Zbyt niska temperatura w szkołach? Piontkowski: to świadczy o kiepskim gospodarzu
Konieczność oszczędzania energii może zmusić samorządowców do obniżenia temperatur w urzędach czy w szkołach. Lokalni włodarze liczą na rządową pomoc, a przedstawiciele rządu odpowiadają: jeśli kogoś nie stać, to jest kiepskim gospodarzem.
Szkoły bez ogrzewania? Takiej wizji boją się lokalni włodarze. Na początku miesiąca do Warszawy przybyli samorządowcy z całej Polski, którzy sprzeciwiają się „horrendalnie wysokim cenom energii proponowanym gminom przez spółki Skarbu Państwa oraz zrzucaniu odpowiedzialności za kryzys energetyczny na samorządy i mieszkańców”.
Wiceminister edukacji: jak samorządu nie stać na ogrzanie szkół, to kiepsko zarządza
- Jeżeli jakikolwiek samorządowiec będzie nadal mówił, że nie stać go na ogrzanie szkoły, to znaczy, że jest kiepskim gospodarzem i nie nadaje się do tego, żeby zarządzać gminą – powiedział wiceszef MEiN Dariusz Piontkowski na antenie radiowej „Jedynki”.
Przedstawiciel resortu pytany o obawy samorządowców dotyczące wzrostu kosztów ogrzewania i oświetlenia, a także możliwości przechodzenia szkół na tryb zdalny, zasugerował, że to gra polityczna.
Gdy po raz pierwszy usłyszałem tego typu opinie, wydawało mi się, że jest to po prostu kiepski żart. Potem, gdy coraz więcej samorządowców, zwłaszcza związanych z totalną opozycją, zaczęła straszyć wręcz zamykaniem szkól i innych obiektów użyteczności publicznej, to uznałem, że oni z nienawiści do partii dzisiaj rządzącej będą starali się także utrudnić życie swoim obywatelom
Wiceminister zapewnił, że szkoły nie zostaną zamknięte, a rząd wdroży rozwiązania, które mają zmniejszyć koszty ogrzewania i energii cieplnej.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET