Atak zimy w Tatrach. Tak wygląda obserwatorium na słynnym szczycie. "Jak z Antarktydy"
W poniedziałek w Tatrach nastąpiło załamanie pogody. Powyżej 1700 metrów n.p.m. pada śnieg, więc szlaki są śliskie i niebezpieczne. Dodatkowym utrudnieniem jest niski pułap chmur ograniczający widoczność - poinformowały służby Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zmieniły się warunki pogodowe w Tatrach od niedzieli do poniedziałku.
- Dlaczego szlaki w Tatrach stały się niebezpieczne dla turystów.
- Które miejsca w Tatrach zostały pokryte śniegiem podczas załamania pogody.
- Co utrudniało akcję ratunkową na Szpiglasowej Przełęczy.
Atak zimy w Tatrach. Te zdjęcie pokazują skalę załamania pogody
Załamanie pogody i atak zimy - tak można określić to, co wydarzyło się w poniedziałek w Tatrach. Powyżej 1700 metrów n.p.m. pada śnieg, więc szlaki są śliskie i niebezpieczne. "Dodatkowym utrudnieniem jest niski pułap chmur ograniczający widoczność" - poinformowały służby Tatrzańskiego Parku Narodowego. Biało zrobiło się m.in. na Hali Gąsienicowej, w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, na Kasprowym Wierchu i na Giewoncie.
Widać to na zdjęciach, które można znaleźć w mediach społecznościowych. Fotografie pokazujące niemal całkowicie przykrytą białym puchem infrastrukturę widokową na jednym z najsłynniejszych górskich szczytów udostępnił Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. "Zima już dotarła w Tatry! Na Kasprowym Wierchu zawitała biała aura, a wysokogórskie obserwatorium przykrył pierwszy śnieg" - czytamy na platformie X. Jeden z komentarzy pod postem mówi zaś: "Zdjęcia jak z Antarktydy".
- Jeszcze w niedzielę warunki do wędrówek były sprzyjające, ponieważ świeciło słońce. Od poniedziałku nastąpiło załamanie pogody. Pojawiły się opady śniegu, a warunki znacznie się pogorszyły. Na szczytach temperatura spadnie do około minus trzech stopni Celsjusza - powiedział w rozmowie z PAP ratownik dyżurny TOPR Łukasz Kowalczyk. Ratownicy TOPR w miniony weekend interweniowali 12 razy, z czego ponad połowa zdarzeń to były poważne wypadki wymagające transportu w noszach lub przy użyciu śmigłowca.
Do jednego z najpoważniejszych zdarzeń doszło w sobotę na Szpiglasowej Przełęczy. Turysta spadł tam kilkanaście metrów i doznał poważnych obrażeń rąk, nóg oraz głowy. Ze względu na niski pułap chmur śmigłowiec mógł dolecieć jedynie w rejon Morskiego Oka. Z tego miejsca ratownicy ruszyli pieszo po poszkodowanego, którego następnie znieśli na noszach do schroniska i stamtąd śmigłowcem trafił do szpitala w Zakopanem.
Źródło: Radio ZET/PAP/X
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET