Ceny zniczy to nie wszystko. Sprzedawcy alarmują o innym problemie przed 1 listopada
To będzie wyjątkowo kosztowne święto zmarłych. Na dwa tygodnie przed 1 listopada ceny zniczy biją rekordy. Polacy mierzący się z drożyzną będą redukować wydatki – alarmuje branża.
Znicze i kwiaty przed 1 listopada podrożały. Inflacja sięgnęła 17 proc. w skali roku, co musiało odbić się na sytuacji sprzedawców. Ceny szkła i parafiny poszły z górę, a w ślad za tymi podwyżkami wzrosła cena zniczy. Kwiaty też zdrożały – czytamy w „Fakcie”.
Zabraknie chryzantem? Producenci ograniczyli produkcję
Sprzedawcy przygotowali się na święto zmarłych i wypełnili sklepowe półki lub miejsca przy cmentarzach zniczami. Jeśli ich ceny okażą się zbyt wysokie, wciąż można będzie sprzedać je w kolejnym roku. Sytuacja komplikuje się jednak w przypadku żywych kwiatów.
Jak czytamy w dzienniku, producenci w obawie przed niższym popytem, za który odpowiada wyższa cena kwiatów, ograniczyli produkcję. Nie chcieli bowiem pozostać z dziesiątkami niesprzedanych doniczek, których musieliby się pozbyć.
– Sadzonki, doniczki, nawozy – to wszystko w tym roku zdrożało. Więc i my jesteśmy zmuszeni podnieść ceny naszych chryzantem – mówił "Faktowi" Rafał Wiśniewski, który prowadzi gospodarstwo ogrodnicze w Karlinie (woj. zachodniopomorskie). Jak dodaje, w tym roku ograniczyli produkcję kwiatów o jedną trzecią. – Obawiamy się, czy nasi klienci, którzy borykają się z rosnącymi kosztami życia, zdecydują się na zakup kwiatów na groby swoich bliskich. U nas, pomimo napływających zamówień, chryzantemy mamy jeszcze w sprzedaży – dodał.
Jak czytamy w "Fakcie", doniczka kwiatów kosztować może nawet 40 zł. Ceny różnią się w zależności od wielkości doniczki i miejsca sprzedaży, a rozpiętość cen jest spora: od 15 zł do 40 zł. Przedstawiciele branży wyliczyli, że za kwiaty trzeba zapłacić o około 15 proc. więcej niż przed rokiem.
RadioZET.pl/”Fakt”
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET