`

„Globalna zupa" zaczyna się podgrzewać. „Super El nino" sprawi, że pogoda oszaleje?

4 min. czytania
04.05.2026 09:52
Obserwuj nas na Google

Pacyficzna „maszyna pogodowa” zmienia tryb pracy. Cykl La Niña ustępuje miejsca gwałtownemu ociepleniu, które eksperci nazywają już „super El Niño”. Choć centrum zjawiska znajduje się tysiące kilometrów od Europy, jego skutki odczujemy wszyscy. Klimatolog prof. Bogdan Chojnicki tłumaczy mechanizm tego zjawiska i ostrzega: jeśli „globalna zupa” zaczyna wrzeć, upał prędzej czy później dotrze także do Polski, dokładając kolejną porcję ciepła do antropogenicznych zmian klimatu.

Nadchodzi „super El Niño
fot. QA International/Science Source/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są fazy cyklicznych zmian na Pacyfiku związane z El Niño i La Niña.
  • Które regiony są najbardziej narażone na skutki „super El Niño”.
  • Co może oznaczać El Niño dla klimatu w Polsce.

Nadchodzi „super El Niño". Czym jest to zjawisko?

Nadciąga zjawisko, które zmieni pogodę w globalnej skali, mowa o El Niño, które dodatkowo objawi się tym razem w ogromnej skali - dużej na tyle, niektórzy eksperci mówią nawet o „super El Niño". Radio ZET zapytało o sprawę klimatologa z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu prof. Bogdana Chojnickiego.

Na wstępie ekspert wyjaśnił, że na Pacyfiku cyklicznie zmieniają się dwie fazy El Niño i La Niña. - Wiatry nad Pacyfikiem, gdy mamy do czynienia z La Niña wieją w taki sposób, że odpychają powietrze od strony Ameryki Południowej, spychając wodę. To powoduje, że ta woda przesuwa się w kierunku Australii, a ta zimna woda z dolnych części oceanu wypływa na powierzchnię w okolicach Chile.

- Ten proces El Niño powoduje, że te wiatry przestają wiać, w konsekwencji cała ta kręcąca się maszyna, która wyciąga wodę z głębszych warstw, staje, a na powierzchni zaczyna rządzić wysoka temperatura. W ten sposób dostajemy ten efekt, że u wybrzeży Ameryki Południowej temperatura powierzchni wody zaczyna gwałtownie rosnąć - wyjaśnia.

Redakcja poleca

Co oznacza nadejście El Niño?

Co więcej, nie jesteśmy w stanie ocenić, kiedy pojawi się El Niño, zdaniem prof. Chojnickiego musimy się jednak liczyć z tym, że za jakiś czas pojawi się wychylenie w kierunku wysokich temperatur. - Ostatnie dni wyraźnie to pokazują. Temperatura Pacyfiku w miejscach, w których diagnozujemy El Niño zaczyna bardzo gwałtownie rosnąć - mówi.

- Ten wzrost jest na tyle gwałtowny, że można się obawiać, że pojawi się „super El Niño", czyli tak okres, kiedy ten Pacyfik, szczególnie u wybrzeży Chile, będzie wyjątkowo ciepły. Proszę pamiętać, że gdy duży obszar wodny ma niską temperaturę, to ujmuje też temperatury globalnej, więc przed nami dodatkowy czynnik, który będzie globalnie podnosił temperaturę - mówi ekspert.

Poważne zagrożenia dla Australii i Kalifornii

Dobra wiadomość jest taka, że Pacyfik leży dość daleko od Polski. - Zmiany jego temperatury mogą oczywiście wpływać na to, co dzieje się w Europie, ale te zależności będą stosunkowo słabe - stwierdza prof. Chojnicki. Wyjaśnia, że skutki El Niño najbardziej widoczne będą w Australii.

- Gdy Pacyfik robi się cieplejszy, to cały obszar Australii, ale i Indonezji, zrobi się suchy. Krótko mówiąc prawdopodobieństwo wystąpienia takich długoterminowych susz w tych okolicach jest dużo większe. Pamiętajmy, że El Niño to nie jest zjawisko krótkotrwałe, dlatego w tym okresie ludzie z kontynentu australijskiego muszą się liczyć z tym, że wody może im bardzo poważnie brakować - dodaje.

Odwrotna sytuacja dotyczy Kalifornii, gdzie El Niño może doprowadzić do olbrzymich opadów. - W Kalifornii jest wilgotne powietrze, które ma w sobie ogromną ilość wody i to już tylko kwestia pewnej statystki, żeby uzyskać efekt dużego nadmiaru wody, który będzie szkodliwy, a wręcz niebezpieczny - zauważa prof. Chojnicki.

Jakie skutki El Niño przyniesie dla Polski?

Ekspert wyjaśnia też, że samo El Niño może być w Polsce niezauważalne. - To, co dzieje się u nas, jest w dużej mierze kształtowane przez Atlantyk, bo to jest ten największy zbiornik, który de facto bierze udział w tworzeniu warunków. Pamiętajmy też, że Polska znajduje się w klimacie przejściowym, więc na styku oddziaływania Atlantyku i kontynentu azjatyckiego - mówi.

- Pamiętajmy jednak, że temperatura w Polsce ciągle rośnie. Więc gdy mówimy o „super El Niño", który dokłada kolejną porcję ciepła do antropogenicznej zmiany klimatu, to jest szansa, że w Polsce będzie cieplej niż zwykle. Nie sądzę, żeby było rekordowo ciepło, ale i to nie jest wykluczone - dodaje prof. Chojnicki.

- Ewidentnie jest tak, że jeśli ta globalna zupa robi nam się coraz cieplejsza, to prędzej czy później ten upał trafi też do Polski, bo atmosferę mamy jedną. Więc wiadomość o tym, że jest duża szansa, że pojawi się „super El Niño"znaczy dla nas tyle, że należy spodziewać się przebicia i to będzie kolejny rok cieplejszy niż wskazuje na to norma - wyjaśnia.

Eksperci nie są pewni, jak długo potrwa to zjawisko

A jak długo potrwa El Niño? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. - Tu będziemy już prowadzić dywagacje, bo takie zjawisko może zostać z nami pół roku, rok, a trzeba się liczyć, że przekroczy nawet termin roku. Długość trwania tej fazy to jest kolejna zagadka natury - mówi prof. Bogdan Chojnicki.

- Ona nie jest do przewidzenia w sposób bardzo wyraźny. My na pewno będziemy to obserwować. Na pewno z mediów bardzo szybko dowiemy się, kiedy zacznie mijać, ale jak już mówiłem, trzeba się liczyć nawet z tym rocznym okresem - dodaje.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET