`

Nad Europą pojawiła się chmura tlenku węgla. "Widać koncentrację nad Polską"

2 min. czytania
17.07.2024 12:45
Obserwuj nas na Google

Pożary, z którymi od początku lipca zmaga się Kanada, są przyczyną pojawienia się chmury tlenku węgla nad Europą, w tym nad Polską - informują meteorolodzy z IMGW. Dobra wiadomość jest taka, że stężenie gazu mieści się w wytycznych WHO, a co za tym idzie, nie stanowi większego zagrożenia dla ludzi.

Tlenek węgla nad Polską
fot. KOSAR/AFP/East News, Twitter/IMGW

IMGW: Chmura tlenku węgla nad Europą

Zdjęcia satelitarne obrazują wyraźnie podwyższoną koncentrację tlenku węgla nad Polską - poinformował w środę Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. "Satelity rejestrują transport daleki pyłów i zwiększone stężenie tlenku węgla w atlantyckim i europejskim obszarze osłony, w tym w kolumnie atmosfery nad terytorium Polski" - podaje IMGW.

Dane satelitarne potwierdzają

Dane z satelity Sentinel-5P, która prowadzi monitoring w tym zakresie, pozwoliły na analizę trajektorii przemieszczania się tlenku węgla. Wynika z niej, że ten przedostał się do nas znad obszaru Atlantyku. "Prognozy CAMS koncentracji zanieczyszczeń z udziałem CO sprawdziły się częściowo – tj. dobrze został odwzorowany obszar napływu pyłów, natomiast stężenie pyłów wyraźnie niedoszacowane" - podaje IMGW.

Redakcja poleca

Dobra wiadomość jest taka, że na mapie udostępnionej przez IMGW widać, że Europa znajduje się w "zielonej strefie". Oznacza to, że stężenie tlenku węgla zamyka się w wartościach dopuszczanych przez WHO - tj. 35 ppm. W wyższych stężeniach tlenek węgla potrafi być naprawdę niebezpieczny - może powodować bóle głowy, wymioty, apatię czy zapaść serca. W stężeniu 12000 ppm może doprowadzić do śmierci w kilka minut.

Pożary w Kanadzie. "Niezwykle agresywne piekło"

Przyczyną potencjalnie niebezpiecznego zjawiska nad Europą są pożary, z którymi od początku lipca zmaga się Kanada. Ogień, który pojawił się w okolicach miasta Labrador City, szybko się rozprzestrzenia - przyczynia się do tego fala upałów.

W zaledwie kilkadziesiąt godzin ogień objął obszar niemal 10 tys. ha. Władze zarządziły ewakuację około 9 tys. mieszkańców. Sytuacja jest naprawdę trudna - akcję gaśniczą można prowadzić tylko z powietrza, ponieważ przy gruncie jest zbyt gorąco. - Niezwykle agresywne piekło na obrzeżach Labrador City sprawiło, że sytuacja mieszkańców miasta szybko zmieniła się na gorsze - powiedział premier Nowej Fundlandii i Labradoru Andrew Furey.

Źródło: Radio ZET/IMGW/Interia

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET