Zaginął kot nadany w luku bagażowym samolotu. Nikt nie wie, gdzie jest

Redakcja
23.10.2018 14:43
Zaginął kot nadany w luku bagażowym samolotu. Nikt nie wie, gdzie jest
fot. Facebook

Zaginął czarny, nieduży kot nadany w luku bagażowym samolotu linii Norwegian. Jego właścicielka prosi o pomoc, a lotnisko Chopina w Warszawie włącza się w poszukiwanie zwierzęcia.

Dwa koty leciały w specjalnych transporterach z Oslo do Warszawy. Po przylocie jedna klatka była pusta i miała wyłamane drzwiczki. Właściciele kota we wpisie na Facebooku napisali, że poinformowali wszystkie odpowiedzialne za to strony i proszą o nagłaśnianie sprawy w Internecie. Twierdzą, że spotkali się z ignorancją ze strony firmy Welcome Airport Services, która zajmuje się naziemną obsługą samolotu i pasażerów. Firma z kolei zapewnia, że sprawę traktuje priorytetowo i cały czas szuka kota.

Koty zostały dopuszczone do lotu, więc w teorii nie było przeciwwskazań do ich podróży. Gdyby nie były odpowiednio zabezpieczone, pracownik obsługi powinien odmówić przyjęcia ich na pokład. Jak wynika z wpisu na FB, właścicielce udało się dowiedzieć, że na kamerach widać, że jeden z pracowników transporter zgubił i wrócił on już bez lokatora.

IMG_7816
fot. Lotnisko Chopina

Kot poszukiwany jest na lotnisku Chopina w Warszawie. mówi- Piotr Rudzki z biura prasowego lotniska. - Nasi pracownicy zostali poinformowali bezpośrednio mailami, zarówno ci którzy pracują na płycie jak i w sortowni. Wydrukowane zostały specjalne plakaty, które zostały rozwieszone w sortowni i na terenie lotniska – mówi Radiu ZET Piotr Rudzki z biura prasowego.

Dodaje, że na pewno od 3 lat nie zdarzyło się tak, żeby jakieś zwierzę uciekło na lotnisku. Zapewnia, że kot nie spowoduje zagrożenia w ruchu lotniczym. Przewiduje, że raczej mógł schować się w jakimś zakamarku.

Nie ma nawet potwierdzania, czy zwierze doleciało do Warszawy

Lotnisko Chopina ma ponad 600 hektarów terenu. - Staramy się znaleźć kota, ale jest to trudne zadanie – zapewnia Piotr Rudzki i dodaje, że procedury przewożenia zwierząt są zależne od przewoźnika, w wielu przypadkach trzeba zabezpieczyć drzwiczki tasiemkami zaciskowymi. Zapewnia, że pracownicy lotniska przykładają większą uwagę do przesyłek z żywymi zwierzętami, niż do zwykłego bagażu. Zwierzęta przewożone są w specjalnych ogrzewanych lukach bagażowych.

Do zdarzenia doszło 19 października, przez ten czas kot mógł być pozbawiony jedzenia i picia.

Natalia Żyto/Radio ZET