Zamknij

Zbrodnia w Borowcach. Jacek Jaworek wciąż na wolności. “On się zastrzelił, albo powiesił”

13.08.2021 12:15
Jacek Jaworek
fot. Policja

Minął miesiąc od głośnego zabójstwa w Borowcach pod Częstochową, gdzie zginęły trzy osoby. Śledczy wytypowali, że sprawcą zbrodni jest Jacek Jaworek - brat jednej z ofiar. Policjanci wciąż jednak nie wiedzą, co się dzieje z poszukiwanym mężczyzną podejrzanym o potrójne morderstwo.

Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa z Częstochowy. Jak na razie nie pojawiły się przełomowe informacje dotyczące poszukiwań Jacka Jaworka. - Jacek Jaworek nie został wciąż zatrzymany. Trwają czynności zmierzające do realizacji listu gończego i europejskiego nakazu aresztowania. W toku są również poszukiwania przez Interpol - mówi Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Do morderstwa doszło w nocy 10 lipca. W domu w Borowcach doszło do awantury rodzinnej, podczas której zastrzelono trzy osoby - 44-letnich małżonków oraz ich 17-letniego syna. Podejrzany o potrójne morderstwo brat 44-latka Jacek Jaworek zdołał wymknąć się policji. Do dziś nie wiadomo, co się z nim dzieje. - Rozważane są trzy wersje wydarzeń. Pierwsza zakładająca, że ukrywa się gdzieś na terenie kraju, druga, że opuścił terytorium Polski i przebywa za granicą. Natomiast trzecia wskazuje, że popełnił gdzieś samobójstwo i miejsce zwłok nie zostało do dziś ujawnione - przekazuje prokurator Ozimek.

Były policjant z Wydziału ds. Terroru Kryminalnego i Zabójstw KSP Dariusz Loranty uważa, że najbardziej prawdopodobny jest ostatni z tych scenariuszów. - Jestem pewny na 99 procent, że on się zastrzelił, albo powiesił. Za kilka tygodni lub miesięcy znajdziemy jego zwłoki w stanie totalnego rozkładu. Gdyby w zabójstwie chodziło o naprawdę duże pieniądze, to on miałby plan ucieczki za granicę - podkreśla.

Loranty: Nie jest to wyrachowany zabójca

Loranty twierdzi, że rozwiązanie takiej sprawy powinno zacząć się od stworzenia modus operandi nie tylko samej zbrodni, ale przede wszystkim jej przygotowania. - Trzeba ocenić czy zdarzenie ma cechy premedytacji, czyli planowania i przygotowania. Jeżeli te procesy miały miejsce tydzień lub dwa tygodnie wcześniej, to wtedy wiemy, że morderca działa zgodnie z przemyślanym planem. Każdy taki sprawca, działający z premedytacją, planuje alibi i drogę ucieczki. Zakładam, że on (Jaworek - przyp. red.) tego w ogóle nie zaplanował. Żebyśmy nie mieli wątpliwości to nie jest zawodowy przestępca. Nie jest to również wyrachowany przestępca. To nie jest ocena, ale profil sprawcy przestępstwa, który trzeba wykonać przy każdym przestępcy. Tym bardziej takim, którego znamy, aby móc zawęzić krąg poszukiwań - tłumaczy były policjant.

Częstochowska prokuratura zapewnia, że organy ścigania intensywnie pracują nad śledztwem w sprawie potrójnego zabójstwa w Borowcach. Kilka dni temu przesłuchano 13-letniego świadka morderstwa Gianniego, który ukrył się przed swoim wujkiem w czasie rodzinnego dramatu. - Przesłuchano już w tej sprawie wielu świadków - około kilkudziesięciu osób. 13-letni chłopiec, który przebywał w domu w chwili zbrodni został przesłuchany na wniosek prokuratora przez Sąd Okręgowy w Częstochowie. Czekamy też na opinie biegłych z zakresu badania broni i amunicji, a także z zakresu medycyny sądowej i badania śladów biologicznych - mówi Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Według Lorantego trudno cokolwiek zarzucić policji w tej sprawie. Były policjant uważa, że w dzisiejszych czasach służby działają zgodnie ze ścisłymi procedurami i mają do dyspozycji wiele narzędzi śledczych. - Działania policji były rutynowe i prawidłowe. Gdyby to było za PRL-u to mielibyśmy powody do krytykowania, ale żyjemy w innych realiach. Tutaj zrobiono wszystko, co powinno się zrobić w takich przypadkach. Policja zastosowała wszystkie środki operacyjne i prewencyjne, które można było zastosować, ale co to da, jak tuż po zdarzeniu mężczyzna mógł bez problemu przekroczyć granicę? Ja i tak zakładam, że on popełnił samobójstwo.

RadioZET.pl