Emerytura zależna od liczby dzieci. Rząd chce potrącać część świadczenia z pensji potomków
W czasach poprzedzających rewolucję przemysłową trzeba było mieć dzieci, żeby ktoś mógł na starość podać szklankę wody. W czasach nadchodzących potomkowie mogą być potrzebni, żeby wypłacali emeryturę. Nowy pomysł na reformę systemu ubezpieczeń społecznych zakłada przekazywanie rodzicom części zarobków dzieci.
Emerytury negatywnie wpływają na dzietność – stwierdziła w sieci Barbara Socha, wiceminister rodziny i pełnomocnik rządu ds. demografii. Polityk zaproponowała dyskusję nad uzależnieniem wysokości świadczenia od liczby posiadanych dzieci. Taki pomysł pokazało wcześniej Ordo Iuris, słynące w ostatnich dniach z poszanowania we własnym gronie wartości, jakie organizacja chce narzucić wszystkim innym.
Jak wynika z analizy serwisu wyborcza.biz, nowy system miałby działać odmiennie, niż większość Polaków sobie wyobraża. Bonus za wielodzietność nie byłby bowiem wypłacany przez państwo, lecz oznaczałby uszczuplenie wynagrodzeń otrzymywanych przez potomków.
Emerytury rodziców z pensji dzieci. Taki pomysł na reformę ma rząd
500 plus nie spełniło swojego zadania zwiększenia dzietności – przyznał premier Mateusz Morawiecki. Świadczenie jednak nie zniknie – z analizy niezależnych ekspertów wynika, że gdyby nie ono, PiS nie zyskałby większości sejmowej i nie mógł rządzić samodzielnie.
Oddaną grupą wyborców obozu rządzącego są także emeryci. PiS obniżył wiek emerytalny, by lata później przyznać, że był to błąd: Polaków czekają na starość „biedaemerytury”, jako że stopa zastąpienia będzie w nadchodzących dekadach dramatycznie spadać.
W Krajowym Planie Odbudowy rząd przyznał, że zamierza „efektywnie zwiększyć wiek emerytalny”, zachęcając ulgami do dłuższej aktywności zawodowej. Wygląda na to, że to nie jedyny pomysł na zwiększenie wysokości wypłacanych przez ZUS świadczeń. Pieniądze miałyby bowiem wypłacać rodzicom pracujące dzieci.
Pomysł wprowadzenia „komponentu rodzinnego w systemie emerytalnym” zaprezentowała Barbara Socha, wiceminister rodziny i pełnomocnik rządu ds. demografii.
Dzisiaj im więcej mamy dzieci, zatem im więcej wniesiemy do emerytury innych – tym bardzo często niższy będzie nasz poziom życia w okresie starości. Spójrzmy na dzisiejsze świadczenia emerytalne kobiet – matek, szczególnie wielodzietnych.
Na czym miałyby polegać zmiany w systemie? Serwis wyborcza.biz powołując się na informacje z kręgów rządowych podał, że do emerytur rodziców miałyby dopłacać dzieci, które na poczet ich świadczeń miałyby oddawać na przykład 1 procent swoich zarobków. Kwota ta podwyższałaby stan kapitału emerytalnego w przypadku rodziców pracujących lub zwiększała bezpośrednio kwotę wypłacanej emerytury.
To jest jedna z analizowanych koncepcji, ale wszystko jest w wersji roboczej, dlatego nikt z rządu panu nie powie, że to rozwiązanie szybko wejdzie w życie.
Barbara Socha dodała, że osoby, które przez całe życie pracowały i odprowadzały składki na swoje emerytury, ale nie dorobiły się dzieci, można nazwać „pasażerami na gapę”.
- Systemy emerytalne pełnią funkcje zasadniczego, a najczęściej jedynego źródła dochodów osób starszych. Ich wprowadzenie zastąpiło w tym dzieci i wnuki. A jednocześnie systemy te ciągle zależą od pokoleń dzieci i wnuków. Dzisiaj dla maksymalizacji świadczeń emerytalnych racjonalne są: intensywna praca i intensywna edukacja, dla których posiadanie dzieci jest konkurencyjne. Ekonomicznie uzasadnione jest ograniczenie liczby dzieci. Powoduje to masowe powstanie efektu „pasażera na gapę” - napisała Barbara Socha.
O pomyśle uzależnienia wysokości emerytury wypowiedział się dla RadioZET.pl Oskar Sobolewski z Instytutu Emerytalnego. Ekspert był dla koncepcji wyjątkowo surowy, wskazując na wady takiego rozwiązania.
Inną braną pod uwagę możliwością zwiększania emerytury rodzica przez pensje pobierane przez dzieci jest „umożliwienie przekazywania środków pochodzących z części składki emerytalnej dziecka, bezpośrednio na konto emerytalne rodzica”. W każdym przypadku świadczenie rodziców rosłoby kosztem wynagrodzenia lub składek gromadzonych przez dziecko.
RadioZET.pl/wyborcza.biz
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET