicy oraz o potępienie tego przez ministrów kultury Polski i Ukrainy, były premier odpowiada, że jest zbulwersowany, ale nie aktem wandalizmu, tylko potępieniem przez polskie i ukraińskie władze. - Przecież to jest prawda, co tam jest napisane. Akceptuję to, co się stało i wyrażam zdumienie, że dopiero tak późno ta tablica została zmieniona – dodaje Miller. - Ja bym protestował przeciwko temu, gdyby na tej tablicy było kłamstwo historyczne. Ale odwrotnie – tam jest prawda historyczna, więc przeciwko czemu mam protestować? – dodaje Gość Radia ZET.
„To już jest nie do zniesienia. Manipulacje, kombinowanie, żeby przypadkiem nie urazić banderowców”
Leszek Miller dodaje również: - Słyszałem, z jaką propozycją występują ukraińskie władze, że nawet jeśli te ekshumacje się odbędą, to mają tam być tylko nazwiska, ale żadna przyczyna śmierci, ewentualnie, że zostali pozbawieni życia w tragiczny sposób. - To tak, jakby w Katyniu przy nazwiskach naszych zamordowanych było napisane „zginął śmiercią tragiczną” – zaznacza były premier, pytając: - Ile razy jeszcze 100 tys., 150 tys. okrutnie pomordowanych Polaków, będą sytuacje, w których ich pamięć tak brutalnie się szarga? Jego zdaniem „to już jest nie do zniesienia”. Co? - Manipulacje, kombinowanie, żeby przypadkiem nie urazić banderowców żyjących jeszcze na Ukrainie, którzy mordowali Polaków – komentuje były szef rządu.
Relacje z Białorusią? - Ja jestem zwolennikiem polityki Geremka, że trzeba starać się utrzymywać dobrosąsiedzkie kontakty ze wszystkimi sąsiadami. Relacje z Łukaszenką? Nie wiem, czy to jest w tej chwili możliwe, ale może była okazja, żeby to zrobić – mówi Leszek Miller.
Ziobro przed komisją ds. Pegasusa? - Nikt nie zmusi nikogo do składania jakichkolwiek zeznań przed jakąkolwiek komisją, nawet przed prokuratorem. Nawet, jeśli Ziobro zostanie doprowadzony siłą – mnie by to cieszyło, oczywiście – to zawsze może nie odpowiadać na pytania. Trzeba przedstawić akt oskarżenia i postawić go przed sądem – mówi były premier. Jego zdaniem „wszystkie te komisje śledcze, co mogłyby zrobić najlepszego, to rozwiązać się i zakończyć prace”. Dlaczego? - PiS wyćwiczył się w ośmieszaniu takich komisji. Trzeba to oddać prokuraturze i niech prowadzi postępowania – ocenia Miller.
RadioZET/MA
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET