14. emerytura 2023. „Gdyby PiS miał 50 proc. poparcia, czternastki by nie było”
Gdyby partia rządząca miała poparcie na poziomie 50 procent, 14. emerytury nie byłoby wcale – stwierdził w podcaście „Biznes. Między wierszami” dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego. Ekspert wyjaśnił ponadto, komu i w jakiej wysokości świadczenie należy się w tym roku.
14. emerytura 2023 to 2200 zł netto – oznajmił Jarosław Kaczyński. To tylko część prawdy, jako że większość beneficjentów otrzyma „czternastkę” w zbliżonej, ale mimo wszystko odmiennej kwocie. Konkretną sumę można poznać sprawdzając przygotowaną przez ZUS tabelę wysokości 14. emerytury. Świadczenie otrzymają nie tylko seniorzy – szef IE wyjaśnił, że na „czternastkę” mogą liczyć nawet niektórzy studenci.
14. emerytura 2023. Kto i ile naprawdę dostanie?
- Ten kto ma najniższą emeryturę, 1588,44 zł, i dostanie dodatkowe 2650 zł brutto, trzyma „czternastkę” na poziomie 2202,5 zł. Osoby ze świadczeniem przekraczającym 2500 zł brutto miesięcznie muszą liczyć się z tym, że od całej „czternastki” zapłacą pełną zaliczkę na podatek dochodowy. Seniorzy ze świadczeniem 2900 zł brutto otrzymają w związku z tym 2093,5 zł. Wynika t stąd, że od kwoty brutto trzeba pobrać nieco ponad 500 zł, a więc zaliczkę na podatek dochodowy oraz składkę na ubezpieczenie zdrowotne. To, ile każdy uprawniony do „czternastki” faktycznie otrzyma, musi sobie policzyć, uwzględniając zarówno to, jakie ma dziś świadczenie, ile zapłaci od tego podatki i ile składki zdrowotnej. To będą bardzo indywidualne wyliczenia – zastrzegł dr Antoni Kolek.
Ekspert zaznaczył także, że część seniorów pieniędzy nie otrzyma lub dostanie mniejszą kwotę. - Prawie każdy emeryt to nie każdy. Pamiętajmy, że przy „czternastce” jest limit wysokości świadczenia, czyli 2900 zł brutto, który ogranicza liczbę osób, które tę 14. emeryturę faktycznie dostanie. Ci, którzy przekraczają limit, dostaną mniej zgodnie z mechanizmem „złotówka za złotówkę”. „Czternastka” jest przekazywana razem ze świadczeniem, które ta osoba otrzymuje. To może być emerytura, to może być emerytura z KRUS, renta, renta rodzinna – inne świadczenie, które jest wypłacane przez organ rentowy i ponieważ jest to wypłacane w konkretnym miesiącu, organ rentowy jest zobligowany, żeby od kwoty brutto – w tym 2650 zł – naliczyć i pobrać zarówno podatek dochodowy, jak również składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Kwota netto, na rękę, nie będzie więc równa dla wszystkich – wyjaśnił prezes Instytutu Emerytalnego.
- I tu wchodzimy na grząski grunt między świadczeniami a podatkami, bo dla jednych może to oznaczać że faktycznie tyle oddadzą fiskusowi, ale są też różnego rodzaju odliczenia, takie jak ulga na internet, ulga termomodernizacyjna, część podatku może więc być odzyskana – przypomniał Antoni Kolek.
Ekspert odpowiedział też na pytanie, dlaczego na szczegóły dotyczące tegorocznej 14. emerytury musieliśmy czekać tak długo – rozporządzenie zostało podpisane na półtora tygodnia przed datą wypłat.
- Dlaczego tak blisko wyborów, dlaczego we wrześniu? Nie ma tu wątpliwości: jest to związane z kampanią wyborczą, z polityką, to że to świadczenie w tym roku jest tez wyższe to na pewno też wynika z kampanii wyborczej. Czy w przyszłym roku 14. emerytura będzie wyższa? Stała się świadczeniem stałym, ale wyborów na jesieni najprawdopodobniej nie będzie, więc może się okazać, że zostanie wypłacona w opcji minimum - wyjaśnił gość podcastu „Biznes. Między wierszami”.
- Jesteśmy w roku wyborczym. Wiemy, że jest kampania, że wiele działań, które podejmuje obecny rząd, jest podyktowane tym, żeby zyskać jak najlepszy wynik w wyborach. Pewnie nie ma się co dziwić, tak to już jest na świecie, polityka oddziałuje tak na politykę społeczną. Natomiast faktycznie, żeby organy rentowe mogły wypłacić to świadczenie, to muszą teraz przekalkulować, ile każde z uprawnionych należy się tych pieniędzy. Należy też mieć odpowiednio zabezpieczone środki na wypłatę – dodał dr Kolek.
- Środki na 14. emeryturę pochodzą przede wszystkim z Funduszu Solidarnościowego. One pochodzą z naszych wypłat, to że każdy z nas przychodzi do pracy, każdy z nas otrzymuje wynagrodzenie, to nasz pracodawca musi zapłacić 1,45 procent naszych zarobków do Funduszu Solidarnościowego. Dzięki temu pieniądze na zabezpieczenie wypłaty 14. emerytury faktycznie są. Tym razem nie mówi się niż pożyczce z Funduszu Rezerwy Demograficznej, pół roku temu była wpłacana 13. emerytury i zabrakło na nią 5 mld zł – zauważył ekspert.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET