Kolejny niż zbliża się do Polski. Synoptyk wyjaśnia, czego się spodziewać po Brygidzie
Kolejny niż dociera nad Polskę. Atlantycka Brygida wędruje w nasz region od strony Wysp Brytyjskich i już za chwilę znacząco odczujemy jej skutki - niższe temperatury, ulewne deszcze i silne wiatry. - W przeciwieństwie np. do niżów z południa Europy, nie są blokowane na terenie Polski, tylko wędrują dalej. Nie zaciągają również bogatej w wilgoć masy powietrzna z południa, tylko masy z północy, co oznacza, że powietrze siłą rzeczy jest chłodniejsze - tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl Paweł Staniszewski z IMGW.
Niż Brygida zbliża się do Polski. Synoptyk mówi, co nas czeka
Niż Brygida zbliża się do kontynentalnej Europy, a efekty jego oddziaływania odczujemy m.in. w Polsce. Czeka nas więc załamanie pogody i pożegnanie z letnią aurą praktycznie w całym kraju: niższe temperatury, ulewne deszcze i silne wiatry. Nie ma jednak obaw, że poskutkuje to powtórzeniem się powodziowego dramatu, który od ponad tygodnia ma miejsce w południowo-zachodniej Polsce.
Brygida należy do grupy niżów atlantyckich, które - jak sama nazwa wskazuje - formują się na Oceanie Atlantyckim. Jak opisuje w rozmowie z portalem RadioZET.pl Paweł Staniszewski z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, układ ten przemieszcza się z okolic Wysp Brytyjskich przez Morze Norweskie aż nad Bałtyk i Półwysep Skandynawski. - W przeciwieństwie np. do niżów z południa Europy, nie są blokowane na terenie Polski, tylko wędrują dalej - na Litwę, Łotwę, do Estonii, Szwecji czy Finlandii - wyjaśnia.
- Nie zaciągają również bogatej w wilgoć masy powietrzna z południa, tylko masy z północy, co oznacza, że powietrze siłą rzeczy jest chłodniejsze - tłumaczy synoptyk. W mediach pojawiły się jednak sprzeczne informacje, jakoby Brygida była kolejnym niżem genueńskim. Takim, jak Boris, który jest odpowiedzialny za anomalie pogodowe, prowadzące w konsekwencji do tegorocznej powodzi. IMGW w mediach społecznościowych jasno tłumaczy, że to dwa różne zjawiska.
"Niż Brygida to nie jest niż genueński. Niże atlantyckie będą kształtować pogodę w Europie centralnej. Nie ma na ten moment prognoz wskazujących na pojawienie się niżu genueńskiego z podobną trajektorią przemieszczania się jak ostatnio" - czytamy we wpisie.
Niże genueńskie, które - jak sama nazwa wskazuje - formują się w okolicach Zatoki Genueńskiej w północno-zachodnich Włoszech, od lat "wypluwają" z siebie hektolitry deszczu w pasie od Włoch, przez Austrię, Czechy, Słowację aż do Polski, zahaczając także o zachodnie rejony kontynentu. W ciągu roku powstaje od sześciu do dziesięciu takich niżów, ale tylko ok. 5 proc. z nich skutkuje tak poważnymi powodziami, jak ta, która nawiedziła właśnie południowo-zachodnią Polskę, ale też Czechy i Austrię.
Staniszewski podkreśla też, że niże genueńskie formują się zazwyczaj w okresie letnim lub późnowiosennym. - Anomalią był tutaj rok 2020, gdy taki niż przyszedł w październiku. Obecne prognozy nie wskazują jednak, by w najbliższym czasie coś takiego miało się powtórzyć - mówi rozmówca RadioZET.pl.
Źródło: Radio ZET/IMGW
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET