Prezes URE: prąd zdrożeje co najmniej o kilkadziesiąt procent
- W przyszłym roku spodziewamy się co najmniej kilkudziesięcioprocentowych podwyżek cen energii elektrycznej w zatwierdzanych taryfach. Ale trudno dziś przesądzić, jaki rząd wielkości będziemy ostatecznie mogli uznać za uzasadniony - zapowiedział prezes Urzędu Regulacji Energetyki Rafał Gawin.
Ceny prądu elektrycznego i gazu ziemnego znowu mocno wzrosną. Według prognoz Narodowego Banku Polskiego, należy spodziewać się dużych, dwucyfrowych podwyżek. Podobną zapowiedź złożył na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” prezes Urzędu Regulacji Energetyki Rafał Gawin.
Szef URE stwierdził, że energia elektryczna będzie droższa „co najmniej” o kilkadziesiąt procent. Nowa taryfa ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2023 roku. Ceny na prąd elektryczny i gaz ziemny dla odbiorców indywidualnych będą wyznaczane urzędowe do końca 2027 roku – misja URE została przedłużona o kilka lat.
Prąd zdrożeje o kilkadziesiąt procent. Zapowiedź prezesa URE
Prezes URE wskazał w rozmowie z „DGP”, że „obecny wzrost cen energii wynika przede wszystkim ze wzrostów cen paliw (węgiel, gaz), które są używane do produkcji tej energii”.
- Według naszych wyliczeń z maja bieżącego roku wzrost kosztów wynikający z cen energii na rynku hurtowym wyniósł co najmniej 50 procent. Nie potrafię jednak powiedzieć, jakie będą ceny energii na rynku hurtowym w pozostałej części roku, a tym samym, czy ich wzrost spowoduje wzrost taryfy do poziomu np. 80 procent. Te analizy są jednak prowadzone przy założeniu braku jakiejkolwiek interwencji na rynku - zaznaczył Gawin.
Dodał, że „zarazem tak wysokie ceny energii elektrycznej mogą prowadzić do zmniejszenia jej zużycia, w szczególności przez odbiorców przemysłowych, a w konsekwencji mogą zniwelować trend wzrostowy, dając w horyzoncie kilku kwartałów perspektywę na korektę cen energii w dół”. - Na razie jednak musimy przejść przez okres, w którym nastąpi zmiana cen w górę i znaleźć narzędzia do tego, żeby tym zarządzić z punktu widzenia rachunków klientów końcowych i inflacji - ocenił.
- Można regulować rynek, np. poprzez ustalanie cen maksymalnych na rynku energii, czemu jestem przeciwny, ponieważ stwarza to ryzyko dotowania odbiorców w innych krajach Europy w sytuacji eksportu energii, która wtedy byłaby u nas tańsza. Innym rozwiązaniem może być interwencja na poziomie rachunków klientów końcowych. Mogłyby to być instrumenty znane z tarczy antyinflacyjnej, w formie ulg podatkowych czy dopłat – wyjaśnił Gawin pytany, jakie interwencje na rynku wchodzą w grę.
Wskazał także, że „dopuszczalna jest wreszcie interwencja pośrednia, przykładowo taka jak w przypadku gazu, poprzez zamrożenie ceny dla klienta końcowego, ale z mechanizmem rozliczania różnicy przez sprzedawcę”. - Te dwa ostatnie rozwiązania oznaczają jednak ogromne obciążenia dla budżetu- - podkreślił szef URE.
RadioZET.pl/PAP/DGP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET