Polscy żołnierze na misji pokojowej? Szef BBN: Nie można wykluczyć, będzie duża presja
Gen. broni rezerwy Dariusz Łukowski, nowy szef BBN o polskich żołnierzach na misji pokojowej na Ukrainie: - Nie można tego wykluczyć. - Będzie duża presja, żebyśmy się w to zaangażowali - dodaje Gość Radia ZET.
Gość Radia ZET Dariusz Łukowski
- Czy Polska powinna wysłać żołnierzy na Ukrainę w ramach misji pokojowej? – pyta Bogdan Rymanowski.
- Na dzień dzisiejszy nie. W przyszłości? Nie można wykluczyć, scenariusze się rozwijają – przyznaje nowy szef BBN gen. broni rezerwy Dariusz Łukowski.
Aż 85 proc. głosujących w sondzie na radiozet.pl ocenia, że Polska nie powinna wysyłać swoich wojsk.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego zaznacza, że „może dojść do takiej sytuacji, że trzeba będzie w jakiś sposób uczestniczyć w tej misji”. - Będzie duża presja, żebyśmy się w to zaangażowali – przyzna gen. Łukowski. - Jeśli mówimy o kontyngencie sił, który miałby zabezpieczać Ukrainę, to trzeba wziąć pod uwagę geografię – dzisiejsza linia frontu to ponad 1000 km. Jeśli mówimy o formie kontroli, linii demarkacyjnej, to wymaga niezłego zaangażowania, jeśli chodzi o liczebność sił zbrojnych – mówi minister. Dariusz Łukowski podkreśla jednak, że „jakakolwiek nasza partycypacja w operacji potencjalnej na Ukrainie będzie rozgrywana również przez Rosję”. - To będzie bardzo dobry przyczynek, by wbijać między nas porozumienia – mówi Gość Radia ZET. Dopytywany przez Bogdana Rymanowskiego o to, czy udział Polski w misji pokojowej to według Rosjan uczestniczenie w rozbiorze Ukrainy, szef BBN odpowiada, że „taki kontekst już się pojawia w ramach dezinformacji prowadzącej przez Rosję”.
Szef BBN: Żadnych szczegółów planu pokojowego nie otrzymaliśmy
Czy sekretarz obrony USA pytał Polskę, prezydenta, czy wyślemy wojska na Ukrainę? - Nie, takiej rozmowy nie było. Wizyta koncentrowała się bardziej na przyszłości naszej współpracy wojskowej, kwestiach amerykańskich w Europie, mniej na kwestiach związanych z rozmowami pokojowymi – mówi Dariusz Łukowski, dodając, że Pete Hegseth „nie był w stanie zbytnio głęboko wejść w ten temat, nawet nie był za bardzo zainteresowany, by zbyt głęboko w to wchodzić”.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego dodaje również, że Polska nie otrzymała żadnych szczegółów planu pokojowego. - Wynika z tego, że wiedza nie jest pełna w administracji amerykańskiej. Trudno powiedzieć, czy improwizują czy prezydent Trump ma konkretny plan – komentuje gen. Łukowski.
Minister dodaje również, że prezydent Andrzej Duda „starał się w bardzo jasny sposób przekazać, jak Polska postrzega rosyjskie kwestie, że nie można ufać Rosji”. - Robił wszystko, żeby przekazać naszą wiedzę, unikatową, jeśli chodzi o stronę rosyjską – mówi Gość Radia ZET.
„Wiemy, że prezydent Trump jest dosyć trudnym graczem. Trudno powiedzieć, czy czasem nie jest to gra na uśpienie czujności ze strony Rosji”
Pytany o wypowiedź prezydenta USA, który mówi o tym, że Putin nie chce przejąć całej Ukrainy i że chce szybko skończyć walki, szef BBN komentuje: - Trudno nam powiedzieć, na ile jest to gra, strategia negocjacyjna, przygotowanie się do rozmów. - Wiemy, że prezydent Trump jest dosyć trudnym graczem. Trudno powiedzieć, czy czasem nie jest to gra na uśpienie czujności ze strony Rosji i kiedy padną konkretne propozycje, zacznie się realne negocjowanie – ocenia gość Bogdana Rymanowskiego. Pytany przez prowadzącego o to, czy Amerykanie „mają pałkę”, której mogą użyć, szef BBN przyznaje: - Takie pytanie próbowaliśmy zadać stronie amerykańskiej, bo to nas interesuje, jakiego typu instrumentów chcieliby użyć, by przekonać Putina do takich, a nie innych rozwiązań, ale konkrety nie padły.
Pytany o dzisiejszy szczyt w Paryżu, Dariusz Łukowski odpowiada: - Trochę jestem zaskoczony zaskoczeniem państw europejskich tym, co się dzieje. - Nie powinna być zaskoczeniem zmiana kursu USA. Była już obserwowana na szczycie w Wilnie, później w Waszyngtonie – dodaje Gość Radia ZET.
- Są kraje, które lekcji nie odrobiły. Np. Niemcy. Popatrzmy, jak lekcje z Ukrainy przełożyły się na realne działania. Mowa była o 100 mld euro, które miały być zaangażowane w odbudowę zdolności Bundeswehry i nic się nie stało – mówi Dariusz Łukowski.
Nie będzie przedstawicieli Europy za stołem rokowań? - To bardzo źle. Minimum zostało spełnione, dopuszczeni zostali Ukraińcy, ale cokolwiek nie zostanie zdecydowane, jeśli chodzi o postanowienia pokojowe, będzie miało bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo Europy i nas – ocenia szef BBN.
Zawaliliśmy sprawę produkcji amunicji jako Polska
- Boję się, że Ameryka nas zdradzi? – pyta Bogdan Rymanowski.
- Nie – odpowiada Dariusz Łukowski.
- Rosja może nas zaatakować w każdej chwili? – pyta prowadzący.
- Tak – mówi szef BBN.
- Zawaliliśmy sprawę produkcji amunicji jako Polska? – pyta gospodarz programu.
- Tak – przyznaje Gość Radia ZET.
Szef BBN przyznaje: Produkcja broni? Jest źle. Nie mamy samodzielności
- Jest źle. W wielu obszarach nie mamy samodzielności. To klasyczna sytuacja, którą obserwujemy na Ukrainie i lekcja, którą trzeba wyciągnąć – przyznaje szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, pytany w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o produkcję broni, amunicji w Polsce. Gen. Dariusz Łukowski dodaje, że „jeśli nie będziemy mieli własnego potencjału, zagwarantowanych dostaw, to inni będą decydowali o tempie i sposobie prowadzenia wojny”. - Może być tak, że sytuacja bezpieczeństwa na tyle się skomplikuje, że to będzie powodowało wstrzemięźliwość, jeśli chodzi o współpracę i wsparcie z innych stron – mówi szef BBN. Dlaczego amunicja w Polsce nie jest produkowana na pełną skalę? - Jest to trudne do zrozumienia również i dla mnie jako generała – przyznaje generał i zaznacza, że „amunicja jest krytycznym elementem w zabezpieczeniu wojny”.
Jak Polska mogłaby pomóc w misji pokojowej na Ukrainie? Szef BBN wylicza, że nasza pomoc może mieć różne formy. - W sposób naturalny możemy stanowić zaplecze operacji. Możemy przewidywać różnego rodzaju formy zabezpieczenie przestrzeni powietrznej nad Ukrainą. Forma air policingu. Samoloty, które bazują na terenie Polski, mogłyby wykonywać patrole przestrzeni powietrznej Ukrainy – mówi Dariusz Łukowski.
Wysłanie wojsk? - Jeśli mówimy o 100 tys. kontyngencie, to mówimy o sile większej nawet, niż korpus. To nie są siły, które są dziś w Europie gotowe do tego, by je wysłać. Europa nie ma takich wojsk – mówi Gość Radia ZET podkreślając, że „nie mówimy o wysłaniu misji na miesiąc czy rok, mówimy o długofalowej operacji, która będzie liczona co najmniej na dekadę”. – A sądzę, że dłużej. To gigantyczny wysiłek – komentuje generał. Szef BBN przypomina, że to „będzie miało bezpośredni wpływ na całe planowanie w sojuszu – te siły są elementach naszych planów”. - Jeśli zaangażujmy je w Ukrainie, zmienia to kompletnie architekturę i gotowość sił sojuszu do odpowiedzi na zagrożenia w sposób konwencjonalny – mówi Gość Radia ZET.
Szef BBN o ataku Rosji: Polska wytrzyma 2-3 tygodnie? To może być problematyczne
Pytany o to, czy Polska jest dziś w stanie wytrzymać atak rosyjski przez 2-3 tygodnie i czekać na pomoc sojuszników, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego odpowiada: - Dziś robimy wszystko, by tak było. Choć dodaje: - Może być to problematyczne. - Potrzebujemy czasu, żeby zbudować system obronny, z wykorzystaniem nowej technologii, która wchodzi do sił zbrojnych. Oceniamy, że 3 lata wystarczą nam, by mieć zdolności aby w skuteczny sposób stawić opór albo odstraszyć potencjalnego przeciwnika od ataku na nasz kraj – mówi generał broni rezerwy.
Szef BBN zapowiada również, że jutro pojawi się w Polsce gen. Keith Kellogg i ma się spotkać z polskim prezydentem.
Strefa buforowa? - Najbardziej namacalnym przykładem tego, jak można byłoby tę kwestię rozwiązać, to jest linia demarkacyjna na półwyspie koreańskim. Pas ok. 25 km szerokości. Teren silnie zaminowany, silnie monitorowany, znacząca rozbudowa inżynieryjna terenu – tłumaczy szef BBN. - Myślę, że w tym kierunku Ukraina będzie się kierowała ze swoimi działaniami – dodaje generał.
RadioZET/MA
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET