Zamknij

Wierni modlą się o usunięcie rzeźb przedstawiających demony. "Panie Boże, zmiłuj się nad nami"

29.07.2021 23:39
Rzeźby w kaszubskiej gminie
fot. Avaaz.org/Troy L

– Stawiacie pomniki demonom, przecież to zło! Po co nam te demony, przecież wszyscy jesteśmy chrześcijanami! – mówiła jedna z uczestniczek spotkania, na którym rozmawiano o wzbudzających kontrowersje rzeźbach. Mieszkańcy gminy Linia nie chcą u siebie figur przedstawiających pogańskie duchy. Spór o kaszubskie dziedzictwo kulturowe opisał w reportażu Tomasz Słomczyński. Będzie można go przeczytać w książce "Kaszëbë", która ukaże się nakładem wydawnictwa "Czarne" 4 sierpnia.

W gminie Linia na Kaszubach odbyło się głosowanie ws. usunięcia rzeźb przedstawiających duchy. Jest to trzynaście postaci z mitologii kaszubskiej, które wyrzeźbił w lipowym drewnie artysta Jan Redźko spod Lęborka. Tworzą one szlak zatytułowany "Poczuj Kaszubskiego Ducha". Wielomiesięczny konflikt o rzeźby opisał Tomasz Słomczyński w książce "Kaszëbë", której fragment ukazał się w „Dużym Formacie”, dodatku do „Gazety Wyborczej”.

Linia. Mieszkańcy nie chcą rzeźb duchów. "Stawiacie pomniki demonom, przecież to zło!"

Sołtys, ksiądz, a także część mieszkańców opowiedziała się za usunięciem figur, bo to „czczenie demonów”. W Sianowej wierni modlili się przez dziewięć dni z rzędu o to, by rzeźby zniknęły z gmiy. - Modlę się do Pani Sianowskiej Królowej Kaszub o pomoc w usunięciu rzeźb demonów w gminie Linia. Chryste, który wiesz, co kryje się w głębi ludzkich serc, zmiłuj się nad nami. Panie Jezu, który wciąż zabiegasz o nasze nawrócenie, zmiłuj się nad nami - mówił ksiądz podczas wieczornej modlitwy.

Przeciwna usunięcia rzeźb jest wójt gminy Bogusławy Engelbrecht, a także pasjonaci kaszubskiej kultury. – Rzeźby w niczym nie mogą przeszkodzić naszej duchowości – tłumaczy Jaromira Labudda, córka Aleksandra Labuddy, który pisał o kaszubskiej mitologii. – One nie mają żadnego wpływu na nasze postępowanie, nikt się do nich nie modli, to jest tylko dzieło artystyczne. Nasz ojciec był osobą głęboko wierzącą, tłumaczył Ewangelie na kaszubski, pisał je po kaszubsku wierszem. Modlił się, wychowywał nas w wierze katolickiej, my zresztą także jesteśmy osobami wierzącymi. Ale kaszubska mitologia to nasze dziedzictwo (…). Na naszej ziemi mamy prawo kultywować nasze zwyczaje i nikt nie ma prawa nam tego zabraniać – mówiła Jaromira Labudda.

Mieszkańcy gminy w większości byli jednak przeciwnego zdania. – Stawiacie pomniki demonom, przecież to zło! Po co nam te demony, przecież wszyscy jesteśmy chrześcijanami! – stwierdziła jedna z uczestniczek spotkania, na którym rozmawiano o rzeźbach.

Doktor Ludmiła Gołąbek-Modzelewska, która jest autorką kaszubskiego słownika dla dzieci, przyznaje, że rozumie protestujących. – Podejrzewam, iż odzywa się tu lęk, obawa, że ktoś nie będzie umiał rozgraniczyć przestrzeni literacko-kulturowej od przestrzeni wiary. Dziś coraz modniejsze stają się ruchy neopogańskie. Większość kaszubskich demonów czy bóstw przypiszemy do królestwa ciemności. Zdecydowana większość Kaszubów jest chrześcijanami, katolikami, mogą mieć z tym problem, jaki porządek temu nadać. Jeśli porządek mitologiczno-literacko-kulturowy pomiesza się z religijno-duchowym, to mamy wtedy już formę neopogaństwa czy zabobonności – wyjaśniła.

Sprawę rzeźb przedyskutowano na sesji Rady Gminy. Odczytano list proboszcza z Rozłazina, księdza doktora Sławomira Kozioła, doktora teologii, który przyznał, że wyrastamy z korzeni pogańskich. Na tym jednak zrozumienie księdza dla pogańskiego dorobku kulturowego się skończyło. „Miejsce dla tych dawnych pogańskich pamiątek jest w muzeach, skansenach i ośrodkach etnograficznych. Stawianie ich w przestrzeni publicznej, w miejscach codziennego życia i pracy jest formą bałwochwalstwa i świadomym lub nie oddawaniem kultu świątkom, bożkom. Jako proboszcz i duchowny katolicki stanowczo przestrzegam, aby zrezygnować ze stawiania nowych figur kaszubskich demonów, które mogą mieć wpływ na codzienność mieszkańców” - napisał doktor teologii.

"Nie chcemy tu żadnych demonów”

Potem odbyła się burzliwa debata mieszkańców, którzy dzielili się swymi obawami. „To jest takie proste. Trzeba słuchać nas, mieszkańców, nie chcemy tu żadnych demonów”, „My was kochamy, naprawdę, wybaczamy wam, tylko zróbcie wszystko, żeby pozbyć się demonów!” - takie głosy padały z sali. W mniejszości były osoby przekonujące, że rzeźby są częścią kaszubskiego dziedzictwa.

Głosowanie wygrali przeciwnicy figur, a po odczytaniu wyników przez sołtysa na sali zapanowała radość. Władze gminy nie uznały ważności głosowania, a pandemia koronawirusa uniemożliwiła organizację kolejnych spotkań. Rzeźby dalej można podziwiać w gminie, choć jedna z nich może niebawem zniknąć. "Prawdopodobnie nie będzie już Nëczka w Niepoczołowicach – złego ducha wodnego, sprawcy niebezpiecznych wirów, który mieszka w morzach, jeziorach i rzekach" –opisywał Słomczyński. Rzeźba przedstawiająca Nëczka miała tego pecha, że zagłosowano przeciw niej jeszcze przed pandemią.

Książka Tomasza Słomczyńskiego "Kaszëbë" ukaże się 4 sierpnia nakładem wydawnictwa Czarne.

RadioZET.pl/"Duży Format"/oprac. AK