Mieszkańcy patrzą na pomnik i nie dowierzają. "To niedorzeczne"
Pomnik dla "ofiar eksperymentu szczepień przeciwko koronawirusowi", który stanął w niemieckim mieście Zinnwald w Saksonii budzi skrajne emocje. Media oceniają, że może stać się "miejscem pielgrzymek dla zwolenników teorii spiskowych", a lewicowe ugrupowania nawołują do jego zniszczenia. Sprawę bada policja i prokuratura.
Przy popularnym szlaku turystycznym w mieście Zinnwald w niemieckiej Saksonii stanął nietypowy pomnik, który wywołuje niemałe poruszenie, zarówno wśród mieszkańców, jak i internautów. "Pamięci ofiar eksperymentu szczepień przeciwko koronawirusowi i represji reżimu Kretschmera" - napisano na monumencie.
Temat szczepień przeciwko COVID-19 od samego początku budził duże kontrowersje społeczne. Nie dziwi więc fakt, że zdjęcia "antyszczepionkowego pomnika" szynko zyskały rozgłos w internecie. Według niemieckiego dziennika "Bild" został on postawiony przez ugrupowanie "Wolna Saksonia", określane mianem "małej prawicowej partii ekstremistycznej". Nie jest do końca jasne, kiedy pojawił się pomnik, ani do kogo należy posesja, na której stanął.
Kontrowersje wokół pomnika. "Miejsce pielgrzymek dla zwolenników teorii spiskowych"
Pewne jest jednak, że pomnik budzi skrajne emocje. W Zinnwald pojawiają się turyści, którzy chcą zobaczyć kamień z bliska. Z kolei młodzieżowa organizacja lewicowa Altenberg wzywa do jego zniszczenia. "Weź młot" - czytamy na zdjęciu monumentu, które umieścili w swoich mediach społecznościowych.
- Uważam, że to niedorzeczne. Jaki obraz naszej miejscowości daje to turystom? - powiedział jeden z mieszkańców cytowany przez "Bild". Zdaniem niemieckich mediów z kolei, pomnik może stać się swego rodzaju "miejscem pielgrzymek dla zwolenników teorii spiskowych".
Pomnik może naruszać przepisy kodeksu karnego
Sprawa pomnika może mieć swoje konsekwencje prawne. Zajęła się nią bowiem policja i prokuratura. Funkcjonariusze sprawdzają, czy umieszczony na kamieniu napis nie narusza przepisów dotyczących wolności słowa. Według wstępnych ustaleń istnieje podejrzenie, że łamie on przepisy kodeksu karnego dotyczące oczerniania państwa i jego symboli.
- Fakt, że kamień znajduje się na prywatnej posesji ma drugorzędne znaczenie. Istotne jest to, że napis jest widoczny dla wszystkich. Posiadłość nie jest bowiem ogrodzona i leży tuż przy popularnym szlaku turystycznym - powiedział rzecznik lokalnej policji cytowany przez "Bild".
RadioZET.pl/"Bild"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET