`

13. i 14. emerytura to za mało? „Plaster na jątrzącą się ranę”

3 min. czytania
19.04.2023 18:28
Obserwuj nas na Google

Dużo samotnych emerytek otrzymuje niskie świadczenia. Politycy znaleźli na to sposób: 13. i 14. emeryturę. - To jest rozwiązanie, które jest plastrem na jątrzącą się ranę. Zamiast wyleczyć tę ranę, politycy dają plaster – stwierdził dr Maciej Bukowski, prezes WiseEuropa. 

Marlena Maląg
fot. Wojciech Olkusnik/East News

13. i 14. emerytura były obietnicami wyborczymi, które zauroczyły dużą część starszego elektoratu. Eksperci podkreślali, że to bardziej marketingowe zagranie niż realne rozwiązanie problemu niskich dochodów seniorów – bardziej opłacalne z puntu widzenia beneficjentów byłoby przeznaczenie tych pieniędzy na podwyżki podstawowych świadczeń, jako że wtedy wraz z kolejnymi waloryzacjami wzrosłyby według procenta składanego. Niekoniecznie jednak takie rozwiązanie opłacałoby się bardziej rządzącym. - Nie miałoby to tego charakteru patron-klient, a to jest coś, co politycy wybierają – wyjaśnił Bukowski.

13. i 14. emerytura „prowizorką”. „Politycy dają plaster”

- To jest właśnie przykład, dlaczego źle zaprojektowany system emerytalny, z różnym wiekiem emerytalnym dla kobiet i mężczyzn, powoduje dalsze wypaczanie się rozwiązań systemowych. Rzeczywiście jest tak, że część emerytek, zwłaszcza w wieku podeszłym, kiedy tego męża już często nie ma, bo był starszy, wcześniej zmarł, krócej żył, mają tylko jedno świadczenie i to niskie, nawet minimalne bądź niższe od minimalnego, i dla nich to jest duży problem. Więc co politycy robią? Znaleźli na to sposób: 13. i 14. emerytura. Dopłacamy. Trzeba pamiętać, że „czternastka” jest właściwie dla tych, którzy mają niskie świadczenia, „trzynastka”, która wbrew nazwie nie jest dodatkową emeryturą, jest dla wszystkich. To jest rozwiązanie, które jest plastrem na jątrzącą się ranę. Zamiast wyleczyć tę ranę, politycy dają plaster – zauważył w podcaście „Biznes. Między wierszami” dr Maciej Bukowski.

Oglądaj

- Wszystko jest tak naprawdę elementem długotrwałej ewolucji, który za każdym razem jest traktowany przez polityków jako status quo, który trudno zmienić. Chyba że tak, gdy się wyborcom spodoba, a nie po to, żeby ten system miał ręce i nogi ekonomiczne, fiskalne czy finansowe. W konsekwencji mamy rodzaj takiego potworka, który ma podoklejane różne elementy i sam w sobie nie tworzy jednej formy. To nie jest ewolucja biologiczna, tylko polityczna, która polega na tym, że jak trzeba, to doszyjemy dodatkową nogę, potem coś się spruje, to naszyjemy łatę, a potem przyjdzie jakiś nowy materiał, jest nowa potrzeba, to jeszcze dokleimy dodatkowy ogonek i wychodzi z tego bardzo dziwne stworzenie po pewnym czasie – powiedział ekspert zapytany o problemy z obecnym kształtem systemu ubezpieczeń społecznych.

Szef WiseEuropa został także zapytany o to, czy widzi wśród polityków autentyczną troskę o przyszłych emerytów, czy też cyniczne stawianie na łatanie obecnych problemów kosztem przyszłych pokoleń zgodnie z maksymą „po nas choćby potop”.

Redakcja poleca

- Cynizm jest wbudowany w politykę, tak jak wyrachowanie, które mówi, że liczy się to, co jest w danym roku wyborczym, ponieważ w demokracji wybory są ciągle. W systemach autorytarnych to poparcie bazy też się liczy. Systemy autorytarne również miały tendencję do dawania dość hojnych rozwiązań emerytalnych w porównaniu do możliwości danej gospodarki. To jest rodzaj rozdzielania renty politycznej. Dlatego mamy 13. i 14. emeryturę, która buduje klientelizm między wyborcą a politykiem, a nie po prostu zwiększenie świadczenia podstawowego, bazowego. Nie miałoby to tego charakteru patron-klient, a to jest coś, co politycy wybierają – wyjaśnił genezę „trzynastek” i „czternastek” ekspert. Dodał przy tym, że sami nie jesteśmy tutaj bez winy.

- Niestety, to jest krótkookresowo korzystne, a my jako wyborcy potwierdzamy ten wybór, bo głosujemy na tych polityków. Ale to nie znaczy, że każdy polityk w każdych okolicznościach powstępuje w dokładnie ten sam sposób, w przypadku Francji, gdzie jest jednolity wiek emerytalny, ale jest dość nisko ustawiony na tle innych krajów OECD, prezydent Francji forsuje, kosztem swojego poparcia politycznego, podniesienie tego wieku emerytalnego jako istotnego parametru systemu emerytalnego, pozwalającego sterować jego stabilnością finansową i zabezpieczać ludzi przed ryzykiem niskich świadczeń – stwierdził dr Maciej Bukowski.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET